niedziela, 14 czerwca 2015

Igrzyska Śmierci - Suzanne Collins


 tytuł oryginału: The Hunger Games
 wydawnictwo: Media Rodzina
 ilość stron: 352
 polska premiera: 6 maja 2009
 cykl: Igrzyska Śmierci (tom 1)

   Czy jest na tym świecie ktoś, kto jeszcze nie czytał Igrzysk Śmierci? Prawdopodobnie tak, ale to jest ta część ludzkiej populacji, która książek po prostu nie czyta. Wśród moli książkowych, chyba nie ma takiego, który odpuściłby sobie lekturę tej przebojowej trylogii. Więc po co ta recenzja, zapyta ktoś, skoro wszyscy znają już tę powieść? A po to, że jest to jedna z moich ulubionych książek i ta recenzja po prostu musi powstać!

   W państwie Panem słowo 'rozrywka' każdy odbiera inaczej. Dla mieszkańców Dystryktów jest to wylegiwanie, się na łące w cieple promieni słonecznych, zabawa z ukochanym pupilem lub po prostu spędzanie czasu z najbliższymi póki jeszcze mogą się nimi nacieszyć. Rozrywką dla mieszkańców stolicy, Kapitolu, jest oglądanie walki. Nie mam tu na myśli czegoś tak oczywistego jak, np. boks. Nie, oni znajdują uciechę w oglądaniu walki na śmierć i życie. Lecz nie  pełnokrwistych wojowników, tylko dzieci. Okrutne, nieprawdaż? A jednak oni nie widzą w tym absolutnie nic złego, wręcz przeciwnie, urządzają z tego wielkie i huczne wydarzenie...
   Co roku w Dożynkach biorą udział dzieci z każdego z dwunastu Dystryktów. Na drodze losowania, wybierani są dwoje reprezentanci, dziewczyna i chłopak, którzy mają odbyć pojedynek, a z niego zwycięsko wyjdzie tylko jeden szczęśliwiec.
   Katniss, mieszkanka Dystryktu 12, wiedzie swój żywot w niezbyt dogodnych warunkach. Żyje tak z dnia na dzień próbując zapewnić swojej matce i siostrze lepsze życie. Lecz los ani trochę nie jest dla niej łaskawy. Dziewczyna musi stanąć w obliczu wyzwania, jakiego jeszcze nigdy na swojej drodze nie napotkała. Nie wie czy wyjdzie z tego starcia zwycięsko, ale jednego jest pewna - nigdy się nie podda.

   I co tu dużo pisać? Ta książka jest po prostu niesamowita. Myślę, że nie muszę do niej nikogo przekonywać. Ta historia mówi sama za siebie. Wir pędzącej akcji porwał mnie i trzymał mocno aż do ostatniego zdania. Gdy czytałam totalnie straciłam poczucie czasu. Wyłączyłam się na wszystko inne co nie miało związku z książką, którą trzymałam w swoich dłoniach. Niektóre momenty były tak zaskakujące, tak niespodziewane, że mogłam tylko siedzieć z szeroko otwartymi oczami, dogłębnie zszokowana, a ludzie dookoła mnie zastanawiali się co jest ze mną nie tak. Chwilami była tak wzruszająca, że nie mogłam nie uronić łzy. Igrzyska Śmierci to istna spirala emocji, która kręci się z prędkością światła jeszcze bardziej je podjudzając.
   Jednym słowem: mistrzostwo!

Layken

1 komentarz:

  1. Cała trylogia wspaniała. Po prostu uwielbiam :D
    https://pawelstolarski.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń