niedziela, 27 grudnia 2015

Maybe someday - Colleen Hoover

tytuł oryginału: Maybe Someday
wydawnictwo: Otwarte
ilość stron: 440
polska premiera: 13 maja 2015
cykl: Maybe (tom1)

"Ludzie nie wybierają, w kim się zakochują. Mogą jedynie wybrać, kogo będą kochać dalej."

Sydney to studentka, która prowadzi dość poukładane i monotonne życie. Ma chłopaka i przyjaciółkę, którzy są dla niej najważniejsi i ufa im bezgranicznie. Jednak gdy to zaufanie zostaje nadszarpnięte, życie Sydney obraca się o sto osiemdziesiąt stopni, udowadniając jej, że coś naturalnie dobrego, może być zarazem skrajnie złe.

Gdy tylko usłyszałam, że na polskim rynku pojawi się kolejna powieść Colleen Hoover, wiedziałam, że prędzej czy później i tak ją przeczytam, bo po wspaniałym Hopeless pokochałam pióro pani Hoover. I gdy już zaczęłam czytać stało się to, co poprzednim razem - nie mogłam się oderwać, w pełni oczarowana historią Ridge'a i Sydney.

Klimat tej powieści kompletnie mną zawładnął. Uwielbiam muzykę i niezmiernie mi się spodobało to, że była tu ona wątkiem przewodnim. Wszystko co się stało, było właśnie jej skutkiem. To ona wywołała jedną z najpiękniejszych historii o miłości, jakie miałam przyjemność czytać. Miłości ukazanej w innym świetle. Miłości, która była dla bohaterów najwspanialszą, ale i najgorszą rzeczą jaka mogła się im przydarzyć. Miłości, która zapukała do ich serc znienacka, a oni nie mogli zrobić już nic. Jedyne co im pozostało, to otworzyć drzwi i zaprosić ją do środka.

"You say it's wrong, but it feels right."

W Maybe someday da się dostrzec schematy powieści New Adult, ale jednak jest w tym coś nieszablonowego. Podczas lektury nie miałam wrażenia, że czytam coś sztywno trzymającego się ram i przepisów określanych przez gatunek, jeśli tak to mogę ująć. Przy tej książce po prostu czytałam, bo byłam do tego stopnia owładnięta fabułą, że nawet nie wiem kiedy przestałam zwracać uwagę na cokolwiek, co mogłoby podpadać pod krytykę. Dla mnie w Maybe someday takie rzeczy po prostu nie mają racji bytu, bo Colleen Hoover po raz kolejny udało się mnie skutecznie obezwładnić.

Absolutnym fenomenem w tej książce był dla mnie Ridge. Chyba jeszcze nie spotkałam takiego bohatera. I mam tu na myśli jego wrażliwość zarówno muzyczną, jak i tę życiową. Niezwykłą rzeczą było dla mnie pojmowanie przez niego muzyki. Czerpał z niej radość jak nikt inny. Dała mu powód do życia i sprawiła, że nie poddał się, kiedy był od tego o krok. Ridge trafia do grona moich najukochańszych bohaterów i jestem szczęśliwa, że w końcu mogłam go poznać! Natomiast Sydney nie przypadła mi aż tak bardzo do gustu. Polubiłam ją, jednak nie mogę tu mówić o jakiejś szczególnej sympatii.

Colleen Hoover po raz kolejny odkryła przede mną świat dylematów, z których żadne wyjście nie wydaje się być dobrym rozwiązaniem. Wręcz przeciwnie, każda droga wydaje się być krzywdząca dla kogoś innego i  to właśnie jest zasadniczy problem rozważany w Maybe someday. Istnieją sytuacje, w których "może kiedyś" zostanie ukrócone już w zarodku, zanim dostanie szansę, aby się rozwinąć, lecz gdy już te szansę otrzyma ''może kiedyś'' stanie się najszczęśliwszą rzeczą na świecie. Jednak, by to zrozumieć, zapraszam do zapoznania się z Maybe someday, bo jest to książka zdecydowanie warta uwagi!
Layken

25 komentarzy:

  1. Od dawna planuję tę książkę, ale za każdym razem kupuję coś innego. Muszę to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz co... przeczytałam tę książkę w maju i chociaż podobała mi się, to nie byłam nią jakoś bardzo zachwycona. A teraz, gdy przeczytałam Twoją recenzję (i nie, nie podlizuję się :D) spojrzałam na nią trochę inaczej. Może dlatego, że czytając ją próbowałam wczuć się w sytuację Sydney, zupełnie pomijając perspektywę Ridge'a. A to było okropnym błędem, więc chyba sięgnę po powieść jeszcze raz i spróbuję teraz przeczytać ją patrząc na wydarzenia przez pryzmat Ridge'a :)
    Z perspektywy czytelnika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że spróbujesz jeszcze raz, bo Ridge jest naprawdę wartościową postacią i warto spojrzeć na pewne sytuacje jego oczami. Powiem Ci, że na początku byłam trochę rozczarowana, że narracja jest rozdzielona na dwoje, ale potem zrozumiałam, że to najlepsze, co Colleen Hoover mogła zrobić! :>
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Recenzja jest bardzo zachęcająca. Tym bardziej, jeśli w książce „gra” dużo muzyki — lubię taki klimat, więc z pewnością się zapoznam. :)

    Pozdrawiam!

    MAJUSKUŁA

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam, jednak mi się nie spodobała ://

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tej książce nigdy, ale po twojej opinii mam na nią chrapkę :D
    Pozdrawiam,
    SilverMoon z bloga Fantastyczne książki

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam, jak czytałam "Hopeless", która całkiem mną wstrząsnęła i zapragnęłam przeczytać więcej książek Hoover, ale póki co nie zrobiłam tego. Ale "Maybe someday" jest na mojej liście życzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  7. HOPELESS podobało mi się średnio, więc jak na razie nie planuję zapoznawać się z innymi dziełami tej autorki. Za to moja koleżanka ma niezłego bzika na punkcie Hoover :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od tej właśnie książki rozpoczęłam przygodę z panią Hoover i muszę powiedzieć, że byłam mega z tej przygody zadowolona ;)! Zwłaszcza, że cytat: "Kiedy rozum mówi MOŻE KIEDYŚ, a serce krzyczy WŁAŚNIE TERAZ" wryłam sobie łopatą do głowy <3

    Pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem w trakcie czytanie i utknęłam w takim momencie, że nie chce mi się dalej czytać. Ostatnio jakoś nie idą mi żadne książki, czytam po jednym rozdziale i nagle stają się nudne. :(
    Buziaki :*
    http://in-the-book-word.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ni mogę się doczekać, aż zapoznam się z tą książką.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam "Maybe Someday" - to chyba moja ulubiona książka Colleen Hoover, chociaż trudno zdecydować ;) I również strasznie polubiłam Ridge'a :D
    Pozdrawiam.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham tę książkę. To jedna z niewielu historii, jaka sprawiła, że do dzisiaj czuję w swoim sercu pewnego rodzaju wyrwę, której nie potrafię zapełnić. Czytałam ją ze łzami w oczach, śledząc losy bohaterów. Rozwala doszczętnie na tysiąc kawałków swoją emocjonalnością. Najwspanialsza! <3
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieszę się bardzo, że się podoba, bo ja też szaleję za Hopeless i zbieram się do tej powieści Hoover!

    OdpowiedzUsuń
  14. Od dawna planuję sięgnąć po tę książkę, zwłaszcza, że "Hopeless" baaardzo mi się podobało. Skoro też lubisz Hoover, to zachęcam do przeczytania "Szukając kopciuszka" - krótkiej książki z bohaterami "Hopeless".
    Ciekawe, jakie i ile będzie kolejnych tomów cyklu "Maybe"!

    Pozdrawiam,
    Zuzka

    www.przerwa-na-ksiazke.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki, ale szczerze Maybe someday zainteresowało mnie najbardziej :).

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam tę książkę i uwielbiam jej autorkę. Na razie czytałam tylko dwie jej powieści, ale na pewno sięgnę po więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie czytałam jeszcze tej powieści, ale będę musiała się za nią zabrać. Poza tym Colleen Hoover ma coś takiego w swoich książkach, tworzy coś niebanalnego i opiera się na schematach, ale nimi nie brnie i to mi się podoba. Pozdrawiam!
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedyś sobie obiecałam, że przeczytam tę książkę :) i kiedyś na pewno to zrobię :D
    Pozdrawiam,
    Książkomania

    OdpowiedzUsuń
  19. Słyszałam, ale nie czytałam, ale sięgnę po nią :)

    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas:
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    +obserwujemy! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem bardzo ciekawa tej muzyki w powieści, widzę, że potrafi nadać niesamowitego uroku i klimatu. Może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. uwielbiam Hoover i "Maybe someday"! W pełni zgadzam się też z tym, że książka zahacza trochę o schematy NA, ale ja również odnalazłam w niej coś ponad to ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. "Maybe Someday" - ta książka jest naprawdę świetna! Czytałam jak na razie, tylko tę książkę tej autorki, ale mam już na oku "Hopeless""
    Pozdrawiam ~ Bacha
    dostatniejstrony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. "Maybe someday" ♥ Ogromnie się cieszę, że ci się spodobała. To piękna książka i masz rację, odnalezienie w niej czegoś niewłaściwego nie może mieć miejsca, bo czegoś takiego chyba tam nie ma :) Czekam na kolejne powieści tej autorki!
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
  24. Książka wspaniała. Przeczytałam jednym tchem :D A jeśli chodzi o muzykę, to od "Maybe someday" Griffina Pettersona jeszcze się nie uwolniłam. Ciągle za mną chodzi... i niech nie przestaje! :D
    Pozdrawiam i Szczęśliwego Nowego Roku ;)

    OdpowiedzUsuń