piątek, 31 lipca 2015

Wirusy - Kathy Reichs

tytuł oryginału: Virals
wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
ilość stron: 384
polska premiera: 7 maja 2014
cykl: Tory Brennan (tom 1)



   Wirusy jest to młodzieżowa powieść kryminalna. Opowiada o nastolatce Tory, która po śmiertelnym wypadku, była zmuszona przeprowadzić się do swojego ojca, którego nigdy wcześniej nie widziała. Jej tata, Kit mieszka na małej, prawie niezamieszkanej wyspie, gdzie znajduje się laboratorium, w którym pracuje.
   Tory Brennan fascynuje się kośćmi, tak jak jej ciotka, słynna antropolog sądowa Temperance Brennan. Nigdy nie miała okazji pokazać swojej wiedzy na ten temat, aż do dnia, gdy wraz ze swoimi trzema przyjaciółmi Hiramem, Sheltonem i Benem znajdują niedaleko ośrodka badawczego ludzkie szczątki. Ponadto odkrywają, iż w budynku przetrzymywany jest chory szczeniak. Żadne z nich nie ma wątpliwości, że te dwie sprawy się ze sobą łączą. Czy Tory i jej przyjaciele rozwiążą tajemniczą zbrodnie sprzed lat?

   Książkę tę dostałam na prezent i szczerze mówiąc nigdy wcześniej o niej nie słyszałam, ale opis na odwrocie książki od razu mnie zainteresował, gdyż lubię takie zagadkowe sprawy i na drugi dzień wzięłam się za czytanie.
   Krótki prolog zawierający moment wyjęty z dalszej części książki, opisujący niebezpieczeństwo w jakim znajduje się czwórka przyjaciół sprawia, iż czytelnik chce się dowiedzieć co się stało, że doszło do takiej sytuacji. Bardzo podoba mi się to, że kiedy autorka coś opisuje, robi to krótko, zwięźle i na temat, zamiast umieszczać długie, niekończące się, zbędne opisy. Jeszcze jednym plusem, na jaki zawsze zwracam uwagę w książkach są nieoczekiwane zwroty akcji, co sprawia, że czyta się je szybciej. W przypadku tej pozycji, ja dosłownie pochłaniałam stronę po stronie, literę po literze. Również urzekła mnie zagadkowość tej powieści, to że praktycznie wszystko jest owiane tajemnicą i nawet jeżeli momentami wydaje się przewidywalna, właśnie, tylko się tak wydaje, a wcale taka nie jest i to kolejny plus dla autorki.

   Warto także wspomnieć o bohaterach. Losy czwórki przyjaciół, którzy z łatwością sprowadzają na siebie kłopoty, możemy śledzić oczami głównej bohaterki Tory Brennan. Po tym jak opowiada o wszystkim co dzieje się dookoła, myślę że mogę stwierdzić iż jest ona mądrą, inteligentną, przyjazną dziewczyną z dobrym sercem. Jest także ciekawa świata i łatwo się nie poddaje, gdy wyznaczy sobie jakiś cel, tak jak w tym przypadku, dowiedzieć się co kryje za sobą dawna zbrodnia. W dziewczynie spodobało mi się to, iż nie zastanawiała się przez połowę książki, jakiego by tu wybrać chłopaka, tylko skupiała się na ważniejszych sprawach.
   Drugoplanowymi postaciami są przyjaciele Tory, a mianowicie Hiram Stolowitski, najmłodszy, sarkastyczny chłopiec z poczuciem humoru, który najłatwiej pakował się w tarapaty. Najstarszym członkiem "paczki" jest Ben Blue, ciemnooki, ciemnowłosy, umięśniony, ale wiecznie naburmuszony szesnastolatek. Shelton Devers, maniak komputerowy, kocha zagadki i łamigłówki, lecz boi się wszystkiego co się rusza.
   To tylko najbardziej uwzględnione w powieści postacie, lecz czytając poznacie więcej ciekawych osób, które nieraz was zaskoczą. Czy pozytywnie? Tego wam nie zdradzę.

Shadow
  

czwartek, 30 lipca 2015

TOP5 #2 [książkowi ulubieńcy]

Witajcie!
   Dzisiaj kolejna część naszej nowej serii TOP5. Kolejne zestawienie i kolejne wspaniałe pozycje! Być może tytuł jest trochę mylny i skłania do myślenia, że w dzisiejszym poście znajdą się bohaterzy wyjęci z książek, lecz na takie zestawienie przyjdzie czas później.
    Książkowi ulubieńcy, czyli może nie na tyle moje faworytki wśród książek, ale pojedyncze tomy, bądź całe serie do których zamierzam co jakiś czas powracać, bo jeden raz to stanowczo za mało :)


Harry Potter - J.K. Rowling
   Chyba nikogo nie zdziwi, że znalazł się tu ten wspaniały cykl. I chyba nie muszę też opisywać o czym w tych siedmiu tomach mowa, bo wątpię czy jest jeszcze ktoś, kto nawet nie słyszał o Harrym. Gdy pierwszy raz przeczytałam wszystkie siedem części od razu zrozumiałam, że nie czytałam nigdy wcześniej lepszych książek. Kiedy pochłaniałam całą serię moje myśli krążyły wówczas wokół świata czarodziejów. Szczególnie urzekło mnie to jak wszystkie wydarzenia łączyły się ze sobą w spójną całość. To co było powiedziane w pierwszych tomach wyjniało się czy było kontynuowane w ostatnich.
   Nie zabrakło mnóstwa dobrego humoru o co skutecznie zadbali Fred i George Weasley'owie. Każdy ich kawał, czy to dokuczanie Percy'emu czy Umbridge albo po prostu zwykła uwaga na temat czegoś lub kogoś doprowadzały mnie do śmiechu.
   Lecz nie zabrakło też chwili wzruszeń wskutek tragicznych wydarzeń, które były ciosem dla niejednego czytelnika. I tak jak w niektórych sytuacjach wybuchałam śmiechem, tak w innych łzy spływały po moich policzkach. Mało jest takich bohaterów, z którymi zżyłabym się tak mocno jak z Harrym i jego przyjaciółmi.


Igrzyska Śmierci - Suzanne Collins
   Kolejna ponadczasowa trylogia, która rozsławiona jest na cały świat, może nie tyle dzięki samym książkom, co ekranizacji. Może to trochę smutne, ale gdyby nie ekranizacja to prawdopodobnie w ogóle byście tego nie czytali. Otóż, gdy wybrałam się do kina na pierwszą część, totalnie nie lubiłam czytać i do głowy by mi nie przyszło, że może istnieć książka. Naprawdę. A gdy już wiedziałam, że takowa jest, coś mnie tchnęło i wypożyczyłam ją z biblioteki. A potem wszystko potoczyło się jak lawina. Totalnie wkręciłam się w książki i do tej pory nie umiem (i nie chcę) się wykręcić.
   Od Igrzysk rozpoczęła się moja cudowna przygoda z czytaniem. Czytałam je już kilka razy i za każdym z nich historia była tak samo świetna. Przypuszczam, ze jeszcze nie raz sięgnę po Igrzyska i będę mogła cieszyć się ich świetnością.
 
 Lux - Jennifer L. Armentrout
    Jeżeli śledzicie tego bloga, to wiecie z pewnością, że uwielbiam calutką serię Lux. Pojawiła się też w poprzednim zestawieniu, które robiłam. No, ale cóż, to wyłącznie kwestia tego, że te książki uwielbiam! (tak, wiem, że się powtarzam :>).
   Kosmici zamieszkali na Ziemi to watek przewodni, wokół którego krąży cała historia.  Tajemnice, spiski, zdrady - tego również nie braknie. Idealnie wykreowani bohaterowie tylko dopełniają świetności tej serii, a humor też ma tu swoje stałe miejsce.
   Pierwsze trzy tomy czytałam już po dwa razy i to całkiem niedawno, a gdy patrzę na moją biblioteczkę, gdzie spoczywają owe książki, wciąż mam ochotę pochłonąć od nowa wszystkie cztery tomy. Niektórym może się to wydawać dziwne, ale nie pamiętam takiej książki czy serii, która sprawiła, że miałam ochotę przeczytać ją od początku, gdy tylko dotarłam do końca.


Dary Anioła - Cassandra Clare
   Chyba nie ma drugiej takiej serii. Serii, która dostarcza nam mnóstwo humoru, tajemnic, zaskoczeń, wzruszeń, chwil grozy i dużo, dużo więcej. Być może z początku jest dość trudna do ogarnięcia i być może nudnawa, ale świat wykreowany przez panią Clare od razu przypadł mi do gustu. Z kdym kolejnym tomem coraz bardziej wkręcałam się w historię Nocnych Łowców. Czytałam od rana do wieczora, nie mogąc się oderwać, a gdy miałam czekać pół roku na ostatnią część, sami możecie się domyślić jak ogromna była moja rozpacz.
     Na razie całą serię czytałam raz, ale niedawno przyszła mi ochota, aby ja sobie odświeżyć, dlatego postanowiłam umieścić ją w tym zestawieniu. 




Gwiazd naszych wina  - John Green
    Oto chyba najbardziej znana powieść pana Greena. Jak w przypadku Harry'ego Pottera czy Igrzysk Śmierci, myślę, że nie ma potrzeby objaśniania fabuły (jeżeli jest, to zapraszam do recenzji).
   Zanim zdążyłam po raz pierwszy zapoznać się z tą pozycja, zostało mi zaspojlerowane to! Myślę, że wiecie o co mi chodzi. Z tego powodu nie dane mi było doznać elementu zaskoczenia, a co za tym idzie radość z lektury nie była taka jakiej oczekuje się po książce. No bo co to za zabawa zaczynać książkę ze świadomością, że... Nie będę dokańczać na wypadek, gdyby znalazły się tu osoby, przed lekturą.
    A jednak mimo tego wszystkiego 'Gwiazd naszych wina' zapadło mi w pamięć głęboko i pozostawiło w kompletnym oszołomieniu. Powracałam już do tej historii, bodajże trzy razy i za każdym razem efekt był taki sam. Myślę, że jeszcze nie raz dorwę się do tej historii i GNW zaskoczy mnie po raz kolejny.

A Wy macie takie książki do których powracacie z przyjemnością? :) 

Layken   

wtorek, 28 lipca 2015

Love, Rosie - Cecelia Ahern

tytuł oryginału: When Rainbows End
wydawnictwo: Akurat
ilość stron: 512
polska premiera: 3 grudnia 2014 (9 czerwca 2006 I wyd.)

Przyjaźń damsko-męska to odwieczny temat niekończących się dyskusji. Ci, którzy w takiej przyjaźni 'tkwią' powiedzą, że są jak brat z siostrą, a osoby z zewnątrz będą uparcie sugerować, że prędzej czy później owa przyjaźń przerodzi się w coś poważniejszego. A kto ma racje? O to możemy się kłócić, a prawdopodobnie i tak nie doszlibyśmy do porozumienia

W literaturze również nie brakuje przykładów dotyczących przyjaźni miedzy mężczyzną a kobietą. Znacie ten schemat, prawda? Dziewczyna i chłopak są przyjaciółmi. Chłopak zaczyna czuć coś do dziewczyny, lecz ona tego nie zauważa. Potem dziewczyna poznaje wymarzonego księcia z bajki, a chłopak wyznaje jej swoje uczucia, lecz ona i tak wybiera kogoś innego. Ale czy we wszystkich książkach temat przyjaźni damsko-męskiej musi być tak przedstawiony? Cecelia Ahern udowodniła nam, że nie.

Alex i Rosie to najlepsi przyjaciele od samego dzieciństwa. Gdzie był on, tam była ona. Gdzie była ona, tam był on. Wspólne zabawy od najmłodszych lat, zaowocowały wspaniałą przyjaźnią, utrzymującą się dalej, przez całe życie. Przeżywali razem wzloty i upadki, zdradzali sobie najskrytsze sekrety, dzielili razem swoje marzenia i nadzieje. Z upływem czasu ich relacja zaczęła przeradzać się w coś głębszego, coś poważniejszego, ale żadne z nich nie chciało tego przyznać, nawet przed samym sobą. W końcu los rozdziela tych dwoje, a odległość odmierza głęboki ocean i tysiące kilometrów. Od teraz dowiedzą się jak mocna jest ich przyjaźń i czy ta przyjaźń jest tylko przyjaźnią.

Muszę przyznać, że najpierw obejrzałam film. Miałam w planach przeczytanie książki, ale przyjaciółka wyciągnęła mnie do kina i po prostu nie zdążyłam. Z tego powodu, iż film strasznie mi się spodobał i prawie popłakałam się ze śmiechu, postanowiłam zapoznać się z tą książką i przekonać się czy jest tak dobra jak był film, a może nawet lepsza. Biblioteka przyszła mi z pomocą i Na końcu tęczy, bo pod takim tytułem miałam okazję czytać, trafiło w moje ręce. I od razu się zakochałam.

Od początku urzekł mnie styl jakim została napisana ta książka. Była to miła i bardzo fascynująca odskocznia od tego co mam prawie, że na co dzień. Jeszcze nigdy nie miałam okazji czytać historii przedstawionej w ten sposób. Tym razem nie byłam świadkiem zdarzeń, ale 'słuchaczem', któremu te zdarzenia były relacjonowane. Listy i urywki z czatów były  napisane idealnie. Był w nich zawarty pełen obraz tego co istotne, bez zbędnych opisów, które tak często pojawiają się w innych powieściach. Wszystko zostało oparte na dialogach: przezabawnych, przejmujących, wzruszających, poruszających, idealnych. Mogłabym wymyślić jeszcze parę przymiotników, ale po co skoro to i tak nie odda ich wspaniałości?

A teraz, o bohaterach słów kilka. Rosie jest jedną z bardziej szalonych bohaterek, z którymi miałam do czynienia. Od najmłodszych lat, robi to co przyjdzie jej aktualnie do głowy, tak jakby działała w myśl zasady carpe diem! I za swoje szalone i niekiedy nierozważne wybory przychodzi jej ponieść należne konsekwencje, przez które jej życie nie toczy się tak jak to sobie wymarzyła. Ale na tle tych kilkudziesięciu lat, które mamy okazję śledzić,  przechodzi niesamowitą przemianę. Życie doświadczyło ją tak mocno, że na końcu jest już dojrzałą, odpowiedzialną i świadoma swoich uczuć kobietą. Za to Alex wydawał mi się ciut mniej 'postrzelony' i być może bardziej... odpowiedzialny? Jednak był totalnie niezdecydowany, co przyczyniło się do tego, że długo nie mógł odnaleźć szczęścia. I czas na jeszcze jedną bohaterkę, którą chciałam Wam przedstawić. Poznajcie Ruby, przyjaciółkę Rosie, która była tak samo zwariowana. Obie tworzyły przezabawne rozmowy na czacie, które wywoływały u mnie wybuchy śmiechu. Inni bohaterowie byli równie barwni i interesujący, a śledzenie wymienianych przez nich wiadomości było samą przyjemnością.

Love, Rosie to książka o przyjaźni, miłości, przewrotności losu, który bywa niekiedy okrutny i o tym jak ważne jest mieć przy sobie kogoś, kto cię kocha i da ci wsparcie w najczarniejszych chwilach twojego życia. Polecam ją Wam serdecznie, bo warto  mieć ją w kategorii 'przeczytane' ze względu na jej niezwykłą formę jak i niebanalną treść, która chwyciła mnie za serce i żal było mi się z nią rozstawać, zwłaszcza po przeczytaniu epilogu, który jest absolutną kwintesencją i idealnym podkreśleniem całej historii.

Layken