czwartek, 12 listopada 2015

Spojrzenie elfa - Katrin Lankres

tytuł oryginału: Elfenblick
wydawnictwo: Dreams
ilość stron: 352
polska premiera: 30 stycznia 2013

Elfy i inne baśniowe stworzenia bardzo rzadko gościły ostatnio w książkach, które czytałam. Już od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie znalezienie tytułu obfitującego w fantastyczne postacie. No i pewnego razu znalazłam Spojrzenie elfa. Stało sobie na półce w księgarni i przyciągnęło moją uwagę tytułem widniejącym na grzbiecie, a że okładka była cudna postanowiłam zaopatrzyć się w tę książkę. I znów powróciła moja totalna słabość do pięknych okładek, która tym razem wyprowadziła mnie na manowce.

Mageli to szesnastolatka o dość nietypowym imieniu, prowadząca życie przeciętnej nastolatki, w którym nie braknie codziennych i ostrych starć z matką, co kończy się zwykle aresztem domowym. Gdy pewnego razu wymyka się nocą z domu i zawędrowuje do ciemnego lasu, gdzie spotyka dwóch nieprzyjemnych osobników, pomaga jej tajemniczy chłopak o imieniu Erin. Dziewczyna jest nim zafascynowana, ponieważ ten zachowuje się jak z innego świata, a gdy się pojawia wydaje się wynurzać nie wiadomo skąd. Kiedy Erin przekazuje Mageli, że jest w niebezpieczeństwie, ta postanawia niezwłocznie podążyć ku niemu z odsieczą, nawet jeśli oznaczać ma to wkroczenie do elfiej krainy.

Nie będę owijać w przysłowiową bawełnę. Ta książka ani trochę mnie nie porwała. Już od początku zrozumiałam, że to absolutnie nie to, czego oczekiwałam. Wszystko wydało mi się takie dziwne. Być może było to wynikiem stylu Katrin Lankers, który mi osobiście nie podpasował. Autorka zdała się na niekiedy bardzo długie opisy, które mnie szczerze nudziły, bo naprawdę nie trzeba mi kwiecistych opisów kamienia. A być może była to wina trzecioosobowej narracji, której staram się unikać. No, ale gdy jest przyjemnie poprowadzona to absolutnie nie mam nic przeciwko niej. A tu... po prostu taka nie była.

Muszę też wspomnieć o tym, co mnie zirytowało tak, że do teraz nie mogę tego przeżyć. Wątek miłosny. Koszmar. Jest to jeden z najgorszych, z jakimi miałam do czynienia. A o co mi chodzi? Otóż uczucie między Mageli i Erinem rozwinęło się stanowczo za szybko. Przy ich czwartym spotkaniu wyznali sobie miłość aż po grób i gdy do tego dotarłam, miałam ochotę wyrzucić z siebie głośne i zirytowane "serio?!". To było kompletnie nierzeczywiste. Odniosłam wrażenie, że autorka na siłę chciała połączyć tę dwójkę, nie zważając na sztuczność z jaką jej to wszystko wyszło.

A bohaterzy...? Ani trochę nie polubiłam Mageli. Jej zachowanie było dla mnie niedojrzałe i w niektórych momentach zbyt dziecinne jak na szesnastolatkę. I drażniły mnie jej sprzeczności. Z jednej strony bardzo nieśmiała, ale nie miała problemów z samotnym wystąpieniem przed dość dużą publicznością. Odtrącająca wszystkich chłopaków, jakim się tylko spodobała, a jednak nie miała oporów przed ulokowaniem swych uczuć w nieznanym chłopcu i to po nie dość długiej znajomości. A owy chłopiec, czyli Erin? W sumie nie mogę o nim za dużo napisać, bo pojawiał się on doprawdy mało. Mogłam czytać o nim głównie wtedy, gdy Mageli zaczęła o nim rozmyślać, a to już działo się dosyć często. Tak naprawdę to jedyną postacią, którą tolerowałam, była przyjaciółka głównej bohaterki - Rosanna. Jej sposób bycia i wysławiania się był bardzo zabawny i nie była ona tak naiwna jak jej przyjaciółka tylko patrzyła na świat jak prawdziwa realistka.

Baśniowy świat to zdecydowanie jest coś co lubię, ale nie w takim wydaniu, w jakim przedstawiła to Katrin Lankers. Pomysł na fabułę nie był wcale taki zły, ale sądzę, że można by go przedstawić i lepiej, i ciekawiej. Z reguły, gdy zbliża się koniec książki to po prostu nie można się oderwać od akcji, która z prędkością światła pędzi ku końcowi, jednak tutaj czytałam tylko dlatego, bo chciałam jak najszybciej skończyć tę historię. Ani trochę nie odniosłam wrażenia by wydarzenia pędziły na łeb, na szyję, ale wiem, że tak starała się to wykreować autorka licznymi i długimi opisami walki, której zwycięstwo było do przewidzenia. A samo zakończenie? Jest dosyć niejasne. Akcja zakończyła się tak jakby miał być ciąg dalszy, ale jeżeli dobrze szukałam, to nic nie znalazłam na temat ewentualnego drugiego tomu, po który, tak na marginesie bym nie sięgnęła.

Być może jestem zbyt 'stara' na tak banalne historie, która ma być skierowana do osób w wieku 12-14 lat, bo wątpię, by spodobała się ona starszym osobom. Tak czy siak odradzam lekturę Spojrzenia elfa, bo jest wiele ciekawszych książek, które można przeczytać zamiast tej.

Layken

14 komentarzy:

  1. Ej, ja w moim pierwszym opowiadaniu zrobili to już podczas drugiego spotkania! Także nie jest źle XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam elfy, magiczne krainy i różnorakie stwory :D Ale coś mi się wydaje, że akurat tej książki nie przeczytam. Nienawidzę kiedy autor czy autorka opisują wszystko bardzo rozwlekle... Wtedy samej akcji jest niewiele, w końcu opisy to połowa książki :P No cóż, pozostaje szukać dalej tej jednej, świetnej książki o elfach ;) Jeśli już ją znajdziesz, daj znać! :D
    Pozdrawiam :)
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem fanką elfów ogólnie rzecz biorąc, więc po tą książkę też raczej nie sięgnę :P
    Pozdrawiam, Julka
    http://karmeloweczytadla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro mówisz, że jest wiele lepszych książek, to na tę pozycję się nie skuszę. Mam teraz wiele innych do przeczytania ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  5. A czytałaś Romeo i Julię? To była dopiero miłość. Haha. 4 spotkanie to nie jest źle haha.
    Juz wiem że nie przeczytam.

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio gdzieś widziałam tę książkę i zastanawiałam się czy jej nie kupić, ale chyba dobrze zrobiłam, że jej nie kupiłam, gdyż na prawdę mogę być na nią za stara.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna okładk. Kojarzy mi się z nadchodzącą zimą :) Choć nie wiem czy po książkę sięgnę :)
    Pozdrawiam,
    Książkomania

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również od jakiegoś czasu poszukuję książek o elfach, niestety jak na razie nie znalazłam zbyt wielu, na które mogłabym zwrócić uwagę :(
    P.S. "Spojrzenie elfa" ma śliczną okładkę ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Nienawidzę długich opisów, więc jestem pewna, że ta książka mi się nie spodoba. Szkoda, ponieważ opis wydał mi się zachęcający.
    czasdlaksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję, że dałaś ostrzeżenie, nie przeczytam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeeeju jaka przepiękna okładka! A co do recenzji, to kolejna książka, która pewnie pojawi się w mojej liście i serii blogowej "Maj musisz to przeczytać" ^^

    www.majkabloguje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam baśniowe klimaty, jednak nie lubię historii w których akcja praktycznie nie istnieje, a opisy zanudzają czytelnika, dlatego raczej podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię takie klimaty. Niestety po twojej recenzji przeszła mi ochota na czytanie tej książki ;)

    nalogowy-ksiazkoholik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń