sobota, 1 sierpnia 2015

Nie mogę powiedzieć ci prawdy - Lauren Barnholdt

tytuł oryginału: The Thing About the Truth
wydawnictwo: Jaguar
ilość stron: 324
polska premiera: 17 październik 2012


Kelsey została wyrzucona ze szkoły. Popełniła kilka błędów, czego bardzo żałuje, ale chce zacząć wszystko od nowa. W nowej szkole, z nowymi ludźmi, tam gdzie nikt nie zna jej przeszłości. Od razu pragnie czymś zabłysnąć, aby zyskać szacunek i poparcie zarówno ze strony kolegów, jak i rodziców, którzy zwątpili w nią w skutek tego co zrobiła. Jednak to nie będzie łatwe, bo na jej drodze pojawia się Isaac. Chłopak, który zmienia szkoły jak przysłowiowe rękawiczki, z takiego samego powodu z jakiego Kelsey pożegnała się ze starą szkołą. Gdy pierwszy raz się spotykają, nie pałają do siebie sympatią, jednak dzięki wyznaczonemu im zadaniu, spędzają razem sporo czasu i nie trudno się domyślić, że zakochują się w sobie. Lecz tytułowa 'prawda' może nieco zamieszać w tej, wydawać by się mogło, niebanalnej love story.

A dlaczego napisałam ' wydawać by się mogło'? Bo tak w rzeczywistości jest. Mnie też się tak wydawało, ale w gruncie rzeczy strasznie się zawiodłam na tej książce. Gdy czytałam opinie na jej temat, strasznie spodobało mi się to, że główni bohaterowie nie są zakochani w sobie od pierwszego wejrzenia, jak to zwykle bywa, ale nie przepadają za sobą, że tak to ujmę. Jednak w tej kwestii bardzo się rozczarowałam, ponieważ ta 'antypatia' utrzymywała się przez bodajże pięćdziesiąt stron, a potem autorka złączyła ich razem, aby żyli długo i szczęśliwie. No, może nie od razu. I tym sposobem przechodzimy do naszej prawdy, która ma zrujnować ich związek, bo jest to rzecz tak straszna, tak niewybaczalna, że trudno o ponowną odbudowę relacji. Ale znowu ' wydawać by się mogło' jest tutaj kluczowe, bo ta prawda... no cóż, sadziłam, że będzie to coś gorszego niż w rzeczywistości było. Odniosłam wrażenie,  że autorka poszła na skróty z tą prawdą, jakby nie była w stanie wymyślić czegoś lepszego i mniej przewidywalnego lub schematycznego.

Kelsey jest jedną z tych bohaterek, którym udało się mnie od początku zirytować. Odniosłam wrażenie, że dziewczyna nie robiła nic innego, tylko w kółko użalała się nad sobą. To było coś w stylu: 'Och, jaka ja jestem biedna! Wyrzucili mnie ze szkoły! Jak mój były mógł mnie tak potraktować!?' Na serio, już miałam tego powoli dosyć. Już kompletnie powaliło mnie jej kłamstwo, które wcisnęła Isaacowi, a potem usprawiedliwiała się sama sobie, że przecież 'nie mogła powiedzieć mu prawdy'.  Isaac nie był aż taki irytujący, chociaż można powiedzieć, że był 'typowym synkiem bogatego tatusia'.

Finał książki okazał się być adekwatny do całej treści, a mianowicie banalny. Być może całkowicie przewidywalny to on nie był, ale niczym też nie zaskakiwał. Rozpoczyna się wielkim sporem [czytaj: Isaac dowiaduje się prawdy], przez co wydaje się, że piękna miłosna historia dobiegła końca. Jednak nie mogło sie obyć bez happy end'u, więc nasza historia kończy się na bajkowym 'żyli długo i szczęśliwie', i warto też dodać - bez kłamstwa! Jednak doszukałam się plusa! Ale to raczej zasługa wydawnictwa, ponieważ czcionka była stosunkowo duża i przejrzysta, przez co książkę czytało się naprawdę szybko, co na szczęście nie zabrało mi dużo czasu i uporałam się z nią w przeciągu jednego dnia.

Na koniec powiem, a raczej napiszę Wam, że historia Kelsey i Isaaca nie jest oryginalna, bo chyba było już wystarczająco dużo przykładów w literaturze jak i codziennym życiu, że kłamstwo pogarsza wszystko, sprawia, że to co wydawało się złe staje się jeszcze gorsze. A najistotniejsze jest to, że kłamiąc tracimy zaufanie najbliższych. Być może o takie przesłanie chodziło autorce, lecz myślę, że mogłaby postarać się bardziej i przedstawić ten motyw po prostu lepiej.

Layken   

5 komentarzy:

  1. Zwróciłam wielką uwagę na tytuł. Przytoczę tutaj śmieszną anegdotkę! Moja kuzynka i ja uwielbiamy filmy z krainy Bollywoodu :) mama mojej kuzynki wysłała jej raz smsa: KUPIŁAM CI FILM NIE MÓW NIKOMU. Moja kuzynka nie wie o co chodzi, czemu nikomu nie ma o tym mówić. Później okazało się, że film ma tytuł: "Nie mów nikomu". Tak mi się skojarzyło ;)

    A po książkę może sięgnę... Ciekawa recenzja ;)

    www.przerwa-na-ksiazke.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej się nie skuszę, bo nie chcę zrazić się do książek czytając banalną historię miłosną z irytującymi bohaterami ;) Mimo wszystko ciekawa recenzja :)
    Zapraszam do mnie. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nigdy nie slyszalam o tej książce, aż do teraz ;)
    Lubię romansidła, więc może się kiedyś skuszę
    Pozdrawiam :*
    cynamonkatiebooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam tę pozycję w bibliotce, banalna okładka nie przyciąga wzroku, ale myślę, że kiedyś przeczytam. nawet na takie historie człowiek ma czasem ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety, za często w takich książkach bohaterki właśnie są zbyt irytujące, by z radością przebrnąć całość :c
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń