sobota, 31 października 2015

KultuSarny TAG Jesienny

Za zdjęcie bardzo dziękuję Dominice!


Za oknem wiatr i nieprzyjemnie niska temperatura, czyli jesień oczywiście. Dzisiaj będzie tematycznie, bo przygotowałam dla Was KultuSarny TAG Jesienny, do którego nominowała nas Lekturia z bloga Lekturia.. Zapraszam!

Jaka książka wydaje Ci się być idealna do czytania jesiennymi wieczorami?
Pamiętam jak rok temu w listopadzie czytałam Black Ice. Gdy wracam myślami do tego momentu natychmiast przypomina mi się niezwykły czas jaki spędziłam z tą historią. Koc i ciepła herbata idealnie dopełniły tej przygody, a chłód panujący za oknem tylko pomógł mi się wczuć w mroźny klimat tej książki.

Oglądałaś kiedyś film z motywem Halloween?
Tak, bodajże jakieś cztery lata temu. Nie pamiętam tylko jak on się nazywał. Wiem, że grała w nim Victoria Justice. Bohaterka, którą grała udała się wraz z rodziną do jakiegoś mrocznego dworku otrzymanego w spadku, po jej wuju(?), który był wilkołakiem, a potem okazało się, że jej brat jest wilkołakiem, a ona się zamieniła w wilkołaka, a na koniec walczyli z wampirami... Taa Halloween....

Suszyłaś kiedyś liście? Jeśli tak, to jaka książka padła ich ofiarą?
Nawet ostatnio, kiedy robiłam zielnik dendrologiczny :p Kiedy poszłam pozbierać liście, okazało się, że nie mam gdzie ich schować, bo nie wzięłam nic co by się do nich nadawało. No, ale że pod ręką miałam Burzę Julie Cross postanowiłam tam je schować. Co później nie okazało się takim złym pomysłem, bo ładnie się zasuszyły i wystarczyło je tylko zidentyfikować, co nie było już tak łatwe :p

Czy w którejś książce lub którymś filmie znalazłaś motyw świąt/obrzędów jesiennych?
Nie bardzo wiem, jak rozumieć święta/obrzędy jesienne, ale nie przypominam sobie, abym widziała czy czytała coś o tym.

Lubisz jesień? Jeśli tak to za co?
 Nie powiem, że czekam na jesień z zapartym tchem przez cały rok, bo nie czekam. Chociażby przez wzgląd na szkołę. Ale gdyby nie ten powrót do szkoły to jesień nie byłaby taka zła. Tylko wtedy możemy cieszyć się niezwykle urokliwymi widokami, które nam serwują kolorowe drzewa. Możemy też w wolny weekend otulić się ciepłym swetrem i z ciepłą herbatą lub gorącą kawą zasiąść do książki :>>

Nominuję:
Layken

środa, 28 października 2015

Więzień labiryntu - James Dashner

tytuł oryginału: The Maze Runner
wydawnictwo: Papierowy Księżyc
ilość stron: 424
polska premiera: 9 listopada 2011
cykl: Więzień labiryntu (tom1)

Powiem szczerze, że nie słyszałam o tej książce wcale dopóki nie natrafiłam na nią gdzieś przypadkiem. Nawet nie za bardzo pamiętam jak na nią trafiłam, ale wydaje mi się, że po prostu przeczytałam gdzieś o filmie na jej podstawie. Od razu wyszukałam opis, aby dowiedzieć się o czym ona w ogóle jest, a ten niesamowicie mnie zaciekawił. Natychmiast chciałam zamawiać Więźnia..., ale niestety produkt był niedostępny. Dodam jeszcze, iż bardzo zależało mi na oryginalnej okładce, bo nienawidzę tych filmowych, a miałam świadomość tego, że wraz z premierą filmu swoją premierę będą miały i okładki filmowe. No więc jakoś przyjęłam do wiadomość to, iż książka ta raczej nie znajdzie się wśród moich i pogrążyłam się w innych książkowych historiach. Jednak pewnego dnia będąc w księgarni przyuważyłam na górnej półce Więźnia labiryntu i wiedziałam, że muszę go mieć. I tak po długim oczekiwaniu upragniona książka trafiła w moje ręce, ale czy warta była tegoż oczekiwania?

Thomas budzi się w ciemnej windzie nie pamiętając zupełnie nic. Prócz swojego imienia. Gdy drzwi windy stają przed nim otworem czekają na niego rzeczy jakich się nie spodziewał. Grupa chłopaków w różnym wieku wita go mniej lub bardziej przyjaźnie. Gospodarze informują go, iż znalazł się w labiryncie bez wyjścia, w którym może nawet zginąć. Wkrótce po nim, tą samą windą przybywa nieprzytomna dziewczyna z wiadomością, że więcej gości nie będzie. Thomas zaczyna walkę z najskrytszymi sekretami labiryntu i próbuje rozwikłać jego zagadkę zanim czas dobiegnie końca.

Moje odczucia w stosunku do tej książki są nieco mieszane. Gdy zaczęłam czytać byłam zaskoczona tym jak akcja wolno się ciągnie. Jasne, zaczyna się dość niespodziewanie i autor od razu rzuca nas na głęboką wodę i w wir labiryntu, ale potem akcja jakby staje, rozkręcając się od nowa. Być może odniosłam takież wrażenie, bo na samym początku James Dashner wprowadza nas w ten świat ukazując wszystkie jego szczegóły i przez to musiałam najpierw przebrnąć, żeby dotrzeć do tego co było tak naprawdę istotne w całej fabule. A mam tu na myśli sam labirynt, bo jest on naprawdę intrygujący. Mechanizm jego działania jest doprawdy skomplikowany i sądzę, iż trzeba być naprawdę mądrym i bystrym, aby sporządzić taką mapę, jakie wykonywali Zwiadowcy, w czym zresztą nawet sam labirynt próbował im przeszkodzić. A te wszystkie stwory zamieszkujące labirynt? Totalny odjazd.

James Dashner postarał się też o oryginalne słownictwo. Ten kto czytał wie o czym mówię, a ten kto nie czytał, gdy usłyszy wyrażenie 'Ty kupo klumpu!" lub "Zawrzyj twarzostan!" pewnie złapie się za głowę. Jest to naprawdę fajny manewr, bo nadaje tej książce niesztampowości i sprawia, iż takie 'brzydkie' słowa będą nam się kojarzyły właśnie z nią, co jest zdecydowanym plusem. W labiryncie możemy zaobserwować też różne zachowania, być może dziwne, gdyby patrzeć z naszej perspektywy, ale całkiem zwyczajne dla chłopców zamieszkujących labirynt. Nie pamiętali nic sprzed labiryntu, więc stworzyli coś na podobę plemienia, w którym wykreowali swoje własne niby tradycje i zwyczaje.

Thomasowi jest trochę trudno przyzwyczaić się do panujących zasad, bo jest to dla niego dziwne, mimo że nie zna nic innego. Nie udaje mu się też zyskać sympatii prawie, że wszystkich mieszkańców, więc staje się raczej samotnikiem, próbującym znaleźć w tym wszystkim jakiś sens. Labirynt bardzo go intryguje, a to co się tam znajduje przyprawia go częste rozmyślania. Z tego powodu postanawia dołączyć do Zwiadowców, którzy przeszukują labirynt w poszukiwaniu wyjścia. I chociaż jest totalnym świeżakiem jest niezwykle zdeterminowany, aby uciec z koszmaru w jakim się znalazł. Wewnątrz labiryntu czeka wiele niebezpieczeństw i zagadek, których Thomas jest się w stanie podjąć. Polubiłam tego  chłopaka, mimo iż wydaje się być taką typowa postacią z młodzieżówek. Ma w sobie coś co sprawia, że śledząc wydarzenia z jego perspektywy nie żałowałam, że tak właśnie jest.

Po skończeni tej książki nie byłam do końca usatysfakcjonowana. Gdy czytałam opis spodziewałam się wielkiego bum i to 'bum' być może było, ale na pewno nie było wielkie. Przede wszystkim zawiódł mnie wątek Teresy. Oczekiwałam czegoś więcej na jej temat, gdy już się pojawiła. Do fabuły nie wniosła prawie nic, a gdy już się w niej pojawiła, praktycznie cały czas przeleżała gdzieś odłogiem. Zakończenie też nie całkiem przypadło mi do gustu. Liczyłam na coś bardziej spektakularnego. Nie twierdzę, iż taki koniec był zły, jednak czegoś mi w nim zabrakło. Nie żałuję, że przeczytałam te książkę, bo była naprawdę ciekawa, mimo kilku nużących momentów i jeśli ciekawi Was tak bardzo, jak ciekawiła mnie przed przeczytaniem, to przeczytajcie ją, bo zasługuje na to, chociażby przez wzgląd na swoją oryginalność - męskiego głównego bohatera, co zdarza się ostatnio zbyt rzadko w młodzieżówkach.
Layken

sobota, 24 października 2015

Książkowe nowości [listopad]

Jesień rozgościła się już na dobre, a wraz z nią zimno czające się na przystankach autobusowych i nie tylko. Jesteście ciekawi jakie książki pomogą nam ją przetrwać wraz z gorącą herbatą i ciepłym swetrem? Zapraszam!


wydawnictwo: Feeria Young
polska premiera: 18 listopada 2015
ilość stron: 380
O tej książce nie słyszałam zupełnie nic. O autorze też nie. Jednak z tego powodu nie zamierzam odpuszczać sobie lektury tej książki, ponieważ jestem jej szalenie ciekawa. Jest to połączenie tego co w książkach najbardziej lubię. Chyba muszę sobie zapisać datę premiery Niezwyciężonej w kalendarzu, aby na pewno jej nie przegapić.



wydawnictwo: YA!
polska premiera: 4 listopada 2015 (II wydanie)
ilość stron: 459
Nie czytałam pierwszego wydania, ale sporo o nim słyszałam i wiem, że książka opiera się na popularnym niegdyś motywie wilkołaków. Niemniej jednak opis jest bardzo kuszący i myślę, że przy najbliższej okazji zapoznam się z Drżeniem.





wydawnictwo: Otwarte
polska premiera: 4 listopada 2015
ilość stron: 432
Powoli nadchodzi listopad i już coraz bardziej da się wyczuć świąteczny klimat, również w świecie wydawniczym. Podaruj mi miłość to zbiór dwunastu świątecznych opowiadań różnych autorów, jednych bardziej, drugich mniej znanych. Czytałam coś podobnego w zeszłym roku i było to fajnym doświadczeniem, więc myślę, że jak się uda to po tę książkę też sięgnę. A ta okładka!


wydawnictwo: Galeria Książki
polska premiera: 18 listopada 2015
ilość stron: 400
Syn jest czwartym już tomem Dawcy, którego miałam przyjemność czytać. Lekturę tej historii wspominam z ogromnym ciepłem, bo jest to książka niesamowita. Nie jest zwykłą młodzieżówką i polecam ją Wam wszystkim, bo nie sądzę, iż komuś mogłaby się ona nie spodobać. Tak się złożyło, że nie miałam możliwości przeczytania kolejnych tomów, ale mam nadzieję, że jak najszybciej będę mogła to nadrobić.


wydawnictwo: Akurat
polska premiera: 4 listopada 2015
ilość stron: 416
Fantastyka jest jednym z moich ulubionych gatunków, a z tego co słyszałam i czytałam, Imperium ognia jest jedną z lepszych książek w tej właśnie kategorii. Okładka bardzo tajemnicza, a opis ciekawy, więc myślę, że jak tylko nadarzy się okazja, to zapoznam się z Imperium ognia.




wydawnictwo: Papierowy księżyc
polska premiera: 25 listopada 2015
ilość tron: 400
Powiem szczerze, że pierwszy raz słyszę o tej serii. Wieczna więź jest drugim jej tomem, ale nie mam pojęcia czy jest warta czytania czy też nie. Z opisu wdaje się niczego sobie, bo pojawia się w niej wątek mitologiczny, a od pewnego czasu mam ochotę na coś z tej półki.




wydawnictwo: Feeria Young
polska premiera: 4 listopada 2015
ilość stron: 264
Opis wzbudził we mnie przeogromną ciekawość. Książka wydaje się być naprawdę ciekawa, przy czym bardzo pouczająca. Tytuł może i jest trochę mroczny, ale myślę, że książka sama w sobie taka nie jest i naprawdę bardzo chcę ją przeczytać.




Layken

czwartek, 22 października 2015

Zabójczyni - Sarah J. Maas

tytuł oryginału: 
wydawnictw: Uroboros
ilość stron: 462
polska premiera: 22 kwietnia 2015
cykl: Szklany tron (tom 0.1 - 0.4)

Zastanawialiście się kiedyś nad tym co spotkało Celaenę zanim trafiła do Szklanego zamku? Jak radziła sobie w Gildii Zabójców? Chcieliście bliżej poznać historię Sama - jej pierwszej miłości? Albo może rozmyślaliście nad tym, co działo się na tajemniczej Czerwonej Pustyni? Jeżeli tak, to nie macie się czym martwić. Sarah J. Maas odpowiedziała na te pytania w czterech opowiadaniach zawartych w Zabójczyni.

Przyznam się szczerze, iż nie przepadam za czytaniem dodatków, w których opowiedziane są losy bohaterów przed właściwą akcją cyklu lub wszystko opowiedziane jeszcze raz, tyle że z innej perspektywy. Zawsze uważałam, że nie potrzebne mi są dodatkowe objaśnienia co do fabuły i naprawdę bardzo rzadko zdarza się abym poczuła potrzebę czytania takiej historii. I prawdopodobnie nie przeczytałabym również Zabójczyni, gdyby nie promocja w księgarni. Teraz mogę powiedzieć, że jestem szalenie wdzięczna swojej intuicji, że poszłam tego dnia do sklepu, bo te cztery historie dały mi naprawdę dużo.

Zabójczyni i władca piratów
Na początek śledzimy losy Celaeny, gdy zostaje wysłana do Zatoki Czaszek, aby dobić pewnego tajemniczego interesu z władcą piratów. Jednak w czasie pobytu tam, dziewczyna odkrywa czego ma owy interes dotyczyć, co się jej niezbyt podoba. Postanawia zrobić to co uważa za słuszne, ale może za to surowo zapłacić.

Zabójczyni i Czerwona Pustynia
Celaena udaje się na szkolenie do Twierdzy Zabójców, aby uczyć się od samego Niemego Mistrza. Jednak na jego uwagę musi sobie zasłużyć i aby to zrobić zaczyna wdrażać się w rytm życia mieszkańców. Jej pobyt tam obfituje w wiele niespodzianek, które pozostawią wiele ran, nie tylko fizycznych. Ale Celaena wynosi też stamtąd ważną lekcję - wszystko ma swoją cenę.

Zabójczyni i podziemny świat
Przyszedł czas na kolejne zlecenie, za które zabójczyni zostanie sowicie wynagrodzona. Nie jest to jednak zwykłe zlecenie. Ma zabić człowieka, przez którego mogą ucierpieć tysiące niewinnych istnień. Lecz czy aby na pewno jest on właściwa osoba?

Zabójczyni i imperium Adarlanu
Ostatnia i najbardziej emocjonująca historia. Celaena zdecydowała się opuścić Gildię Zabójców, lecz cena jaką musi za to zapłacić okazuje się duża., a na sam koniec dziewczyna zrozumie, że zbyt duża.

 Pisząc tę recenzję jestem świeżo po lekturze i mogę z ręką na sercu napisać, że według mnie to było po prostu genialne. Cały poprzedni dzień i połowę następnego spędziłam z Celaeną w Erilei odbywając podróż pełną przygód, niebezpieczeństw i smutków, które nie tylko bohaterom rozdarły serce. Wprost nie mogłam się oderwać i kartka za kartką brnęłam przez świat, który wciągnął mnie do tego stopnia, że nie wyobrażam sobie w tym momencie zaczęcia innej książki, bo cały czas chcę myśleć tylko i wyłącznie o Szklanym tronie.

Gdy czytałam Szklany tron oraz Koronę w mroku, zawsze chciałam bliżej poznać Arobyna Hammela i Sama Cortlanda. Ta dwójka była w życiu Celaeny tak istotnym elementem, że co jakiś czas wspominała ich podczas pobytu w Szklanym zamku. Miałam wtedy okazję dowiedzieć się o nich co nieco, lecz czułam niedosyt, bo chciałam więcej. I w Zabójczyni to dostałam. Arobyn to naprawdę dziwna postać w każdym tego słowa znaczeniu. Do teraz nie potrafię zrozumieć jego postępowania., bo doprawdy było ono okrutne i parszywe. Jest jedną z najgorszych postaci z jakimi miałam kiedykolwiek do czynienia i napisać, że go nie lubię, to duże niedopowiedzenie. Lecz nie zrozumcie mnie źle, bo bynajmniej nie chodzi mi o to, że został źle wykreowany. Nie, Sarah J. Maas każdego bohatera stworzyła idealnie. A Sam Cortland? Już teraz rozumiem w pełni ból i wściekłość Celaeny, które ją przepełniały, gdy ją poznałam. Sądziłam, że od zawsze byli w sobie zakochani, jednak bardziej nie mogłam się mylić. Wrogie spojrzenia i obelgi względem siebie to dla nich codzienność. Miłość przyszła z czasem - przynajmniej ze strony Celaeny. Sam jest bohaterem na wiele różnych sposobów. Szlachetny, lojalny i kochający - cały Sam!

Gdyby porównać Celaenę z początku Szklanego tronu i z opowieści o piratach to widać naprawdę ogromną różnicę. Ta szesnastoletnia dziewczyna, która jest perfekcyjną Zabójczynią na samym początku była naprawdę bardzo arogancka i przekonana o swojej wyższości nad innymi. Jednak życie przygotowało dla niej jeszcze wiele cierpień i te właśnie cierpienia wywarły na niej swój wpływ i sprawiły, że zaczęła patrzeć na siebie inaczej. W niezwykle krótkim czasie los odebrał jej niezwykle dużo. W jednym momencie miała wszystko, a w następnym to co kochała legło w gruzach. Na koniec nie jest już tą samą dziewczyną. Tamta Celaena przestała już istnieć.

Wszystkie te opowiadania wywołały we mnie całą gamę emocji. Od radości przez wściekłość i irytację do smutku i przeogromnego żalu, który czuję nadal. Rzadko płaczę przy książkach, ale już na samym końcu Zabójczyni nie potrafiłam powstrzymać łez. Chociaż od początku, tak jak wszyscy, wiedziałam do czego dążą kolejne zdarzenia, to cały czas miałam złudną nadzieję, że coś się jednak zmieni. Gdy myślę o wszystkich czterech opowiadaniach przepełnia mnie swego rodzaju niedosyt, bo tak naprawdę okazały się niezwykle krótkie. Zanim jeszcze zaczęłam czytać Zabójczynię, zastanawiałam się co takiego mogła zawrzeć pani Maas w tak 'grubej' książce. Jak już wiem, jest to bardzo dużo, a zarazem tak niewiele. Chciałabym dłużej móc obcować z niektórymi bohaterami i żałuję, że nie pojawiają się w Szklanym tronie. Nawet nie spodziewałam się, że tak się do nich przywiążę!

Jeśli więc jesteście fanami Szklanego tronu, tak jak ja, to nawet się nie zastanawiajcie! Przeczytajcie wszystkie cztery powiadania, bo naprawdę warto.

Layken

wtorek, 20 października 2015

Be Room Cliff Book TAG


   Siemka, przygotowałam dla was TAG, do którego nominowała nas Verax z bloga Ona i on, czyli ich perspektywy, za co serdecznie dziękuję. :3 
    TAG ten polega na tym, że piszemy na karteczkach dwanaście imion książkowych bohaterów (dziewczyny piszą żeńskie postacie, natomiast chłopcy męskie), po czym w każdej z czterech rund losujemy po trzy kartki, a z nich wybieramy BE, czyli, którą z tych postaci chcielibyśmy być, ROOM postać, z którą chcielibyśmy dzielić pokój oraz CLIFF bohatera, którego zrzucilibyśmy z klifu. 
   Mam nadzieję, że dość zrozumiale napisałam zasady, a teraz zapraszam zabawy! :D

BOHATERKI, KTÓRE WYBRAŁAM:
1. Tessa (Diabelskie maszyny)
2. Clary (Dary Anioła)
3. Julia (Dotyk Julii)
4. Amy (W otchłani)
5. Alaska (Szukając Alaski)
6. Cia (Testy)
7. America (Rywalki)
8. Chloe (Dziewięć żyć Chloe King)
 9. Allie (Wybrani) 
10. Katy (Obsydian) 
11. Sky (Hopeless)
12.
Nora (Szeptem)

RUNDA 1
BE: Clary ROOM: Allie CLIFF: Julia

Oczywiście chcę być Clary, gdyż Dary Anioła to seria, dzięki której rozpoczęłam swoją historię z książkami i jest u mnie na pierwszym miejscu, a Clary to mądra, kochana, wrażliwa i odważna bohaterka, a poza tym miłość przystojnego Jace'a. :D Allie ze mną zamieszka, gdyż Julia za bardzo mnie irytuje i dlatego leci z klifu!

RUNDA 2
BE: Amy ROOM: America CLIFF: Nora

O ile dobrze pamiętam, w jakimś TAG-u pisałam już, że chciałabym być Amy, zwłaszcza dlatego, że leci ona w kosmos, a mnie bardzo fascynuje kosmos, gwiazdy i te sprawy. Myślę, że America będzie świetną współlokatorką, ponieważ ma fajny charakter i na pewno się dogadamy, a Nora ląduje za klifem, głównie dlatego, że w sumie nie pamiętam dokładnie czy ta postać mi się podobała czy też nie.

RUNDA 3
BE: Cia ROOM: Sky CLIFF: Chloe

Cia jest rozsądna, inteligentna, kreatywna, potrafi o siebie zadbać i przeżyć w nawet najbardziej krytycznych sytuacjach i właśnie dlatego wybrałam ją, jako postać, którą chcę być. Sky to delikatna, wrażliwa, ale także miła, sympatyczna i zabawna dziewczyna i myślę, że dobrze dzieliłoby się z nią pokój. Chloe zapraszam na klif, gdyż ogólnie nie podobała mi się trylogia Dziewięć żyć Chloe King, tak jak jej główna bohaterka.

RUNDA 4
BE: Tessa ROOM: Katy CLIFF: Alaska

Ta trójka to strasznie trudny wybór, chociażby dlatego, że wszystkie trzy postacie interesują się książkami oraz ogólnie lubię każdą z tych bohaterek. Zdecydowałam się, że będę Tessą, gdyż jest ona z mojej drugiej ulubionej serii, a poza tym jest bardzo mądra i odważna. Zamieszkam z Katy, ponieważ mogłabym z nią rozmawiać o książkach i prowadzić razem bloga. :D Niestety muszę zrzucić Alaskę, mimo iż jest jedną z moich ulubienic, ale powodem, dla którego leci, jest to, iż zostawiła biednego Milesa samego.

NOMINUJĘ:
What are you reading, Juliet
Szukaj magii... 
Cmentarz zapomnianych książek.

Shadow 

sobota, 17 października 2015

Korona w mroku - Sarah J. Maas

tytuł oryginału: Crown of Midnight
wydawnictwo: Uroboros
ilość stron: 532
polska premiera: 2  kwietnia 2014
cykl: Szklany tron (tom2)

 Szklany tron jest tylko wstępem do genialnej trylogii Sary J. Maas. Wszystkie wątki zapoczątkowane w pierwszym tomie znajdują swoje rozwinięcie w drugim. Rozwinięcie, które przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Rozwinięcie, które wprost zwaliło mnie z nóg. Rozwinięcie, które jest absolutnym majstersztykiem.

Celaena rozpoczyna swoją służbę w zamku jako Królewska Zabójczyni. Król Adarlanu daje jej kolejne zlecenia na zabójstwa ludzi, którzy są dla niego niewygodni i łatwiej mu jest się ich pozbyć, niż żyć ze świadomością, że nadal gdzieś tam sobie są i mogą zaszkodzić jego planom. Dziewczyna musi wykonywać wszystkie jego zlecenia inaczej czeka ją śmierć. Rozkaz zabicia Archera, pewnego starego znajomego Celaeny, jest katalizatorem, który wywołuje całą lawinę zdarzeń, a te z kolei sprawią naszym bohaterom ból, ale też odkryją ich najskrytsze sekrety.

Sarah J. Maas jest genialna. To właśnie słowo przychodzi mi do głowy, gdy myślę o jej twórczości. Szklany tron był świetny, ale Korona w mroku? Aż brak mi słów, aby wyrazić jej niesamowitość. To co się tu wydarzyło było piękne i przerażające zarazem. Te wydarzenia złamały mi serce i sprawiały, że miałam ochotę krzyczeć, a jednak nie mogłam odłożyć książki na bok, gdy już zaczęłam czytać. Chciałam wiedzieć wszystko: jak to się skończy, jak to wpłynie na bohaterów i bieg wydarzeń. Początek był dla mnie piękny. Wreszcie stało się to, na co liczyłam już od pierwszego tomu i nie posiadałam się ze szczęścia, gdy mogłam o tym wreszcie przeczytać. Potem akcja zaczęła pędzić na łeb, na szyję i moje szczęście zgasło jak za pomocą magicznego przełącznika i zaczął się okres pełen bólu dla bohaterów i dla mnie.

Z każdą stroną działo się coś wartego uwagi. Coś co nie pozwalało mi przestać myśleć o tej książce nawet wtedy, gdy byłam zmuszona ją odłożyć. Poczułam się jak wtedy, gdy dawno temu czytałam Dary Anioła co było dla mnie pięknym doświadczeniem, bo było to moje pierwsze spotkanie z fantastyką. Czytając Koronę w mroku ponownie poczułam to o czym zapomniałam. Sarah J. Maas obudziła we mnie niesamowite uczucia, których nawet nie potrafię opisać. Naprawdę dawno nie czułam się tak dobrze czytając książkę. To wszystko co się po drodze wydarzyło tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że Korona w mroku pozostanie jedną z moich ulubionych książek, bo tak po prostu musiało się stać.

Postacie, które towarzyszyły mi podczas przygody w Erilei są tak samo świetne jak w pierwszym tomie. I wiecie co? Mam nowego książkowego męża! Chaol był przez cały czas tak uroczy, tak kochający i tak cudowny, że mogłabym godzinami rozpływać się na jego temat. W Celaenie mogłam wreszcie dojrzeć więcej, niż zimnokrwistą zabójczynię, ale oczywiście nie przez cały czas. Dorian w końcu przestał grać posłusznego swemu ojcu księcia i wyrwał się trochę spod jego władzy. Zaczął się buntować i stawiać na swoim, co mi się bardzo podobało. Cała trójka jakby się od siebie nieco oddaliła. Żadne z nich nie było już takie samo jak na początku. Ciężkie doświadczenia zmieniły ich sposób patrzenia na wszystko inne, jak i na samych siebie.

Gdzieś przeczytałam, że Korona w mroku jest o wiele lepsza od Szklanego tronu i teraz mogę powiedzieć, że totalnie się z tym zgadzam. W drugim tomie jest więcej akcji, więcej zagadek, więcej przerażających i zaskakujących momentów. Nieustające napięcie nie pozwala ani na chwilę zapomnieć o Erilei i życiu się tam toczącym. Bohaterowie dbają o to, aby pędząca z prędkością światła akcja przyprawiała mnie o galopujące serce. Więc jeżeli jeszcze nie znacie Szklanego tronu to pędźcie do biblioteki lub do księgarni i się w niego zaopatrzcie, ale dobrze Wam radzę - najlepiej zgarnijcie wszystkie części od razu, bo na własnej skórze przekonałam się, iż czekanie to w przypadku tych książek rzecz bardzo nieprzyjemna.

Layken

środa, 14 października 2015

Literacka wycieczka po Polsce TAG

Do tego tagu nominowała nas autorka bloga Medycy nie gęsi, książki też czytają!  Dzięki za otagowanie, bo ten tag jest naprawdę fantastyczny! :>

Sopot, Gdańsk, Gdynia - Trójmiasto czyli ulubiona Trylogia
Mimo że czytałam już dużo dobrych trylogii, to na zawsze tą jedyną pozostaną Igrzyska Śmierci. Spod pióra Suzanne Collins wyszło coś naprawdę niesamowitego. Coś co od razu wkradło się do mojego serca. 

Toruń czyli ukochana książka
Ach Toruń! Moje miasto, co prawda ukochane, ale książka? Czytałam naprawdę ogrom przecudownych książek i to jest strasznie trudny wybór. Potraktuję, więc to pytanie jak Medyk i wybiorę książkę, którą wszystkim polecam. Szklany tron powinien przeczytać naprawdę każdy miłośnik fantastyki i nie tylko, bo jest genialny.

Warszawa czyli książka, z której pochodzi Twoja ulubiona para literacka lub ulubiony wątek miłosny 
Wybór równie trudny  jak w poprzednim pytaniu, ale wybiorę Jace'a i Clary z Darów Anioła. Z walącym sercem śledziłam losy tej dwójki przez całe sześć części i przyprawiało mnie to nieraz o naprawdę skrajne emocje.

Gniezno czyli pierwsza książka w Twojej biblioteczce
Wydaje mi się, że była Ukryta P.C Cast i Kristin Cast, czyli bodajże dziesiąty tom Domu Nocy.

Poznań czyli książka, która zapoczątkowała Twoją czytelniczą pasję
Igrzyska śmierci. Wspomniałam wyżej, że mam do nich wielki sentyment, a to właśnie dlatego, że dzięki nim w ogóle czytam. Pamiętam dokładnie jak to było a były to wakacje. Następnego dnia miałam jechać nad morze, a że podróż miała być długa, stwierdziłam, że może wypożyczę sobie z biblioteki Igrzyska śmierci, bo pokochałam film. Zakochałam się wtedy i w Igrzyskach i w czytaniu.

Wrocław czyli książka, za którą oddałbyś wiele by móc ją przeczytać jeszcze raz - po raz pierwszy
Wszystkie części Harry'ego  Pottera, ale to zanim powstały filmy i zanim wiedziałam o HArrym cokolwiek, nawet to, że jest czarodziejem.

Częstochowa czyli książka, którą każdy powinien przeczytać
Tutaj mój wybór również pada na Harry'ego. Ja kocham ten świat i myślę, że każdy kto kocha czytać, pokochałby go równie mocno, gdyby spróbował.

Kraków czyli gdzie najczęściej kupujesz książki
Jak się tak zastanowię to chyba w Empiku, ale tam jest niestety drogo, a promocje niezwykle rzadkie i jak już to niezbyt korzystne. Jednak jestem z natury niecierpliwa, więc gdy zobaczę gdzieś jakąś książkę i strasznie się na nią nakręcę, to nie obchodzą mnie wtedy ceny. Dopiero potem myślę sobie "Ej! mogłaś przecież rzejrzeć się gdzieś za tańszym egzemplarzem!" Tak, cierpliwość nie jest moją mocną stroną.

Zakopane czyli książka, której akcja rozgrywa się w miejscu z niesamowitym klimatem
Po raz trzeci - Harry Potter.

Dom czyli książka, do której jeszcze nie raz wrócisz
Tutaj nie dam rady wymienić tylko jednej, bo uwielbiam wracać do książek, które kocham, a są to:  Harry Potter, Igrzyska Śmierci, Dary Anioła, Seria Lux.

Do wykonania tagu nominuję blogi:
Layken

poniedziałek, 12 października 2015

Dawca - Lois Lowry

tytuł oryginału: The Giver
wydawnictwo: Galeria Książki
ilość stron: 296
polska premiera: 20 sierpnia 2014
cykl: Dawca (tom1)

   "- Jonaszu, kiedyś ludzie mieli uczucia. Wiemy, że kiedyś ludzie czuli dumę, smutek...
 - Miłość - dorzucił Jonasz. - I ból.
- Nie ból jest najgorszy w posiadaniu wspomnień, ale samotność."

   Czy potrafisz wyobrazić sobie świat bez uczuć? Świat, w którym nie ma miłości, szczęścia ani smutku. Świat, w którym nie usłyszysz słów "kocham cię" od swoich rodziców. Bezbarwny świat, w którym liczy się tylko jednakowość i praktyczność. Czy mógłbyś żyć w takim świecie?

   Jedenastoletni chłopiec o imieniuu Jonasz nie ma wyboru. Żyje w świecie, w którym miłość nie ma żadnego znaczenia, a słowo kocham jest pozbawione treści.  Musi codziennie rano budzić się i zaczynać na nowo życie, które jest okradzione z jakichkolwiek barw i emocji. Każdy obywatel społeczności, do której należy jest taki sam, ma narzucone obowiązki, które musi codziennie wykonywać. Mało tego, ma narzuconą również rodzinę, w której ma dorastać, a następnie partnera, z którym musi spędzić życie, dopóki nie zostanie zwolniony. Złudzenie idealności przyćmiewa oczy każdego. Każdego tylko nie Jonasza. On jest inny. Widzi to czego inni nie widzą, choć na początku nie do końca jest tego świadomy. Jonasz, kiedy kończy dwanaście lat, zostaje wybrany na Odbiorcę Pamięci. Od tej pory istnienie zmienia dla niego znaczenie o 180° i pragnie zmienić życie na lepsze, tak, aby każdy mógł zrozumieć co znaczy kochać.

    W sumie nigdy nie planowałam zapoznać się z "Dawcą". Przeczytałam ją w celu przedstawienia jej jako wybrana przeze mnie lektura na języku polskim, gdyż taki oto pomysł podsunęła mi Layken, a po przeczytaniu opisu tego dzieła, stwierdziłam, że książka ta nada się idealnie do owego zadania. Ani trochę nie pomyliłam się z wyborem tej pozycji, a co więcej, po skończeniu jej, sama byłam skłonna do pewnych przemyśleń. 

   Muszę przyznać, iż książka nie urzekła mnie jakoś bardzo przez kilkanaście albo nawet kilkadziesiąt pierwszych kartek, ale ma w sobie coś takiego co nie pozwalało mi się od niej oderwać i kazało brnąć przez nią dalej. Pomimo tego, że nie ma w niej wielu niespodziewanych zwrotów akcji, które tak uwielbiam, wręcz przeciwnie miejscami wątki wydają mi się odrobinę przewidywalne, dzieło to dogłębnie wciągnęło mnie w swój świat i sprawiło, że przebrnęłam przez nie w niecałe dwa dni łaknąc więcej i więcej, zwłaszcza że zakończenie jest absolutnie do...kitu. Najgorsze co może zrobić autor czytelnikowi to pozostawić niewyjaśniony koniec książki, tak jak w tym przypadku postąpiła pani Lois Lowry, ale mam nadzieję, że naprawi swój błąd w kontynuacji i zasłuży na wybaczenie. Pozycja złudnie prosta, tak jak styl i język, którym została napisana, lecz w swojej prostocie ukryła wiele wartości. Mimo różnorodnych przekazów obu powieści, mogłabym ją porównać do "Małego Księcia". 

   Jeśli chodzi o bohaterów to nie ma zbyt wielu takich, o których mogłabym coś ciekawego napisać, gdyż większość społeczeństwa była praktycznie taka sama i kierowała się takimi samymi wartościami, a właściwie brakiem ich. Jedynymi postaciami, które wiedziały co się liczy w życiu i pragnęły zmienić świat na lepsze, byli Jonasz oraz Dawca. 
   Jonasz to jedenastoletni chłopiec, który niezbyt wiele wie o życiu, zwłaszcza po tym jakie zasady i wartości wpajali mu do głowy jego rodzice, nauczyciele i inni obywatele społeczeństwa, lecz na szczęście wydostał się z tego szarego świata. Nie mam nic do zarzucenia tej postaci. Chłopiec jest inteligentny, spostrzegawczy, ciekawy świata. Jest zdecydowanie pozytywnym bohaterem. Tak samo jak staruszek nazywany Dawcą. Mogłabym porównać go do kochającego dziadka. Mimo że, musi zadawać Jonaszowi ból fizyczny jak i psychiczny, bardzo przywiązał się do chłopca i troszczy się o niego jak o własnego wnuczka. 

   Podsumowując, książka, pomimo tego iż jest dość prosta do zrozumienia, naprawdę jest warta przeczytania. Nie można powiedzieć, że jest to kolejna nic do życia nie wnosząca książeczka młodzieżowa, gdyż jest zupełnie przeciwnie i polecam każdemu się o tym przekonać. 


Shadow

  
  

piątek, 9 października 2015

Randka w Ciemno Book TAG

Dzisiaj przybywam do Was z świetnym tagiem, do którego nominowała nas jego autorka Suomi z Biblioteczka Suomi. Cała zabawa polega na tym, że na obrazkach, które znajdują się poniżej, napisałam trzy słowa opisujące jakąś książkę. Wy musicie je odgadnąć! :> Jeżeli chcecie sprawdzić czy Wasza odpowiedź jest prawidłowa, kliknijcie na obrazek, a ten zabierze Was do lubimy czytać! :)) Zaczynamy!

 
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/130666/obsydian 
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/134209/igrzyska-smierci 
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/218659/dotyk-julii 
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/235735/love-rosie 
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/152217/szklany-tron 
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/229112/endgame-wezwanie 
  

Dajcie znać w ile książek udało Wam się odgadnąć!
Do zabawy nominuję:
Layken
 
 
 
 

wtorek, 6 października 2015

Pułapka uczuć - Colleen Hoover

tytuł oryginału: Slammed
wydawnictwo: W.A.B.
ilość stron: 285
polska premiera: 23 kwietnia 2014
cykl: Pułapka uczuć (tom1)

Kochaliście kiedyś kogoś, kogo nie mogliście mieć? Kogoś kto był na wyciągnięcie ręki, a jednak nie mogliście go dotknąć? A czy miłość ta była obustronna, lecz zakazana? Jeżeli kiedykolwiek byliście w takiej sytuacji, to zapewne przekonaliście się, iż nie jest to przyjemne doświadczenie. Powiem lepiej - mało kto, a prawdopodobnie nikt, chciałby się znaleźć w tak niewygodnym, nieprzyjemnym i po prostu uciążliwym związku. Lecz serce nie sługa. Gdy znajdziesz tego jedynego, bądź tę jedyną na widok tej osoby rewelacje żołądkowe masz jak w banku. Bliskość takiej osoby jest nam wówczas niezbędna. Trwamy w tym uczuciu jak w pułapce, z której nijak nie potrafimy i pewnie nie chcemy się wyplątać.

Layken w swoim niedługim życiu musiała zmierzyć się już z niełatwymi dla niej sprawami, a zakazana miłość jest zdecydowanie jedną z nich. Śmierć ojca, która pozostawiła w jej sercu głęboką ranę, była początkiem długiego okresu smutku, cierpienia, straty i nauki jaką niosą ze sobą te doświadczenia. Nastolatka wchodząca w dorosłe życie napotkała na swojej drodze przeszkody, jakich niejeden dorosły prawdopodobnie jeszcze nie spotkał. Przeprowadzka do zupełnie innego, odległego o kilometry miejsca, jest tylko kolejnym przystankiem w podróży, którą odbywa bohaterka. Podróży pełnej nieprzyjemności i smutku, ale też nikłych chwil szczęścia, które w jakiś sposób dodają jej siły. W nowym domu dziewczyna zamieszkuje z matką i młodszym bratem. Już pierwszego dnia swojego pobytu tam, poznają swoich sąsiadów w osobach Willa - przystojnego dziewiętnastolatka i jego młodszego brata. Nietrudno się domyślić co nastąpi pomiędzy Layken i Willem, ale dodam tylko, że to nie będzie takie łatwe jak im obojgu się z początku wydawało.

Pułapka uczuć była nie do końca moim planem. Chodzi mi o to, że w ogóle o niej nie słyszałam do momentu, kiedy usłyszałam o Colleen Hoover. Moim pierwszym spotkaniem z tą autorką było Hopeless, które absolutnie mnie zachwyciło, w wyniku czego postanowiłam bardziej zgłębić twórczość pani Hoover. I tak oto trafiłam na rzeczoną Pułapkę uczuć. Opisy może nie zachwycały mnie tak bardzo, ale mimo to postanowiłam zapoznać się z tą historią.I była to dobra decyzja.

Z początku trochę się nudziłam i trudno było mi się wbić w tę historię, lecz z każdą kolejną stroną, każdym kolejnym rozdziałem coraz wyraźniej zaczynałam dostrzegać sens tej książki. Z pozoru był to oczywiście najzwyklejszy romans. Miłość od pierwszego wejrzenia i szczęśliwa życie u boku ukochanej osoby. I przez parę pierwszych rozdziałów wydawało mi się, że tak to właśnie będzie. Lecz jak już wspomniałam, to były tylko pozory. Relacja uczeń-nauczyciel sprawiła, że ta książka nie była do granic przesłodzona. Nutka, a nawet gama goryczy dodała wiarygodności uczuciu dwójki bohaterów. Mówią, iż idealna miłość istnieje tylko w filmach czy książkach. Tu ona też się pojawia, ale wszystkie te przeszkody znajdujące się na jej drodze dodają takiej niepewności czy przetrwa.

Colleen Hoover wplotła w tę książkę coś, co porwało mnie całkowicie. Otóż chodzi o pewne hobby Willa. Slam. Być może to słowo obiło się komuś z Was o uszy, ale ja na przykład nigdy o czymś takim nie słyszałam, zanim nie napotkałam tej książki. Slam jest pewnym osobliwym rodzajem poezji. Nie jest to poezja jaką serwują nam wydawcy w podręczniku od polskiego, czy na próbnym arkuszu egzaminacyjnym. Slam to twórczość bardziej amatorska i niezwykle emocjonująca.Opisująca nieraz trudne, a nieraz szczęśliwe doświadczenia z naszego życia. Podczas lektury z niecierpliwością wyczekiwałam momentu, gdy znowu na scenę wkroczy, któryś z bohaterów i przedstawi swoją osobista historię. Przyznam się, że nie przepadam zbytnio za poezją z jaką mogę obcować chociażby w szkole, a wylosowanie interpretacji wiersza na maturze zgoła mnie przeraża, ale czytanie slamu w Pułapce uczuć sprawiało mi naprawdę ogromną przyjemność i żałuję, iż o takiej poezji nie możemy rozmawiać na lekcjach polskiego.

Przechodząc do bohaterów... Ci byli można by powiedzieć typowi dla gatunku New Adult. Połączyły ich ciężkie przeżycia i miłość, która bynajmniej nie była łatwa, ale silna. Myślę, że gdyby ten szablon się nie powtórzył nie byłaby to wtedy do końca książka z tegoż gatunku, który bardzo lubię. Jednak Colleen Hoover dodała swoim postaciom trochę autentyzmu. W ogólny szablon rozebrany przez różnych autorów na czynniki pierwsze wplotła swoje trzy grosze i powstali prawdziwi bohaterowie, którzy spokojnie mogliby uchodzić za autentycznych, gdyby wyjąć ich z książki. Czytanie o nich nie przyprawiało mnie o chociażby cień irytacji czy niezadowolenia. Byli idealni do tej właśnie historii.

New Adult jest stosunkowo młodym gatunkiem, jednak śmiało mogę stwierdzić, iż swoją tematyką wpisuje się w moje realia i realia świata, w którym wszyscy żyjemy. Dokładnie można to ujrzeć na przykładzie Pułapki uczuć, w której spotykamy tematy być może nie dotyczące szczególnie nas, ale ludzi wokół nas, z którymi żyjemy na co dzień. Książka ta jest nie tylko pouczająca, ale też niezwykle wciągająca. Można się w niej zatracić na długie godziny i czerpać przyjemność z lektury świetnie napisanej. Polecam Wam ją z całego serca, bo  do mojego wkradła się przebojem i zagości tam na długo obok innych wspaniałych pozycji.

Layken

sobota, 3 października 2015

Szklany tron - Sarah J. Maas

tytuł oryginału: Throne of Glass
wydawnictwo: Uroboros
ilość stron: 520
polska premiera: 25 czerwca 2013
cykl: Szklany Tron (tom1)

Dzisiaj możemy cieszyć się wieloma rzeczami, które dają nam poczucie człowieczeństwa. Gdy słyszymy w radiu o wojnach, zamachach, porwaniach i innych okropieństwach spotykających ludzi na całym świecie, odczuwamy względem nich współczucie, ponieważ im zostało to człowieczeństwo odebrane. Zwykle przepełnia nas ulga, gdy sprawcy takich rzeczy zostaną złapani, skazani i wtrąceni do więzienia, gdzie ich miejsce. A co powiedzieć o ludziach ukaranych zniewoleniem za występki, które czynili w imię większego dobra, z przymusu lub pod groźbą? To jest dość śliski temat, bo ktoś może rzec, iż brakło takim ludziom odwagi, aby sprzeciwić się takiemu traktowaniu, ale co jeśli zagrożono tym, których kochają? Tym, których pragną chronić?

"Każdy z nas musi znaleźć własny sposób na to, aby przeżyć."
Imię Celaeny budzi strach w największych zbirach Erilei. Perfekcyjna w swoim fachu, nie do zatrzymania i nie do złapania. Przynajmniej do czasu, kiedy ktoś jej nie zdradził. Dziewczyna zostaje zesłana do Endovier - kopalni dla więźniów, w której ma spędzić resztę życia za liczne zabójstwa, kradzieże i inne godne pożałowania występki. Gdy Celaena odbywa swoją karę potrafi myśleć tylko o upragnionej wolności, której tak naprawdę nigdy nie miała. Więc gdy pewien książę składa jej propozycję udziału w turnieju który wyłoni królewskiego obrońcę Celaena zgadza się bez mrugnięcia. Jednak w Szklanym Zamku ktoś zabija uczestników turnieju za pomocą magii, która nie powinna być obecna.

"Gdyby ci ludzie wiedzieli, kim jestem, natychmiast przestaliby się śmiać. Jestem Celaena Sardothien. Wygram ten turniej. Nie okażę strachu." 
 O Szklanym tronie słyszał już chyba każdy i mnóstwo osób zachwycało się nim, gdzie tylko się dało. Czułam się przez to jak ostatnia osoba, która go nie czytała i chciałam to jak najszybciej zmienić. W końcu mi się udało i z tego względu przygotujcie się na ochy i achy z mojej strony.

Zacznę od tego, że ta książka niesamowicie wciąga. Gdy już zaczęłam czytać poraził mnie styl pani J. Maas i to w tym dobrym sensie. Lekki, przyjemny, a przede wszystkim niezwykle absorbujący. Dawno nie miałam do czynienia z książką, która zajmowała moje myśli praktycznie przez całe dnie, nawet gdy musiałam odłożyć Szklany tron na później z przyczyn ode mnie niezależnych. Muszę się też przyznać do tego, że podczas jazdy autobusem do domu przegapiłabym swój przystanek, gdyby nie pewna pani, która wysiadała wcześniej, i którą musiałam przepuścić.

Sarah J. Maas urzekła mnie nie tylko swoim stylem, ale też pomysłem. Dawno nie czytałam tak dobrej fantastyki. Świat wykreowany przez autorkę pochłaniał mnie na całe godziny i czułam się jak jedna z dam dworu, która krok w krok podąża za bohaterami nie dając się przyuważyć. Nieustannie odczuwałam napięcie, a niekiedy grozę towarzyszącą wydarzeniom. Sceny opisujące morderstwa uczestników turnieju wyraźnie rysowały się w mojej wyobraźni. Widziałam każdy przerażający szczegół, który napawał mnie obrzydzeniem. Inne momenty były pełne humoru, ale też wzruszenia i ciepła, które wywoływało łzy w moich oczach. Emocje grają w tej książce główne skrzypce, a Sarah J. Maas jest świetnym dyrygentem.

Nie muszę chyba dodawać, iż bohaterzy byli równie idealni? Każdy miał swoją oryginalną osobowość i nawet ci drugoplanowi byli godni zapamiętania. Celaena to postać wszechstronnie rozbudowana. Nie da się jej określić jednym słowem., bo chyba nawet ona sama nie wie do końca jaka jest. Dla świata jest bezwzględną wojowniczką. Silną, sprytną, szybką, nieulegającą emocjom, zamkniętą w  sobie, nie wpuszczającą do swego serca nikogo. Jednak gdy mogła komuś dostatecznie zaufać, ten ktoś mógł dojrzeć w niej również dobro, subtelność, zwykłą ludzką słabość, wrażliwość i wreszcie miłość, którą nie obdarzała byle kogo. Chaol to kapitan Gwardii Królewskiej. Jest on niezwykłym człowiekiem. Stara się nigdy nie pokazywać za wiele ludziom. Nie przywykł do zdejmowania maski, która skryła zabawnego i wrażliwego człowieka postawionego na wysokim szczeblu. Jego przyjaciel - książę Dorian - to typowy, można by rzec kobieciarz, lecz i on stwarza wokół siebie pozory.  Chłopak jest następcą tronu  i nie zgadza się z polityką ojca. Próbuje robić dobrą minę do złej gry, ale na dłuższą metę mu to nie wychodzi. Pod osłoną typowego podrywacza znajduje się kolejny dobry, wesoły i wrażliwy człowiek. Cała trójka zamieszkała na kartach powieści, wkradła się do mojego serca i podejrzewam, że szybko go nie opuści, bo sa to postacie, które na długo zapamiętam.

Zanim zabrałam się wreszcie za Szklany tron miałam okazję czytać mnóstwo pochlebnych recenzji, w których blogerzy zachwycali się nad niemal każdym aspektem tej historii. W mojej głowie pojawiało się wówczas pytanie: co w tym takiego jest? I teraz, gdy sama wygłaszam same komplementy pod adresem Szklanego tronu, nie potrafię do końca powiedzieć 'co' to jest. Myślę, iż nie da się tego do końca stwierdzić. Ta książka jest po prostu niesamowita na wiele różnych sposobów, ale w czym tkwi jej sekret? Sądzę, iż jej sekretem jest nie kto inny jak Sarah J. Maas. To ona stworzyła tę niesamowitą historię. Ona nadała jej taki, a nie inny styl i treść, które wciągają czytelnika od początku i  nie chcą wypuścić do samego końca. Jeżeli więc nie znacie jeszcze Szklanego tronu, to zachęcam Was do zapoznania się z tą prześwietną i genialną książką. Ja nie pożałowałam decyzji, aby się z nim zapoznać i myślę, iż Wy też tego nie pożałujecie, bo tak świetnych książek po prostu nie można przegapić.

Layken