poniedziałek, 30 listopada 2015

Książkowa Sztuka Book Tag

 Do tego tagu nominowała nas Dobraksiazka1! Zapraszam!

1. Najładniejsza okładka pojedynczej książki.
Mimo, że nie lubię okładek filmowych, to okładka "Love Rosie" bardzo mi się podoba, główniej dlatego, że jest tam Lily Collins, którą uwielbiam, ale także ma ona piękną kolorystykę.



2. Najbrzydsza okładka pojedynczej książki.
Myślę, że nie muszę tego komentować.


 
3. Najładniejsze okładki serii.
Moim zdaniem, najładniejsze okładki mają dwie serie, a mianowicie "W otchłani" oraz rywalki, natomiast jeśli miałabym zdecydować się na jedną, wybrałabym "W otchłani", gdyż uwielbiam motywy kosmosu.

 

4. Najbrzydsze okładki serii.
Nie lubię takich szarych, smutnych okładek, więc wybrałam cykl powieści Thomasa Sniegoskiego "Upadli".



5. Okładka zapadająca w pamięć.
Hmm, okładki serii "Rywalki", a najbardziej tomu pierwszego, ponieważ uwielbiam kolor niebieski.


6. Okładka niepasująca do treści.
Niestety, albo może powinnam napisać na szczęście nie spotkałam się z okładką, która nie pasowałaby do treści, a przynajmniej nie pamiętam abym na takową trafiła.

7. Strony białe czy żółte?
Białe

8. Strony cienkie czy grube?
Nie jestem pewna co autorka pytania ma na myśli, gdyż nie zwracam szczególnej uwagi na grubość stron i niestety nie mam pojęcia czym różni się cienka strona od grubej.

9. Okładka miękka czy twarda?
Zdecydowanie miękka.

10. Najlepsze wydawnictwo?
Trudny wybór, gdyż jest tak wiele świetnych książek z różnych wydawnictw, więc podam po prostu wydawnictwo moich ulubionych dwóch serii autorstwa Cassandry Clare, wydawictwo MAG.

Shadow 

czwartek, 26 listopada 2015

Zwodniczy punkt - Dan Brown


tytuł oryginału: Deception Point
wydawnictwo: Sonia Draga
ilość stron: 528
polska premiera: 30 sierpnia 2011

Pewnie słyszeliście o twórczości Dana Browna, ale pod innymi tytułami niż ten dzisiejszy. Ja też o niej słyszałam i to bardzo dużo dobrego. Wiem też, że filmy na ich podstawie cieszą się dużą popularnością, lecz sama żadnego nie oglądałam. Po którymś już razie, kiedy to byłam świadkiem rozmowy na temat tych filmów, postanowiłam zapoznać się z Danem Brownem, oczywiście mając na myśli jego książki. Z tego powodu udałam się do księgarni, aby zaopatrzyć się w egzemplarz jednej z jego najpopularniejszych książek, ale jak się okazało tej nie było. Z tego względu, iż nie chciałam wychodzić bez książki Browna w ręku przejrzałam inne tytuły opatrzone jego nazwiskiem i tak trafiłam na Zwodniczy punkt. Zainteresował mnie on opisem, jednak jakiegoś większego szału nie było, zatem bez większego entuzjazmu ruszyłam do kasy.  Muszę się przyznać, że strasznie długo zabierałam się za tę książkę, bo przerażała mnie ciut jej grubość. Oczywiście nie mam problemu z grubymi tomami, jednak Zwodniczy punkt jest takim typem literatury, którego zwykle nie czytam, więc bałam się, że po portu nie podołam. Jednak gdy przyszło co do czego, nie mogłam się oderwać.

NASA lokalizuje meteoryt zamarznięty w lodowcach Arktyki. Biały Dom chce skutecznie zatuszować całą sprawę, więc pod osłoną wielkiej tajemnicy wysyła tam Rachel Sexton, aby przyjrzała się z bliska próbom wydobycia kosmicznej skały.  Nie jest to wcale łatwe i przyjemne jakby się mogło na pierwszy rzut oka wydawać, bo liczne szczegóły, które ze sobą nie współgrają i próba pozbawienia jej życia skutecznie psują ten wyjazd. Czy to co spoczywa głęboko pod lodem, to faktycznie meteoryt? Jakie intrygi zrodziły się pod dachem Białego Domu?

Fabuła tej książki odbiega nieco od moich standardów, czyli głównie młodzieżówek. To jest zupełnie coś innego. Powiedziałabym, że to bardziej sensacja, bo nie potrafię przypasować tego tematu do innej kategorii. Jeżeli więc sensacja, to zapewne każdemu w głowie świta już myśl, iż nieustannie dzieje się coś wartego uwagi i w istocie tak było, jednak ja bałam się, że mimo to nie podołam tej książce, bo było to moje pierwsze spotkanie z tego typu literaturą. Moje obawy były jednak niepotrzebne, ponieważ wir zdarzeń porwał mnie z miejsca i czytanie Zwodniczego punktu stało się dla mnie przyjemnością. Znalazłam tam to co najbardziej w książkach cenię - liczne zwroty akcji, zagadki, tajemnice. Było tego tyle, że do teraz zastanawiam się jak Danowi Brownowi udało się złożyć to w spójną całość. Jestem pod jego wielkim wrażeniem. Tą jedną powieścią przekonał mnie do swojej twórczości i pokazał, że jest wielkim pisarzem.

Fabuła była, że tak powiem, bardzo mądra. Mam tu na myśli to, iż nie znalazłam tam niczego banalnego. Podczas czytania wiedziałam już, że Brown włożył niesamowitą ilość pracy w powstanie tej książki. Nie wiem czy sam wiedział to wszystko, co przypuszczam, że wiedzą studenci nauk ścisłych razem wziętych, czy może w jego głowie narodził się zarys pomysłu, a informacje potrzebne zbierał wśród dobrych znawców. To jest jednak nieważne, bo jak wyżej wspomniałam, znakomicie mu to wyszło.

Bohaterami byli ludzie dorośli. Zwykle czytam książki, gdzie główne skrzypce grają nastolatki, a tu miałam przyjemność śledzić bieg wydarzeń z perspektywy dojrzałych już ludzi. Jasne, różnica jest we wszystkim (no może nie do końca), ale naprawdę mi się to spodobało. Rachel to trzydziestolatka bez męża , bez dzieci, zajmująca się głównie karierą. Dla niej zdarzenia toczą się bardzo niekorzystnym torem, ale jestem pod wrażeniem tego, jak wybrnęła z licznych opresji. Gdy było już naprawdę źle i nawet doświadczeni naukowcy się poddali, ona ratowała i siebie, i ich. Jest osobą bardzo odważną i zdeterminowaną. Uparcie dąży do celu i, co najważniejsze, ma głowę na karku.

Zwodniczy punkt to książka przede wszystkim o przetrwaniu, ale znajdziemy tu też element pościgu i dobrego thrillera. Co zadziwiające jest tam także wątek romantyczny, ale nie przesłania on całości. Powiedziałabym, że jest nawet bardzo poboczny i pojawia się z końcem książki, co dla przeciwników romantyzmu w książkach jest naprawdę idealnym posunięciem. Gdy akcja rozkręci się już na dobre, napięcie zaczyna sączyć się z każdej strony i tak jest aż do końca. Zwodniczy punkt spodoba się miłośnikom nieustępującej i zaskakującej akcji. Polecam Wam gorąco tę książkę, bo uważam, że tak złożona fabuła  praca jaką Dan Brown włożył w tę pozycję, jest naprawdę warta zauważenia i poznania.

 Layken



poniedziałek, 23 listopada 2015

Liebster Blog Award #9 #10

Oto kolejne nominacje! Za pierwszą z nich serdecznie dziękujemy Oli z bloga Pomiędzy książkami
 :>
1. Jakie jest Twoje największe marzenie?
Hmm, zawsze kiedy ktoś zada mi to pytanie, przychodzi mi do głowy milion myśli, ale nic nie jest na tyle ważne, aby dostało miano największego marzenia, więc myślę, że po prostu chciałabym być zawsze szczęśliwa i zdrowa, nic mi więcej nie potrzeba.

2.Z którym bohaterem utożsamiasz się najbardziej?
Trudne pytanie, gdyż każdy bohater ma jakąś cechę, która mi się nie podoba, a za to wiele bohaterów ma takie, które świetnie opisują mnie samą. Jednak najbardziej bliska memu sercu jest Tessa z "Diabelskich maszyn", gdyż jest inteligenta, wrażliwa, roztropna, miła. Wybrałam nawet imię przy bierzmowaniu Teresa, częściowo z myślą o niej.

3.Jesteś optymistą, pesymistą czy może realistą? 
Raczej realistą, chociaż to zależy od sytuacji.

4.Od czego jesteś uzależniony? 
Od książek i niestety od telefonu lub jak kto woli od kontaktowania się bez przerwy z innymi osobami , bo telefon sam w sobie nie jest mi potrzebny. 

5.Kto jest Twoją fikcyjną miłością?
Jeśli liczy się serial  (nie czytałam książek) to Damon z "Pamiętników Wampirów" <3
A jeżeli tylko książki to Jace z "Darów Anioła". 

6.Jakie masz zainteresowania poza czytelnictwem?
Piłka nożna, jazda na rowerze, muzyka :)

7.Dopasuj do 3 książek po 1 utworze muzycznym, który kojarzy Ci się z tymi powieściami.
"Miasto szkła" - "Give me love" Ed Sheeran
 "Hopeless" - "Obiecuję Ci" Buka, Rahim ft. Natalia Nykiel
"Obsydian" - "Zielone ufoludki" Fasolki (tak, nie mam pomysłu) XD

8.Kim chciałeś zostać, gdy byłeś mały?
Trochę tego było. Raz weterynarz, potem aktorka czy piosenkarka, fryzjerka i tak co tydzień coś innego :D

9.Jakiej muzyki słuchasz?
Różnie, ale przeważnie rap.

10.Czy płaczesz na książkach?   
Zależy jakich, ale zdarza się.
   
11.Dlaczego założyłeś bloga? 
Ponieważ poprosiła mnie o to kuzynka - Layken, więc czemu nie :)
 Shadow

 Kolejna nominacja przybyła od Judyty z bloga House of readers

1.Jaka seria/trylogia nie podobała Ci się na tyle, że nie sięgnęłaś po kontynuację?
 Od razu przyszedł mi na myśl Więzień labiryntu. Nie t, ze mi się nie podobał, ale powiedzmy, że jakoś nie czułam potrzeby sięgnięcia po kolejne części. Chociaż sądzę, że wkrótce po nie sięgnę, tak z ciekawości.

2.Wymień 3 rzeczy, których utrata byłaby dla Ciebie bardzo bolesna. 
Książki - nie wiem, czy mogę zaliczyć je jako jedną rzecz, ale chybabym się załamała, gdyby mi je ktoś odebrał.
Komputer - chyba nie przeżyłabym bez dostępu do bloga,  sportowych faktów i facebooka, który tak na marginesie służy mi ostatnio dość sporadycznie.
 Muzyka - wszystko co robię, czy to jadę autobusem, czy piszę coś na bloga, czy się uczę, czy czytam - ma podkład muzyczny. Nie potrafię robić nic bez słuchawek i i nut ulubionych kawałków z nich płynących.

3.Czy zdarzyło Ci się kiedyś wyżej ocenić ekranizację od książki? 
Nie. Chociaż byłam tego bardzo bliska, gdy obejrzałam Zostań, jeśli kochasz, a potem przeczytałam  książkę, lecz to głównie przez muzykę, która była wprost cudna. I koniec końców pozostawiłam i film i książkę na tym samym poziomie.

4.Czy grasz w jakieś gry komputerowe? 
Nie. Kiedyś grywałam w simsy, ale mój komputer tego nie wytrzymywał, więc dałam sobie spokój. Teraz w sumie nawet nie miałabym na to czasu.

5.Wymień 3 swoje ulubione seriale. 
Przyjaciele - najlepszy serial ever.
Niania - najlepszy serial ever, po polsku.
Drake i Josh - najlepszy serial dzieciństwa! Czemu nie jest już emitowany?? :'c

6.Jaka jest Twoja ulubiona książka? I jakiego aktora/aktorkę widziałbyś w roli głównej, gdyby miała powstać ekranizacja.
Mam od groma ulubionych książek, ale podam jakąś, która nie ma ekranizacji. Niech będzie Obsydian, a w roli Daemona widziałabym Chrisa Hemswortha :>

7. Jaka była najnudniejsza książka jaką czytałaś?
Upadli autorstwa Lauren Kate. Chyba jeszcze nigdy nie wynudziłam się tak podczas czytania książki...

8. Czy zdarzyło Ci się zarwać noc czytając jakąś powieść? Jeśli tak to jaką?
Miało to miejsce dokładnie raz, a powodem tego było fenomenalne Hopeless.

9. Czy kiedykolwiek podobało Ci się jakieś opowiadanie na tyle, że pragnęłaś przeczytać kontynuację w postaci pełnowymiarowej książki?
Może nie jest to opowiadanie, ale zaczątek książki, że tak powiem. Dziewczyna zamieszczała kolejne rozdziały swej historii na blogu, który przypadkowo odkryłam i moim zdaniem to opowiadanie ma absolutne predyspozycje do stania się książką, tylko szkoda, że z drugą częścią coś nie wypaliło....

10. Gdybyś wygrała 100 milionów złotych co byś zrobiła?
Chyba nie będzie to zaskoczeniem, jeśli odpowiem, że kupiłabym książki?

11. Jakie jest Twoje ulubione przysłowie?
 Tak szczerze, to nie mam ulubionego przysłowia, więc pozostawię to pytanie bez odpowiedzi :p
Layken
NOMINACJE
medycy-nie-gesi.blogspot.com
suomianne.blogspot.com
ich-perspektywy.blogspot.com
blondie-in-wonderland.blogspot.com

PYTANIA
1.Czy kiedykolwiek książka wciągnęła Cię na tyle, że zapomniałaś o czymś absolutnie ważnym? 
2.Czy była kiedyś w Twoim życiu lektura, która mimo początkowych niechęci bardzo Ci się spodobała?
3.Jaka jest największa suma, którą wydałaś na książki, za jednym razem?
4.Czy ktoś z Twojego otoczenia wie, że prowadzisz książkowego bloga? Kto?
5.Żałowałaś kiedykolwiek, że dołączyłaś do blogerów?
6.Masz jakieś zainteresowanie czy hobby, któremu poświęcasz tyle samo (a może więcej?) czasu, co książkom?
7.Czego najbardziej żałujesz?
8.Jaka była najbardziej zawstydzająca sytuacja w Twoim życiu?
9.Lubisz wątki romantyczne w książkach?
10.Masz coś, co wyróżnia Cię spośród tłumów?
11.Co byś zrobiła, gdybyś spotkała swoją ulubioną postać książkową?


 
 

czwartek, 19 listopada 2015

Black Ice - Becca Fitzpatrick

tytuł oryginału: Black Ice
wydawnictwo: Otwarte
ilość stron: 400
polska premiera: 5 listopada 2014

   Czy jest to książka, jak każda książka dla nastolatek? Można by stwierdzić, że tak, gdyż jest w niej mnóstwo problemów nastoletniego życia jak chłopaki, przyjaźń, plotki, wakacyjny wyjazd z przyjaciółką i inne sprawy życia codziennego każdej dziewczyny. Lecz jest to także coś więcej. Autorka Becca Fitzpatrick, mimo że na początku książki, wprowadza nas w świat zwyczajnej dziewczyny, która wyjeżdża odpocząć, kilkanaście stron dalej, przedstawia nam, iż taki zwyczajny wyjazd może przerodzić się w mrożący krew w żyłach koszmar.

   Britt to nic nie wyróżniająca się z tłumu nastolatka, jak na przykład ja i myślę, że jak większość czytelniczek tego typu powieści. Wreszcie nadszedł czas, gdy może wybrać się na swoją pierwszą, wymarzoną wyprawę w góry, wraz z przyjaciółką, która nie jest przekonana do chodzenia po górach. Dziewczyny otrzymują informację, że wybiera się z nimi brat najlepszej kumpeli Britt, który jednocześnie jest byłym chłopakiem głównej bohaterki. Ta informacja kompletnie załamuje dziewczynę, lecz ta nie poddaje się i zamierza udowodnić swojej dawnej miłości, że pokona drogę, którą wyznaczyła sobie jako swoją wędrówkę.
   Gdy przyjaciółki znajdują się w górach, rozpętuję się burza śnieżna, która przysypuję drogę, a one nie mając możliwości dalszej jazdy, są zmuszony, by poprosić o schronienie w chatce dwóch przystojnych mężczyzn. Nieprawdopodobnie i na nieszczęście dziewczyn okazuję się, że nieznajomi są poszukiwanymi, groźnymi przestępcami. Myślą, że Britt doskonale zna te góry i jako ich zakładniczka ma za zadanie wyprowadzić ich z gór, co zwróci jej wolność.

   Od razu napiszę, że bardzo się cieszę, iż Layken poleciła mi tę książkę, gdyż był to traf w dziesiątkę. Mimo że pierwsze kilkanaście czy kilkadziesiąt kartek nie były zbyt pociągające, to kolejne strony, prawie że dosłownie pożerałam wzrokiem. Powieść ta zawiera wszystko co powinna zawierać nieprzeciętna powieść dla nastolatek. Nie jest ona przewidywalna. Oczywiście, niektóre wątki są do przewidzenia, gdyż myślę, ze to trudne napisać książkę, w której nie dałoby się przewidzieć ani jednego najdrobniejszego szczegółu, ale ja za każdym razem, gdy poszczególne sytuacje nabierały jasności, myślałam sobie "jak to?!". Jest napisana w takim stylu, że bardzo szybko się ją czyta, nie nudzi i nie doprowadza do stanu, kiedy mamy dość i chcemy odłożyć książkę, aby zacząć czytać coś bardziej interesującego, wręcz przeciwnie, pochłania tak, że nie łatwo jest przestać ją czytać przed skończeniem, także polecam zrobić zaplanowane ważne rzeczy, a potem zabrać się za to dzieło.

   Czym byłaby powieść młodzieżowa, gdyby nie było w niej wątku miłosnego? Tak więc i w tej pozycji owego nie zabrakło. Oprócz niedojrzałego i nieodwzajemnionego zauroczenia Britt starszym bratem jej przyjaciółki, w książce spotykamy jeszcze jedno rodzące się silne uczucie. Pomiędzy kim nie zdradzę, lecz mogę powiedzieć, że jest to piękna miłość, kończąca się jak to zwykle bywa w takich opowieściach happy endem i mimo że często irytuje mnie to, iż prawie każda książka ma szczęśliwe zakończenie, to w takich przypadkach cieszę się, że właśnie tak, a nie inaczej się to skończyło, ponieważ ci bohaterowie na to zasługiwali.

   A propos bohaterów... Postać Britt, czyli głównej bohaterki bardzo mi się spodobała. Irytowało mnie w niej tylko to, iż tak naiwnie zachowywała się w stosunku do Calvina -  jej byłego chłopaka, mimo że on ją kompletnie olewał, ale na szczęście w pewnym momencie przejrzała na oczy. Britt była kreatywna, odpowiedzialna, odważna, bystra, wiedziała jak zachować się w każdej sytuacji i nic nie mogło jej zaskoczyć. Jej absolutnym przeciwieństwem była jej najlepsza przyjaciółka Korbie. Była, że tak powiem, typową nastolatką. Interesowały ją tylko plotki, chłopaki i dobra zabawa. Była rozpieszczona, nieodpowiedzialna i zbyt słaba by przetrwać w górach. Kolejnym bohaterem, jaki zostaje nam przedstawiony przez panią Fitzpatrick jest wspomniany przeze mnie już wcześniej Calvin. Współczuję mu, gdyż miał trudne dzieciństwo, przez swojego ojca, lecz to nie usprawiedliwia jego zachowania wobec Britt. Mogę tylko powiedzieć, że jest z niego niezłe ziółko, a dlaczego? Zapraszam do czytania!
   Ostatnimi postaciami, o których mogę coś napisać są dwaj przystojni nieznajomi spotkani w górach. Nie przytoczę ich imion, gdyż byłby to spojler. Napisze jedynie, że jeden jest totalnym przeciwieństwem drugiego i oboje zaskakują tak samo bardzo.

   Podsumowując wszystko, jeśli lubisz powieści młodzieżowe jak i książki z nutką kryminału, sięgaj czym prędzej po Black Ice! Obiecuję, że się nie zawiedziesz, gdyż świat, który możemy zobaczyć dzięki autorce, tego dzieła dogłębnie pochłania i nie pozwala na chwilę odetchnienia, póki nie przeczytasz ostatniej litery ostatniego słowa!
 Shadow
  
  

poniedziałek, 16 listopada 2015

Tagged Book TAG

Do tego tagu nominowała nas Magda z bloga Przystanek Bookstock za co bardzo dziękujemy! :>

Albo Albo Book TAG, czyli książka, co do której nie możesz się zdecydować, czy Ci się podobała, czy nie.
Takie właśnie mieszane uczucia mam do książki L. J. Smith "Świat nocy" tom 1, gdyż jest to zbiór krótkich opowiadań i tak jak bardzo podobało mi się pierwsze z nich, tak dwa pozostałe niezbyt przypadły mi do gustu i właściwie już nie pamiętam o czym one były.

Coffee Book TAG, czyli książka dla koneserów.
Hmm, myślę, że pasowałaby tutaj któraś z powieści Kinga.

My Little Pony Book TAG, czyli książka dla dzieci, z którą zapoznałeś się dopiero niedawno.
"Doktor Dolittle", jako że była to lektura szkolna mojej młodszej siostry. :D


Social Media Book Tag, czyli bardzo znana książka, na punkcie której wiele osób ma bzika.
Myślę, że Harry Potter, za którym osobiście nie przepadam. 

Disney Book TAG, czyli książka, do której wszyscy oprócz Ciebie mają jakiś sentyment.
I tutaj ponownie wymieniłabym Harry'ego Pottera. 
 
Polscy Booktuberzy Book TAG, czyli książka/seria, która ma dużo bohaterów.
Seria "Wybrani" ma tak wielu bohaterów, że już nie pamiętam kto był kim i i mion większości z nich. 

Book TMI Book TAG, czyli książka, która jest długa, a mimo to przeczytałeś ją w mgnieniu oka.
"Miasto kości" to książka, którą przeczytałam najszybciej ze wszystkich, a przeczytałam ją w niecałe dwa dni, mimo że liczy 512 stron. 

Zombie Apocalypse Book Tag, czyli książka, która teoretycznie powinna być straszna, ale ciebie nie przestraszyła.
Hm, niestety nie mam typu do tej kategorii, ponieważ nie czytuję książek z gatunku horror, a przynajmniej na razie nie miałam okazji takiej przeczytać. (Jeśli jakieś polecacie, możecie napisać w komentarzu. ;))

7 deadly sins Book TAG, czyli książka, której bohater ma coś na sumieniu.
Pierwsza książka, o której pomyślałam to "Testy", lecz nie będę pisać z jakiego powodu, gdyż nie chcę nikomu zaspojlerować. ;)

Big book Book TAG, czyli książka, której bohater zmaga się z otyłością.
Chyba nie czytałam takiej książki.

Tagged Book TAG, czyli nominuję kilka osób:
Shadow
 

czwartek, 12 listopada 2015

Spojrzenie elfa - Katrin Lankres

tytuł oryginału: Elfenblick
wydawnictwo: Dreams
ilość stron: 352
polska premiera: 30 stycznia 2013

Elfy i inne baśniowe stworzenia bardzo rzadko gościły ostatnio w książkach, które czytałam. Już od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie znalezienie tytułu obfitującego w fantastyczne postacie. No i pewnego razu znalazłam Spojrzenie elfa. Stało sobie na półce w księgarni i przyciągnęło moją uwagę tytułem widniejącym na grzbiecie, a że okładka była cudna postanowiłam zaopatrzyć się w tę książkę. I znów powróciła moja totalna słabość do pięknych okładek, która tym razem wyprowadziła mnie na manowce.

Mageli to szesnastolatka o dość nietypowym imieniu, prowadząca życie przeciętnej nastolatki, w którym nie braknie codziennych i ostrych starć z matką, co kończy się zwykle aresztem domowym. Gdy pewnego razu wymyka się nocą z domu i zawędrowuje do ciemnego lasu, gdzie spotyka dwóch nieprzyjemnych osobników, pomaga jej tajemniczy chłopak o imieniu Erin. Dziewczyna jest nim zafascynowana, ponieważ ten zachowuje się jak z innego świata, a gdy się pojawia wydaje się wynurzać nie wiadomo skąd. Kiedy Erin przekazuje Mageli, że jest w niebezpieczeństwie, ta postanawia niezwłocznie podążyć ku niemu z odsieczą, nawet jeśli oznaczać ma to wkroczenie do elfiej krainy.

Nie będę owijać w przysłowiową bawełnę. Ta książka ani trochę mnie nie porwała. Już od początku zrozumiałam, że to absolutnie nie to, czego oczekiwałam. Wszystko wydało mi się takie dziwne. Być może było to wynikiem stylu Katrin Lankers, który mi osobiście nie podpasował. Autorka zdała się na niekiedy bardzo długie opisy, które mnie szczerze nudziły, bo naprawdę nie trzeba mi kwiecistych opisów kamienia. A być może była to wina trzecioosobowej narracji, której staram się unikać. No, ale gdy jest przyjemnie poprowadzona to absolutnie nie mam nic przeciwko niej. A tu... po prostu taka nie była.

Muszę też wspomnieć o tym, co mnie zirytowało tak, że do teraz nie mogę tego przeżyć. Wątek miłosny. Koszmar. Jest to jeden z najgorszych, z jakimi miałam do czynienia. A o co mi chodzi? Otóż uczucie między Mageli i Erinem rozwinęło się stanowczo za szybko. Przy ich czwartym spotkaniu wyznali sobie miłość aż po grób i gdy do tego dotarłam, miałam ochotę wyrzucić z siebie głośne i zirytowane "serio?!". To było kompletnie nierzeczywiste. Odniosłam wrażenie, że autorka na siłę chciała połączyć tę dwójkę, nie zważając na sztuczność z jaką jej to wszystko wyszło.

A bohaterzy...? Ani trochę nie polubiłam Mageli. Jej zachowanie było dla mnie niedojrzałe i w niektórych momentach zbyt dziecinne jak na szesnastolatkę. I drażniły mnie jej sprzeczności. Z jednej strony bardzo nieśmiała, ale nie miała problemów z samotnym wystąpieniem przed dość dużą publicznością. Odtrącająca wszystkich chłopaków, jakim się tylko spodobała, a jednak nie miała oporów przed ulokowaniem swych uczuć w nieznanym chłopcu i to po nie dość długiej znajomości. A owy chłopiec, czyli Erin? W sumie nie mogę o nim za dużo napisać, bo pojawiał się on doprawdy mało. Mogłam czytać o nim głównie wtedy, gdy Mageli zaczęła o nim rozmyślać, a to już działo się dosyć często. Tak naprawdę to jedyną postacią, którą tolerowałam, była przyjaciółka głównej bohaterki - Rosanna. Jej sposób bycia i wysławiania się był bardzo zabawny i nie była ona tak naiwna jak jej przyjaciółka tylko patrzyła na świat jak prawdziwa realistka.

Baśniowy świat to zdecydowanie jest coś co lubię, ale nie w takim wydaniu, w jakim przedstawiła to Katrin Lankers. Pomysł na fabułę nie był wcale taki zły, ale sądzę, że można by go przedstawić i lepiej, i ciekawiej. Z reguły, gdy zbliża się koniec książki to po prostu nie można się oderwać od akcji, która z prędkością światła pędzi ku końcowi, jednak tutaj czytałam tylko dlatego, bo chciałam jak najszybciej skończyć tę historię. Ani trochę nie odniosłam wrażenia by wydarzenia pędziły na łeb, na szyję, ale wiem, że tak starała się to wykreować autorka licznymi i długimi opisami walki, której zwycięstwo było do przewidzenia. A samo zakończenie? Jest dosyć niejasne. Akcja zakończyła się tak jakby miał być ciąg dalszy, ale jeżeli dobrze szukałam, to nic nie znalazłam na temat ewentualnego drugiego tomu, po który, tak na marginesie bym nie sięgnęła.

Być może jestem zbyt 'stara' na tak banalne historie, która ma być skierowana do osób w wieku 12-14 lat, bo wątpię, by spodobała się ona starszym osobom. Tak czy siak odradzam lekturę Spojrzenia elfa, bo jest wiele ciekawszych książek, które można przeczytać zamiast tej.

Layken

poniedziałek, 9 listopada 2015

Liebster Blog Award #7 #8

Dawno już tu nie było Liebster Blog Award, ale doszły kolejne nominacje, więc przyszedł czas na pytania od innych blogerów! Zapraszamy!

Siódma nominacja jest od Lunatyczki z bloga Blondie in wonderland. Blondie nominowała nas co prawda prawie dwa miesiące temu, ale w tym zamieszaniu tagowym LBA spadło na szary koniec. Wybacz kochana, że dopiero teraz, ale o to odpowiedzi:

1.Dlaczego postanowiłaś założyć bloga?
Kiedyś już o tym wspomniałam przy okazji jakiegoś LBA. Pomysł na blogowanie wziął się stąd, że pewna strona internetowa zajmująca się książkami, ogłosiła nabór na recenzentów, więc postanowiłam spróbować. Pomysł z recenzjami spodobał mi się do tego stopnia, że stwierdziłam, iż jeżeli nie dostanę się do redakcji założę bloga na własną rękę. Jak się sprawy potoczyły jest chyba oczywiste, więc dodam tylko, że do swojego planu postanowiłam zwerbować Shadow i ... jesteśmy!

2.Gdybyś mogła "wymazać" dowolną postać z dowolnej książki, to kto by to był i dlaczego?
Trudne pytanie, ale odpowiedź jest zaskakująco prosta. Elena Gilbert. Jest to postać tak irytująca, że czytanie o niej doprawdy przyprawiało mnie o nietęga minę, a przeczytałam wszystkie części Pamiętników wampirów. Zamieniłabym ją na jakąś mniej irytującą bohaterkę.

3.Ulubiona rzecz w Twoim pokoju to...
Napisałabym, że książka, ale skoro ma być to jedna rzecz, to niech to będzie łóżko :)

4.Co widzisz przez okno swojego pokoju?
Różowy dom sąsiadów :)

5.Jaki jest znienawidzony przez Ciebie przedmiot szkolny?
 W tym roku nie ma jakiegoś przedmiotu, który darzyłabym szczególną nienawiścią, ale myślę, że język niemiecki się w to wpisuje.

6.Używasz zakładek, czy przypadkowych papierków?
To zależy. Jeżeli odłożę zakładkę na półkę z książkami, i nie mam jej akurat pod ręką, a chcę zaznaczyć, gdzie skończyłam czytać to biorę coś co mam pod ręką. Telefon. Pilot. Skarpetę...

7.Jaki jest Twój ulubiony cytat?
Nie mam jakiegoś specjalnie ulubionego, ale ostatnio wpadł mi w oko ten i chcę, żeby jak najwięcej osób go poznało, bo jest naprawdę świetny i... życiowy ;D Cytat z książki Zaplątani Emmy Chase.
"Lekcja dla was: jeżeli powiecie dziecku, że czegoś nie może zrobić, zgadnijcie, jaka będzie pierwsza rzecz, którą zrobi, gdy odwrócicie się plecami. No właśnie. Mężczyźni działają w ten sam sposób."
 8.Jakiej piosenki ostatnio nie możesz przestać słuchać?
Nie dalej jak dwa dni temu, przesłuchałam na you tube z ciekawości piosenkę Drag me down - One Direction, bo pojawiało się bardzo dużo coverów i ... przepadłam. Nawet teraz, gdy piszę te odpowiedzi Drag me down rozbrzmiewa w moich słuchawkach.

9.Jesteś na coś uczulona?
Liczy się uczulenie na szkołę?

10.Do szkoły jeździsz autobusem/samochodem/rowerem czy chodzisz na pieszo?
Z tego względu, iż mieszkam kawałek za Toruniem, dojeżdżam ze swojej wioski samochodem na autobus miejski, którym dojeżdżam już prosto do szkoły.

11.Kim chciałabyś być w przyszłości?
W technikum uczę się na technika architektury krajobrazu i jest to zawód, w którym widzę siebie w przyszłości. Lecz ostatnimi czasy, zamarzyło mi się studiowanie filologi angielskiej, a po tym zostanie tłumaczem, bo kocham angielski i kocham książki, a jak dodać do tego pracę w domu? Dla mnie bomba :>

Layken

Kolejną nominację dostałyśmy od Pauliny, Piotra i Karoliny z bloga Książkowe zacisze

1. Masz jakieś lęki? (klaustrofobia, lęk wysokości itp.)
Mam lęk przed ćmami (XD) i pająkami.
 
2. Czy chciałbyś/chciałabyś mieć tatuaż? Jeśli tak, to jaki? No chyba że już masz to pochwal się jaki ;)
Chciałabym na nadgarstku lub obojczyku, lecz jeszcze nie wiem jaki.

3. Jesteś introwertykiem, czy ekstrawertykiem?
Nie do końca ogarniam te pojęcia, lecz jeśli dobrze przeczytałam w google to raczej introwertykiem.

4. Jaki jest twój ulubiony kolor?
Niebieski.
 
5. Jaki jest najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałeś/dostałaś?
Hmm trudne pytanie, bo wiele prezentów mnie cieszyło, ale chyba takie najbardziej sprawiające mi radość są prezenty od mojego chłopaka. Oczywiście nie na tej zasadzie, że jestem jakąś materialistką, ale wiadomo, że to cieszy kiedy chłopak podaruje nam chociażby kwiatka, to od razu wywołuje uśmiech na twarzy. :)

6. Jak Cię nazywają znajomi?
Po prostu Marta, ewentualnie Marcia.
 
7. Opowiedz swój najdziwniejszy sen ;)
Pierwszy sen, który przyszedł mi do głowy to taki, w którym uciekałam w jakimś dziwnym nawiedzonym domu przed takim śmiesznym duchem i tak uciekałam i uciekałam w nieskończoność przez ten sam korytarz. XD
 
8. Wierzysz w zjawiska paranormalne?
Zależy jakie, ale wierze.
 
9. Co sprawia, że się uśmiechasz?
Hmm, przyjaciele, mój chłopak, ksiśżki czasem :D

10. Jaka jest Twoja ulubiona pora roku?
Zdecydowanie lato! Mam dość zimna, a zima jeszcze się nie zaczęła. :(

11. Do jakiego kraju chciałbyś/chciałabyś się udać w podróż? 
Hiszpania! <3
Shadow

czwartek, 5 listopada 2015

Endgame. Klucz Niebios - James Frey & Nils Johnson-Shelton

tytuł oryginału: Endgame. Sky Key
wydawnictwo: Sine Qua Non
ilość stron: 512
polska premiera: 21 października 2015
cykl: Endagame (tom2)

Zapoczątkowano Zdarzenie. Odnaleziono Klucz Ziemi i rozpoczął się drugi etap Endgame. Gra nabiera tempa. Wszyscy chcą znaleźć Klucz Niebios, aby przedłużyć nadzieje na przetrwanie swojego ludu. Lecz zwycięzca może być tylko jeden. I już nie tylko Gracze o tym wiedzą. Gdy keplerzy wysyłają ku Ziemi niszczycielski meteoryt, do Endgame postanawia wmieszać się CIA. A wiedzą tyle, ile nikt nie powinien wiedzieć.  "Co ma być, to będzie." Każdy gra, aby wygrać. Jednak czy istnieje sposób na powstrzymanie Endgame? Czy da się przechytrzyć keplerów? Czy ludzkość ma jeszcze cień nadziei?

Endgame to taka książka, w której akcję stawia się na pierwszym miejscu. Już w pierwszym tomie było jej nie mało, ale w drugim? Tu na każdej stronie dzieje się coś wartego uwagi. W prawie każdym rozdziale autorzy zaserwowali nam walkę na śmierć i życie, z której zwycięsko wyjdzie tylko ten sprytniejszy. Co nie zawsze oznacza tego lepszego, w sensie i moralnym, i fizycznym. Przebieg Endgame był czasami doprawdy zaskakujący. Niekiedy otwierałam szeroko oczy ze zdziwienia, bo to, co serwowali mi bohaterzy potrafiło zaskoczyć, ale też zmrozić krew w żyłach
 "Przyszłość to gra. Czas, jedna z zasad."
Gracze są bardzo złożonymi osobowościami. Każdy jest inny. Dla każdego liczy się inna wartość. Sarah Alopay jest postacią, która najbardziej zmieniła się podczas Endgame. Nie potrafi sobie poradzić z tym, że to ona przypieczętowała ostatecznie  los ludzkości. Los milionów niewinnych istnień. Wiadome jest, że od samego początku nie chciała brać udziału w grze, ale wszechobecna śmierć pozostawiła na niej głębokie rany. Rany, których nie da się wyleczyć. Dziewczyna żałuje z całych sił tego, że to w właśnie jej przypadł ''zaszczyt'' zdobycia Klucza Ziemi. Większość Graczy nie była taka sama jak Sarah. Oni napawali się śmiercią. Cieszyło ich jej zadawanie. Chociaż nie wszystkich. Jedni zabijali, aby przetrwać, a drudzy dla czystej przyjemności.

To co bardzo mi się spodobało, to wmieszanie w całą zabawę agentów CIA. Mieli oni zabawne podejście do niektórych spraw, a ich czarny humor objawiający się w sytuacjach krytycznych, potrafił mnie rozbawić. Za ich pomocą akcja nabrała tempa, a zdarzenia z ich udziałem czytałam z zapartym tchem, bo były przemyślane do każdego, nawet najmniejszego, szczegółu, a przy tym bardzo efektowne.
"...na gruncie zwątpienia wyrasta klęska..."
W Endgame lubię to, że czyta się je naprawdę szybko. Dość szybko przyzwyczaiłam się do nietypowej konstrukcji - braku akapitów - a później tylko się dziwiłam, że to już tak daleka  strona. Ostatnie 150 stron przeczytałam bodajże w dwie godziny, bo działo się tam tyle, że najzwyczajniej w świecie nie mogłam zwlekać z odkryciem, jak to wszystko się zakończy. A to zakończenie było naprawdę okrutne, nie tylko dla bohaterów, ale i dla mnie. No bo jak tak można? No jak? Skończyć w takim momencie?

Endgame to książka dla wielbicieli pędzącej akcji, zagadek i tajemnic. Ja uwielbiam, gdy w książkach znajduję te trzy rzeczy, więc wiedzcie, że mnie Endgame bardzo się spodobało. Oba tomy są moim zdaniem na równym poziomie i ten, kto lubi zaczytywać się w coraz to nowych wizjach końca świata, powinien zapoznać się i z tym opisanym w Endgme, bo jest on naprawdę szeroko rozbudowany i dopracowany w każdym szczególe.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non
Layken


wtorek, 3 listopada 2015

Zaplątani - Emma Chase

tytuł oryginału: Tangled
wydawnictwo: Filia
ilość stron: 380
polska premiera: 4 marca 2015
cykl: Tangled (tom1)

Drogie panie, zastanawiałyście się kiedyś co chodzi po głowach przedstawicielom płci przeciwnej? Tak, ja też. Ileż to razy któryś z nich doprowadził Was do białej gorączki z powodu tylko sobie znanego? I oni twierdzą, że to kobiet nie da się zrozumieć...
"Lekcja dla was: jeśli powiecie dziecku, że nie może czegoś zrobić, zgadnijcie, jaka będzie pierwsza rzecz, którą zrobi, gdy odwrócicie się plecami. No właśnie. Mężczyźni działają w ten sam sposób."
Drew Evans unika związków. Jedna kobieta na dłuższy czas to rozwiązanie absolutnie nie dla niego. On lubi mieć dużo kobiet. Każdą na inną noc. Takie przygody to jego styl życia, który w pełni mu odpowiada. Nie pamięta nawet imion wszystkich swoich zdobyczy, ale jednego jest pewny - nigdy się nie zakocha. Jednak los postanowił zażartować sobie z Drew Evansa i postawić na jego drodze Kate Brooks. Mężczyzna z początku planuje tylko i wyłącznie 'zaliczyć' ją i zostawić, ale gdy staje się to coraz trudniejsze do wykonania, zaczyna pojmować, że wcale nie ma ochoty Kate porzucić.

Z reguły nie czytam romansów. Jakoś nigdy nie czułam potrzeby zgłębiania tajemnic ludzkiego serca (i ciała), na tyle, aby po jakiś sięgnąć. Nie żebym teraz poczuła, ale gdy przeczytałam niedawno recenzję Zaplątanych na pewnym blogu, wiedziałam, że po prostu muszę przeczytać tę książkę. A dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że bieg zdarzeń relacjonowany jest z perspektywy mężczyzny. Zaskoczeni? Ja zdecydowanie tak się czułam, bo to dość nietypowy zabieg, szczególnie, że autorem jest kobieta. Byłam szalenie ciekawa tego, jak Emma Chase poradziła sobie z rozłożeniem na czynniki pierwsze męskiego umysłu. I teraz jedno mogę powiedzieć - jestem w pełni usatysfakcjonowana.
"Moje panie, w skrócie - nie potrafimy czytać wam w głowach. I, szczerze mówiąc, nawet nie wiem, czy bym chciał. Damski umysł to przerażające miejsce. Męski? Nie pozostawia miejsca na wątpliwości: "jesteś palantem", "przeleciałeś mi dziewczynę", "zabiłeś mi psa", "nienawidzę cię". Proste. Jasne. Jednoznaczne."
 Bardzo podobała mi się również konstrukcja całej powieść. Mam tu na myśli to, że główny bohater zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Dzięki temu bardzo przyjemnie się czytało, a nie ukrywam tego, że żarty w ten sposób do mnie skierowane, bawiły mnie o wiele bardziej. Styl autorki okazał się bardzo lekki i przyjemny, a gdy dodać do tego estetyczną i przejrzystą oprawę tekstu otrzymamy mieszankę, która nie pozwoli się oderwać czytelnikowi, póki ten nie skończy czytać Zaplątanych.

Tym co najbardziej zapadnie mi w pamięci z tej książki, jest nie kto inny jak Drew Evans, czyli nasz główny bohater. Już od pierwszych linijek tekstu zrozumiałam, że jest to postać zdecydowanie wyjątkowa. Wszystko to, co robił niesamowicie mnie bawiło, zaczynając od jego własnych, czasami dość nietypowych przemyśleń, a kończąc na bardzo zabawnym podejściu do swojej czteroletniej siostrzenicy. W Drew było coś takiego, co nie dawało mi odłożyć Zaplątanych na dłuższy czas. I nie chodzi mi tu bynajmniej o seks. Bo nie ukrywam, że jak na romans przystało i on się tu pojawił. Mówię raczej o tym, że jako mężczyzna dzielił się ze mną ciekawymi spostrzeżeniami, o których mogą myśleć właśnie panowie. A pomijając to - Drew był przezabawną postacią. Dawno się tak nie uśmiałam podczas lektury.
"Niecodziennie można usłyszeć, jak czterolatka stanowczo stwierdza, że książę z bajki to dupek, który tylko ogranicza Kopciuszka."

Emma Chase stworzyła naprawdę fajną książkę. Lubię się pośmiać podczas czytania, a przy Zaplątanych robiłam to naprawdę bardzo często. No i w końcu mogłam zajrzeć w męski umysł, co koniec końców nie okazało się takie szokujące, choć przyznam, że czasami tok rozumowania Drew Evansa powalał na twarz. Podczas całej akcji, czyli kilku dobrych miesięcy, główny bohater przeszedł ogromną przemianę, co jest bardzo widoczne. Gdyby porównać go z początku i końca powieści, można by rzec, iż pan Evans ewoluował. Jego priorytety uległy zmianie, a świat stał się nie tylko miejscem łowów. Co nie znaczy, że utracił przy tym swoje genialne poczucie humoru. O nie! Drew Evans może i przestał być kobieciarzem, ale żarty zachowywał przez cały czas!

Zaplątani to romans i komedia w jednym, więc jeśli wystrzegacie się romansów, przez wzgląd na kilku stronicowe wyznania miłości, to mogę Wam powiedzieć, że w Zaplątanych czegoś takiego nie ma. Jest to po prostu opowieść o typowym samcu, który się zakochał. Jak wspomniałam na początku, ja za romansami nie przepadam, ale Zaplątanych naprawdę polubiłam. Jestem pod wrażeniem Emmy Chase, bo domyślam się ile musiała włożyć pracy w to, aby stworzyć takiego Drew Evansa. Naprawdę gorąco polecam!

Layken