poniedziałek, 21 września 2015

Misja 100 - Kass Morgan

tytuł oryginału: The 100
wydawnictwo: Bukowy Las
ilość stron: 264
polska premiera: 4 lutego 2015
cykl: 100 (tom1)

Trzysta lat po katastrofie, która spustoszyła Ziemię do cna, pozostała garstka ludzkości przebywa na statku kosmicznym w nieskończonym wszechświecie. Po tak długim czasie zapasy zaczynają się kurczyć, dlatego władze statku trzymają pasażerów pod ostrym rygorem. Nawet najmniejsze potknięcie może zakończyć się śmiercią. W końcu, decyzją prezydenta, wszyscy młodociani przestępcy zostają wysłani na Ziemię w charakterze 'testerów', aby przetestować planetę pod kątem tego, czy jest zdatna do ponownego służenia człowiekowi. Dla nastolatków jest to szansa na drugie życie, po błędach jakie popełnili. Błędach, które już wkrótce mieliby przypłacić życiem.

Wspominałam już przy okazji innych recenzji, iż kocham czytać o kosmosie, dlatego kiedy usłyszałam o Misji 100 od razu zapragnęłam ją przeczytać.  Po przeczytaniu samego opisu nie wiedziałam zbyt wiele, ot kilka ogólnikowych spraw takich jak fakt, iż ludzie mieszkają na statku kosmicznym. Natychmiast skojarzyło mi się to z W otchłani, gdzie było bardzo podobnie. I gdy już czytałam tę książkę pojęłam, iż faktycznie tak jest, jednak było w tym coś innego. Po pierwsze - bohaterzy Misji 100 byli na statku z przymusu, a W otchłani - z wyboru. I tutaj podobieństwa się kończą, ponieważ zdarzenia toczą się zupełnie innym torem. Tysiące zakrętów i zawrotna prędkość utworzyły klimat idealnie oddający emocje towarzyszące życiu, jakie toczyli bohaterowie.

A jeśli o bohaterach mowa... Kass Morgan wykreowała zupełnie różne osobowości. Na początku chcę zaznaczyć, że mamy tu do czynienia z czterema głównymi postaciami. Narracja przeskakuję między nimi z każdym rozdziałem, co daje nam możliwość ujrzenia danego zdarzenia, czy poznanie jakiejś istotnej historii z  różnych perspektyw, co z kolei daje nam możliwość poznania różnych ocen wydedukowanych przez bohaterów. Postać, którą poznajemy już na samym początku to Clarke. Dziewczyna siedzi w 'więzieniu' i czeka na swoje osiemnaste urodziny, aby ponownie stanąć przed 'sądem' i najprawdopodobniej doczekać się śmierci. Czeka ją jednak niespodzianka, ponieważ zostaje wybrana do misji, czyli razem z innymi więźniami ma wrócić na Ziemię i przekonać się czy zginie czy jednak uda jej się przeżyć. Powiem szczerze, iż Clarke okropnie mnie irytowała. Była totalnie niezdecydowana. Szczególnie w sprawach sercowych, które mimo tak przytłaczającej rzeczywistości, potrafiły długo zaprzątać jej myśli. "Kocham jego, czy może jego? Z kim mam być - z nim, czy z nim?" Takimi rozważaniami częstowała nas dziewczyna w mniej lub bardziej istotnych momentach w całej książce.

Obiektami rozterek Clarke byli Wells i Bellamy, z perspektywy których również możemy śledzić historię. Wells to były chłopak Clarke, którego teraz ta nienawidzi, bo to dzięki niemu znalazła się w takim, a nie innym położeniu. Chłopak nadal ją kocha i nie mógł dopuścić do tego, aby znalazła się na Ziemi bez niego, skazana na pewną śmierć. W efekcie czego robi coś, przez co również zostaje wysłany na Ziemię. Warto dodać, iż Wells był synem Kanclerza sprawującego władzę na statku, więc Wells musiał zrobić coś naprawdę spektakularnego i złego za co trafiłby do aresztu. Tak naprawdę Kass Morgan do końca trzyma w tajemnicy prawdziwą szkodę wyrządzoną na statku przez chłopaka. W rozdziałach oczami Wellsa również mamy na tapecie miłość do Clarke i to jak bardzo chce, żeby wybaczyła mu błędy i wskoczyła znowu w jego ramiona. A było to dość irytujące.

Bellamy dostaje się na Ziemi zupełnie inaczej niż reszta. Po pierwsze nie jest młodocianym przestępcą. Lecz jego siostra jest. A chłopak, tak jak wyżej wymieniony Wells, nie może pozwolić na to aby dziewczyna znalazła się tam sama, a raczej bez niego. W całym tym ferworze drogi jego i Clarke przecinają się i coś zaczyna łączyć tych dwoje, w efekcie czego mamy jakże uwielbiany przez wszystkich trójkąt miłosny. Bellamy wydawał mi się zamkniętym w sobie i odciętym id świata człowiekiem. Na Ziemi nie zawierał znajomości, poza tą z Clarke, i starał się trzymać na uboczu chroniąc przy tym swoją siostrę. Polubiłam tego bohatera być może dlatego, że w jego rozmyślaniach miłość nie miała pierwszego miejsca, a być może dlatego, że był po prostu inny.

Czwartą parą oczu Misji 100 jest Glass. To właśnie rozdziałów z jej udziałem wyczekiwałam najbardziej. Po pierwsze dlatego, iż była najlepiej wykreowaną bohaterką z całej czwórki, a po drugie - ona jako jedyna z naszych bohaterów została na statku. Glass też siedziała w areszcie, ale my, czytelnicy, prawie przez cały czas nie wiemy jak się tam znalazła. Dziewczyna nie poleciała na Ziemię dlatego, że udało jej się uciec. I tak może ona zacząć nowe życie. W jej przypadku też mamy do czynienia z wątkiem miłosnym, nawet w podobnej postaci co ten pierwszy, ale tutaj jest on zupełnie inny. Masło maślane, pomyślicie pewnie, ale żeby to zrozumieć musicie to przeczytać.

Mimo wad, które mnie denerwowały Misję 100 pochłonęłam za jednym zamachem. Najbardziej urzekły mnie miliony tajemnic zawartych w treści. Na początku Kass Morgan tylko o nich wspomniała i przez całą książkę trzymała to wszystko w sekrecie, a ja z każda stroną miałam nadzieję na chociaż najmniejszą wskazówkę dokąd to wszystko prowadzi. Przy samej końcówce napięcie dało się czuć w każdym zdaniu. Gdy w końcu to wszystko się rozwiązało Kass Morgan zrzuciła jeszcze jedną bombę - i na Ziemi, i w kosmosie. Nie dosłownie oczywiście. Zakończenie pojawiło się w takim momencie, że nie mogłam uwierzyć w to, iż autorka porzuciła mnie w takim momencie! Jasne, zaskakujące zakończenia uwielbia chyba każdy, ale trudno pogodzić się z tym i czekać w niewiedzy na kolejny tom. Ten na szczęście swoją premierę obchodzić będzie niedlugo, więc nie jest tak źle.

Jeżeli uwielbiacie książki o tematyce kosmicznej i fantastycznej tak jak ja, to powinniście sięgnąć po Misję 100, mimo iż nie jest prowodyrem w swoim gatunku. Dzięki krótkim rozdziałom i dużej czcionce da się ją pochłonąć raz dwa, więc nie ma na co czekać i ruszyć na poszukiwania tej książki!

Layken


15 komentarzy:

  1. Zastanawiam się, jak można uciec z aresztu na statku kosmicznym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy odrobina zamieszania i nawet to jest mozliwe :)

      Usuń
    2. ale od nowa życie raczej trudno zacząć, bo ludzie i tak już cię znają :D

      Usuń
  2. Jeszcze nie czytałam, ale mam zamiar. Ostatnio coś o niej słyszałam, ponieważ powstał serial o takim samym tytule. Specjalnie go nie oglądałam, bo nie chciałam sobie zaspojlerować książki. Pozdrawiam:)
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam pierwszy sezon serialu i pewnie niedługo zacznę oglądać drugi. Właśnie przez serial zaczęłam zwracać większą uwagę na książkę. Pewnie kiedyś po nią sięgnę, ale zapewne w nieco dalszej przyszłości. Pozdrawiam :)

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele słyszałam i zamierzam przeczytać. Pomysł może trochę nielogiczny ale to fantastyka. Tu ciężko zachować logikę.

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tej książce. Twoja recenzja mnie do niej mocno zachęciła. Może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Może być ciekawie :)
    http://ksiazkomania-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Podobno serial The 100 i ta książka to to samo. Świetna recenzja i nie wiem czemu jeszcze nie przeczytałam tej książki. Okładka mi się zbytnio nie podoba.
    Buziaki!
    http://filigranoowa.blogspot.com/2015/09/co-to-jest-fanfiction.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam, że nie sięgam zbyt często po książki o tematyce kosmicznej, ale ta wydaje się być naprawdę ciekawa. Koniecznie muszę przeczytać ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  9. Serial mnie nie ruszył. Obejrzałam może z dwa odcinki i dałam sobie spokój. Niemniej po książkę sięgnęłabym chętnie, bo przeczytanie powieści zajmuje mniej czasu, a może jednak okaże się, że historia ma u mnie szanse.

    Pozdrawiam,
    Po Książkach Mam Kaca

    OdpowiedzUsuń
  10. Kusi mnie ta książka, a jakoś nadal jej czytałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie lubię książek sf i w ogóle jakoś nie ciągnie mnie do tematyki kosmosu, więc Misję 100 raczej sobie odpuszczę ;)

    papierowe-strony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Te miliony tajemnic treści mnie przekonują. Dam tej książce szansę. Pozdrawiam serdecznie! :-)

    OdpowiedzUsuń