niedziela, 16 sierpnia 2015

Mara Dyer. Tajemnica - Michelle Hodkin

tytuł oryginału: The Unbecoming of Mara Dyer
wydawnictwo: YA!
ilość stron: 412
polska premiera: 10 września 2014
cykl: Mara Dyer (tom1)

Traumatyczne przeżycia na każdego wywierają inny wpływ. Nie piszę tego w oparciu o własne doświadczenia, bo nigdy nie musiałam się zmagać z traumami. Opieram się na informacjach zasłyszanych w telewizji, przeczytanych w internecie czy w książkach. Jedni załamują się i tracą chęci do życia, bo nie potrafią sobie poradzić z tym co przeszli. Inni żyją dalej jak gdyby nigdy nic, starając się nie myśleć i nie rozmawiać o swoich doświadczeniach. Po prostu boją się z tym zmierzyć. Jeszcze inni wypierają owe tragedie ze swojej świadomości - nieświadomie. Nie pamiętają tego, co ich spotkało, być może nie będąc w pełni gotowi się z tym zmierzyć. Mara 'radzi' sobie tak jak owa trzecia grupa ludzi. Jej traumatycznym przeżyciem jest śmierć trójki przyjaciół. Śmierć jaką ona również powinna zginąć, a jakimś cudem udało jej się przeżyć. Teraz cierpi na zespół stresu pourazowego dręczona koszmarami i halucynacjami, a nie mające nic wspólnego z logiką zdarzenia tylko pogłębiają jej szaleństwo. Jednak pamięć dziewczyny zaczyna się regenerować i w sennych doświadczeniach powoli przypomina sobie co zaszło tej feralnej nocy.

O tej książce usłyszałam, gdy wyznaczono jej polską premierę, czyli nie dalej jak w sierpniu ubiegłego roku.  Miałam nawet w planach jej zakup, ale tak się złożyło, że nie tylko Marę Dyer miałam w planach, a fundusze były dość skromne, więc musiała zaczekać. I tak przez ten rok zdążyły zostać wydane wszystkie trzy części, a ja nadal nie przeczytałam pierwszej. W końcu, niedawno zaczęły do mnie dobiegać z różnych stron zachwyty nad tą historią i koniec końców postanowiłam się z nią zapoznać. I była to dobra decyzja.

Od pierwszej strony zafascynowałam się tą książką. Przerażający, a zarazem intrygujący prolog rozbudził moją ciekawość i chciałam jak najszybciej dowiedzieć się wszystkiego, lecz niestety musiałam wykazać się cierpliwością, bo akcja rozwijała się stopniowo, za każdym razem ukazując coraz to nowe szczegóły i zdarzenia, których nie potrafiłam ogarnąć, ale w tym dobrym sensie. Chodzi mi oto, że autorka idealnie wciągnęła mnie w tą historię poprzez pokazanie mi zupełnie nielogicznych wydarzeń, co sprawiło, że pędziłam dalej chcąc poznać wytłumaczenie. Co z tego, że na koniec pojawiło się jeszcze więcej pytań niż odpowiedzi? Książka i tak była świetna.

Teraz o bohaterach słów kilka. Mara była z jednej strony oryginalną postacią, a z drugiej taką samą jak wszystkie w młodzieżówkach. Wyróżniała się swoim 'stanem' psychicznym. Chodzi mi o to, że podobało mi się przedstawienie jej jako względnie szalonej. Te wszystkie halucynacje, szalone myśli i rozterki nad tym czy zwariowała pokazały, iż nie jest idealna i od tej idealności jest bardzo daleka. Jednak doszukałam się (i wcale nie musiałam długo szukać) jej cech, które upodabniają ją do typowych bohaterek, z którymi mamy do czynienia w wielu takich książkach. Mam na myśli rozterki zakochanej dziewczyny, czyli wszystkie rozmyślania na temat tego, jaka to jest szczęśliwa, bo zainteresował się nią wspaniały facet, jak to nie może go stracić i tak dalej. To mnie strasznie irytowało. Noah, czyli wyżej wymieniony 'wspaniały facet', był właśnie takim 'wspaniałym facetem'. Przystojny, masowo pożądany, nonszalancki - w trzech słowach taki-jak-wszyscy. On również nie był zbyt oryginalny, no może za jednym wyjątkiem, ale tego Wam nie napiszę, bo nie chcę spojlerować. Reasumując, bohaterzy nie byli wykreowani jakoś rewelacyjnie, ale mimo to polubiłam ich, nawet tych drugoplanowych, którzy nie wnosili zbyt dużo do treści. Dodam jeszcze, że wątek miłosny wydawał mi się strasznie przerysowany. Wiecie - nowa dziewczyna zawitała do szkoły, a okoliczny podrywacz w magiczny sposób zaczyna się nią interesować i - uwaga! - zakochuje się w niej! I tak jak bohaterowie, wątek miłosny nie był zbyt oryginalny i udany, jednak nie mam do niego jakichś większych zastrzeżeń, bo już pod koniec wyrwał się spod przewidywalności i zrozumiałam, że tych dwoje musiało się spotkać.

Historia Mary może wydawać się ciut sztampowa, jednak im dalej zagłębiałam się w treść, tym wyraźniej mogłam dostrzec jej inność oraz wyraźny pomysł, który autorka miała, i który fantastycznie zrealizowała. Akcja rozkręcała się stopniowo i chociaż nie odczułam tego, aby na koniec pędziła z niesłychaną prędkością to i tak była totalnie wciągająca. Jeżeli lubicie książki, w których tajemnice zasiadają na czołowym miejscu, to serdecznie polecam Wam Marę Dyer, bo jest to książka, której nie powinniście omijać w swojej czytelniczej podróży.

Layken

9 komentarzy:

  1. UWAGA! TEN KOMENTARZ ZAWIERA SPOILERY!!!



    Epilog? Chyba prolog miałaś na myśli ;)
    Po przeczytaniu tej książki miałam podobne wrażenia jak Ty: Noah wydawał mi się taki-jak-wszyscy, Mara była okej, ale trochę sztampowe wydało mi się to, że Mara zabijała, a Noah uzdrawiał. No dobra, trochę zdziwiłam się, że też ma jakieś moce, bo nie spodziewałam się tego, ale mógłby mieć jakąś inną umiejętność - to za bardzo przypominało mi takie relacje ogień-woda, jeśli wiesz o co mi chodzi. Przecież gdyby się nie spotkali, sprawa wyglądałaby inaczej, co nie? Ale chyba za dużo wymagam :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jasne prolog! :) Dzięki za wyłapanie tej pomyłki :) A czytałam dwa razy zanim dodałam ehh...
      A co do mocy tej dwójki, to tak, rozumiem o co Ci chodzi, jednak mi wydawało by się bardziej sztampowe, gdyby autorka odwrotnie przydzieliła im moce. Wiesz, kobiety z reguły uważane są za delikatne, czułe, itd. (uzdrawianie), za to mężczyźni - nie mało jest przykładów na to, że są zupełnym przeciwieństwem kobiet. Więc przynajmniej w moim przekonaniu autorka postąpiła trochę niezgodnie z wszelkimi wyobrażeniami :)
      Również pozdrawiam!

      Usuń
    2. SPOILERÓW C. D.


      W sumie masz rację, a moment, w którym Mara zabiła tamtego człowieka od psa (nie wiem jak to określić :D) był naprawdę przerażający, i ta wizja w jej głowie... ciekawe, ciekawe :D Albo nauczycielka hiszpańskiego, głupio zrobiła z tą oceną Mary, bo dziewczyna wiedziała dobrze ;d Ale koniec tego spamu, jak bym mogła, to bym się rozpisywała i rozpisywała ;)

      Usuń
  2. Zapowiada się ciekawie, chociaż nie jestem pewna czy to książka w moim guście ;)
    http://czytanienaszymzyciem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam czytać Marę w lipcu, ale nie wiedzieć czemu zrezygnowałam :(
    Teraz jestem zawalona książkami i nie wiem czy uda mi się ją prędko przeczytać, a Twoja recenzja bardzo mnie do tego zachęciła :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka wydaje się być ciekawa, ale mam tyle pewnych pozycji do przeczytania, że w te wakacje na pewno się nie wyrobię.

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. To może być naprawdę ciekawa historia. Lubię książki z tajemnicą, także to zdecydowanie coś dla mnie ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Super recenzja, jak przeczytam zestaw moich książek to na pewno skuszę się na tą :)
    http://skrytaksiazka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam książki i również bardzo mi się podobała, ale jakoś specjalnie nie zachwyciła. Tyle, że siegnę po kolejne części :)

    http://suomianne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń