środa, 24 czerwca 2015

Obsydian - Jennifer L. Armentrout


tytuł oryginału: Obsidian
wydawnictwo: Filia 
ilość stron: 442
polska premiera: 21 maja 2014
seria: Lux (tom 1)

  Obsydian jest pierwszą częścią serii Lux, która szczerze powiedziawszy nie zachwyciła mnie swoim okładkowym opisem. Stojąc w księgarni z Obsydianem w ręce, zastanawiałam się czy jest on warty moich ciężko uzbieranych pieniędzy czy    może powinnam odłożyć go z powrotem na półkę i rozejrzeć się za innym tytułem. W końcu po dłuższych rozterkach, podeszłam do kasy i kupiłam tę książkę. Z perspektywy czasu uważam, że nie mogłabym podjąć lepszej decyzji. A dlaczego?

   Katy Swartz, przeciętna nastolatka z ogromną pasją do czytelnictwa, po ciężkich przeżyciach przeprowadza się wraz z mamą do odległego miejsca zwanego Wirginią Zachodnią. Nie zna tam absolutnie nikogo, dlatego zachęcona prośbami matki, postanawia zapukać do sąsiednich drzwi. Jak się wkrótce okaże ta decyzja wywróci jej życie do góry nogami. 
   W tymże domu wita ją Daemon Black w całej swej wspaniałości. Nieziemsko przystojny i niezwykle... nieznośny, lekko mówiąc. Już po pierwszym spotkaniu, Katy ma wyrobioną niezbyt przychylną opinie na temat sąsiada. Niedługo potem Katy zaprzyjaźnia się z jego siostrą, Dee, jakże niepodobną do niego z charakteru.
   Wkrótce wokół Katy zaczynają dziać się dziwne rzeczy, których nie potrafi racjonalnie wyjaśnić. Co dziwniejsze, zawsze w pobliżu takiego zdarzenia jest Daemon. Czy to przypadek? Czy chłopak ma coś wspólnego z tym wszystkim? Katy zaczyna podejrzewać, że jest kilka kwestii, które rodzeństwo Blacków przed nią zataiło.

   Tak się złożyło, że przed przeczytaniem Obsydianu pochłonęłam całe siedem części Harry'ego Pottera. Gdy skończyłam czytać o świecie czarodziejów, przez calutki następny dzień siedziałam i  nie wiedziałam co zrobić dalej ze swoim życiem, rozpaczając przy okazji, że to tylko siedem części. Tak zwany książkowy kac, z którym przypuszczam, że niejeden z nas się już zetknął. No więc następnego dnia postanowiłam zapełnić jakoś tę pustkę i wziąć się za kolejną książkę, co wbrew pozorom nie było łatwe. I tak się właśnie złożyło, że na półce nie miałam żadnych nowych książek oprócz Obsydianu.
   Po paru pierwszych stronach z zaskoczeniem stwierdziłam, że nie mam ochoty oderwać się od czytania, by zrobić coś tak trywialnego jak, dajmy na to, wyrzucenie śmieci. Czytałam i czytałam, chcąc więcej i więcej. Ani się obejrzałam, cały dzień zleciał, a ja dotarłam już prawie do końca. Historia tak trzymała mnie w napięciu, że nie nadążałam za przewracaniem kolejnych stron, chcąc dowiedzieć się co wydarzy się dalej.
   Szczerze zaskoczyło mnie to, że Obsydian zdołał wyciągnąć mnie ze świata czarodziejów na tyle, abym mogła zanurzyć się w pokręconym świecie Katy, aż po samą szyję. To właśnie jeden z powodów, dla których Obsydian zagościł na stałe na mojej liście książek, do których zamierzam powracać i powracać. A inny powód to, na przykład taki, że Obsydian jest po prostu niesamowity!
   Jennifer L. Armentrout dała mi książkę jakiej długo szukałam, a nie mogłam znaleźć. Pełna przezabawnych sytuacji, niekiedy chwil przesączonych grozą, jak i doskonale wykreowanych bohaterów. Sądzę, że dla niejednego czytanie tej książki to będzie czysta przyjemność.

Layken

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz