środa, 28 października 2015

Więzień labiryntu - James Dashner

tytuł oryginału: The Maze Runner
wydawnictwo: Papierowy Księżyc
ilość stron: 424
polska premiera: 9 listopada 2011
cykl: Więzień labiryntu (tom1)

Powiem szczerze, że nie słyszałam o tej książce wcale dopóki nie natrafiłam na nią gdzieś przypadkiem. Nawet nie za bardzo pamiętam jak na nią trafiłam, ale wydaje mi się, że po prostu przeczytałam gdzieś o filmie na jej podstawie. Od razu wyszukałam opis, aby dowiedzieć się o czym ona w ogóle jest, a ten niesamowicie mnie zaciekawił. Natychmiast chciałam zamawiać Więźnia..., ale niestety produkt był niedostępny. Dodam jeszcze, iż bardzo zależało mi na oryginalnej okładce, bo nienawidzę tych filmowych, a miałam świadomość tego, że wraz z premierą filmu swoją premierę będą miały i okładki filmowe. No więc jakoś przyjęłam do wiadomość to, iż książka ta raczej nie znajdzie się wśród moich i pogrążyłam się w innych książkowych historiach. Jednak pewnego dnia będąc w księgarni przyuważyłam na górnej półce Więźnia labiryntu i wiedziałam, że muszę go mieć. I tak po długim oczekiwaniu upragniona książka trafiła w moje ręce, ale czy warta była tegoż oczekiwania?

Thomas budzi się w ciemnej windzie nie pamiętając zupełnie nic. Prócz swojego imienia. Gdy drzwi windy stają przed nim otworem czekają na niego rzeczy jakich się nie spodziewał. Grupa chłopaków w różnym wieku wita go mniej lub bardziej przyjaźnie. Gospodarze informują go, iż znalazł się w labiryncie bez wyjścia, w którym może nawet zginąć. Wkrótce po nim, tą samą windą przybywa nieprzytomna dziewczyna z wiadomością, że więcej gości nie będzie. Thomas zaczyna walkę z najskrytszymi sekretami labiryntu i próbuje rozwikłać jego zagadkę zanim czas dobiegnie końca.

Moje odczucia w stosunku do tej książki są nieco mieszane. Gdy zaczęłam czytać byłam zaskoczona tym jak akcja wolno się ciągnie. Jasne, zaczyna się dość niespodziewanie i autor od razu rzuca nas na głęboką wodę i w wir labiryntu, ale potem akcja jakby staje, rozkręcając się od nowa. Być może odniosłam takież wrażenie, bo na samym początku James Dashner wprowadza nas w ten świat ukazując wszystkie jego szczegóły i przez to musiałam najpierw przebrnąć, żeby dotrzeć do tego co było tak naprawdę istotne w całej fabule. A mam tu na myśli sam labirynt, bo jest on naprawdę intrygujący. Mechanizm jego działania jest doprawdy skomplikowany i sądzę, iż trzeba być naprawdę mądrym i bystrym, aby sporządzić taką mapę, jakie wykonywali Zwiadowcy, w czym zresztą nawet sam labirynt próbował im przeszkodzić. A te wszystkie stwory zamieszkujące labirynt? Totalny odjazd.

James Dashner postarał się też o oryginalne słownictwo. Ten kto czytał wie o czym mówię, a ten kto nie czytał, gdy usłyszy wyrażenie 'Ty kupo klumpu!" lub "Zawrzyj twarzostan!" pewnie złapie się za głowę. Jest to naprawdę fajny manewr, bo nadaje tej książce niesztampowości i sprawia, iż takie 'brzydkie' słowa będą nam się kojarzyły właśnie z nią, co jest zdecydowanym plusem. W labiryncie możemy zaobserwować też różne zachowania, być może dziwne, gdyby patrzeć z naszej perspektywy, ale całkiem zwyczajne dla chłopców zamieszkujących labirynt. Nie pamiętali nic sprzed labiryntu, więc stworzyli coś na podobę plemienia, w którym wykreowali swoje własne niby tradycje i zwyczaje.

Thomasowi jest trochę trudno przyzwyczaić się do panujących zasad, bo jest to dla niego dziwne, mimo że nie zna nic innego. Nie udaje mu się też zyskać sympatii prawie, że wszystkich mieszkańców, więc staje się raczej samotnikiem, próbującym znaleźć w tym wszystkim jakiś sens. Labirynt bardzo go intryguje, a to co się tam znajduje przyprawia go częste rozmyślania. Z tego powodu postanawia dołączyć do Zwiadowców, którzy przeszukują labirynt w poszukiwaniu wyjścia. I chociaż jest totalnym świeżakiem jest niezwykle zdeterminowany, aby uciec z koszmaru w jakim się znalazł. Wewnątrz labiryntu czeka wiele niebezpieczeństw i zagadek, których Thomas jest się w stanie podjąć. Polubiłam tego  chłopaka, mimo iż wydaje się być taką typowa postacią z młodzieżówek. Ma w sobie coś co sprawia, że śledząc wydarzenia z jego perspektywy nie żałowałam, że tak właśnie jest.

Po skończeni tej książki nie byłam do końca usatysfakcjonowana. Gdy czytałam opis spodziewałam się wielkiego bum i to 'bum' być może było, ale na pewno nie było wielkie. Przede wszystkim zawiódł mnie wątek Teresy. Oczekiwałam czegoś więcej na jej temat, gdy już się pojawiła. Do fabuły nie wniosła prawie nic, a gdy już się w niej pojawiła, praktycznie cały czas przeleżała gdzieś odłogiem. Zakończenie też nie całkiem przypadło mi do gustu. Liczyłam na coś bardziej spektakularnego. Nie twierdzę, iż taki koniec był zły, jednak czegoś mi w nim zabrakło. Nie żałuję, że przeczytałam te książkę, bo była naprawdę ciekawa, mimo kilku nużących momentów i jeśli ciekawi Was tak bardzo, jak ciekawiła mnie przed przeczytaniem, to przeczytajcie ją, bo zasługuje na to, chociażby przez wzgląd na swoją oryginalność - męskiego głównego bohatera, co zdarza się ostatnio zbyt rzadko w młodzieżówkach.
Layken

14 komentarzy:

  1. Odniosłam wrażenie, że książka jest idealna i od razu chciałam jej kontynuację. Niestety, i druga, jak i trzecia część nie powalają. No cóż, to sprawa gustu, ale tylko mówię, jak było u mnie... Poza tym w tym miesiącu wychodzi prequel/niewiemjaktonazwać, więc może naprawi moje całe zdanie o trylogii Dashnera ^^
    Świeeetna recenzja, skąd Ty masz ten styl pisania... pozazdrościć tylko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie gdzieś niedawno czytałam o tym prequelu, a nie wiem czy przeczytam kolejne dwie części, więc chyba nie będzie sensu czytać dodatku :p
      Ojej jak mi się miło zrobiło :3 Ale nie ma czego zazdrościć, Twoje recenzje też są przecudowne i naprawdę uwielbiam je czytać :>

      Usuń
  2. Na pewno przeczytam, bo przyjaciółka ma mi pożyczyć, ale nie podchodzę do niej z jakimś super, hiper nastawieniem, że będzie genialnie, więc może się nie rozczaruję aż tak bardzo jak ty :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz racje, co do wątku Teresy. Niby był, ale jakby go nie było. Mi natomiast bardzo podobała się końcówka. Była zakończeniem etapu Labiryntu, a rozpoczęciem nowego etapu w życiu bohaterów. Ale każdy ma inne zdanie ;)
    http://wicherslow.blogspot.com/
    Pozdrawiam, Maleficent

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zniechęcaj się! :D Mi osobiście podobały się dwie ostatnie części, niż pierwsza ^^
    Świetna recenzja :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy na podstawie tej książki powstał film??:) chyba tak bo oglądałem go;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powstał, aczkolwiek sama go nie oglądałam. Za to słyszałam, że totalnie różni się od książki :p

      Usuń
  6. Prawdziwy szał na punkcie tej książki przeżywają osoby w wieku 10 - 15 lat. I to szał dosłownie. Tak się przypadkiem zdarzyło, że sprzedawałam tę serię na targach książki w Krakowie i oblegały mnie dzikie tłumy. Ja oglądałam tylko film - całkiem fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem zakochana w tej trylogii. Każda z trzech części niesamowicie mi się podoba. A w listopadzie wychodzi jeszcze prequel, także jestem w niebie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Zachęcająca recenzja. Może kiedyś skuszę się na tą książkę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Film widziałam i całkiem mi się podobał więc niewykluczone ze zabiorę się kiedyś za te trylogię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam jedynie o filmie, nie spodziewałam się, że jest to ekranizacji powieści. Widzę po Twojej recenzji, że mogę się lekko zawieść więc jeszcze trochę poczekam zanim sięgnę po tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wpadłam Cię poinformować o nominacji do TAGU: http://pomiedzy-ksiazkami.blogspot.com/2015/10/znowu-przychodze-do-was-z-tagiem-tym.html
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam i może nie uwielbiam, ale na pewno lubię. :>
    Ich własny slang był dla mnie rozczulający i dobrze skonstruowany.


    http://niezapomniany-czas-czyli-o-ksiazkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń