czwartek, 3 grudnia 2015

Opposition - Jennifer L. Armentrout

tytuł oryginału: Opposition
wydawnictwo: Filia
ilość stron: 398
polska premiera: 28 października 2015
cykl: Lux (tom5)

Jeżeli nie czytałeś, drogi czytelniku poprzednich tomów serii Lux, to omiń proszę opis, ponieważ są tam spojlery, których na pewno nie chciałbyś przeczytać!

Stało się. To, o czym ludzie rozprawiali przez wieki w końcu zostało potwierdzone. Kosmici naprawdę istnieją, a teraz przybyli na Ziemię, aby nas zabić i przejąć władzę nad naszą planetą. Luksjanie żyjący na Ziemi nie mają innego wyjścia - są zmuszeni dołączyć do tych przybyłych z kosmosu i stanąć po ich stronie. Inaczej czeka ich tylko śmierć. 

Katy wie, że losy całego świata zależą teraz od łaski i niełaski Luksjan. Bezlitosnych i nieludzkich Luksjan, którzy nie przejmują się 'czymś' tak słabym jak człowiek. Ludzie giną jeden za drugim, a strach nie pozwala pozostałym normalnie żyć. Dobre czasy się skończyły. Nadeszły czarne dni niepewności i niepokoju. Dziewczyna i jej przyjaciele chcą pokonać nowo przybyłych i zakończyć to co ci zaczęli. Przy takim planie jedyną możliwą opcją może okazać się zasada - "Wróg mojego wroga, jest moim przyjacielem."

To już koniec. Ostatni tom serii, którą absolutnie kocham już za mną. Przez ostatnie półtora roku moje życie składało się z czekania na kolejne tomy serii Lux i niecierpliwości z tym związanej. I jak tu teraz żyć bez ciągłego sprawdzania w internecie czy już może pojawiła się data premiery kolejnego tomu? To naprawdę smutne. I chociaż Opposition pojawiło się już miesiąc temu, a ja musiałam każdą poprzednią część przeczytać zaraz po premierze, tak teraz zwlekałam. Zwlekałam, bo miałam świadomość tego, że przeczytam tę książkę po raz pierwszy tylko raz. I tylko ten jeden jedyny raz wszystko będzie dla mnie nowe, niesamowite i zaskakujące. Ale czy Opposition było warte tego czekania?

Sama do końca nie wiem. Po zakończeniu Originu - poprzedniego tomu - spodziewałam się wielkiej bomby, której tak do końca nie dostałam. Nie mówię jednak, że ostatni tom nie podobał mi się, bo bynajmniej tak nie było. To jest kwestia tylko i wyłącznie tego, że oczekiwałam czegoś więcej. Ale nie zmienia to faktu, że finał serii jest niesamowity! Już od początku pędzące wydarzenia porwały mnie w samo centrum. Tam, gdzie rozgrywały się losy bohaterów i całego świata. Tam, gdzie miłość mieszała się ze strachem. Tam, gdzie życie przyćmiewała śmierć. Uwielbiam panią Armentrout za to, co robi w swoich książkach i za emocje, które towarzyszą mi podczas lektury.

W tej części klimat był nieco mroczny, za sprawą wszechobecnej śmierci, która groziła każdej żywej istocie. W niektórych sytuacjach dało się czuć niemoc, która ogarniała bohaterów, bo nie mieli oni wypływu na okropieństwa przydarzające się im bez ustanku. Dzięki niesamowitemu doświadczeniu i umiejętnościom pani Armentrout, mogłam idealnie wyobrazić sobie dowolną scenę i każdy najmniejszy szczegół, niezbędny do pojęcia całości; poczuć emocje i te złe, i te dobre. Czytałam i czytałam, nie chcąc dotrzeć do końca, ale jak to we wszystkim bywa ten koniec musiał kiedyś nadejść. Ale czy był on idealny? Na miarę finału?

Powiem tak: nie jestem w pełni usatysfakcjonowana, ale też nie mogę powiedzieć, że się zawiodłam. Jeżeli mam spojrzeć na to tylko i wyłącznie swoimi oczami, to muszę stwierdzić, że czegoś mi w nim zabrakło. Odczuwam lekki niedosyt, bo mam wrażenie, że Jennifer L. Armentrout nie wykorzystała do końca wszystkiego, co pozostało jej w zanadrzu. Gdy wspominam zakończenia poprzednich części, to wrażenie jeszcze bardziej wzrasta. Z drugiej jednak strony, nie wiem, czy coś innego nie zepsułoby rzeczywistej koncepcji. Chociaż mimo to myślę, że zmodyfikowałabym parę drobiazgów na miejscu autorki. Ale jak wyżej, jest to tylko moje osobiste wrażenie i absolutnie nie umniejsza to w żadnym stopniu tej książce.

Seria Lux już się skończyła, ale ja żadnym razie nie mam zamiaru z nią kończyć. Uwielbiam świat wykreowany przez panią Armentrout i nie wyobrażam sobie by Katy i Daemon zniknęli z mojego życia wraz z finałem serii, dlatego  zamierzam wracać i wracać, i wracać do tych wspaniałych książek jak długo będzie możliwe.
Layken

11 komentarzy:

  1. Ja jeszcze nie skończyłam serii Lux, mam jeszcze dwa tomy do nadrobienia i mam zamiar się za nie zabrać, bo bardzo lubię tą autorkę:)
    Poza tym Daemon <3 Pozdrawiam!
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze tej serii, ale chętnie to nadrobię :D
    Pozdrawiam, Julka z bloga http://karmeloweczytadla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Tą serię muszę przeczytać.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniecznie muszę zabrać się za tę serię, bo brzmi naprawdę ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam, ale mam zamiar :D
    Pozdrawiam, love-ksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ogromną ochotę na tę serię, choć kosmici zbytnio mnie nie interesują, ale O Deamonie tyle słyszałam ... podobno jest niesamowity ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Poluję na tę serię i może w końcu uda mi się upolować całą :)
    Pozdrawiam,
    Książkomania

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pokochałam pierwszy tom tej sagi, ale jeszcze nie czytałam kolejnych. Myślę, że nadszedł na to czas.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. No właśnie nie czytałam, ale ten pan z okładki tak nęci...
    Muszę, no muszę poczytać! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ostrożnie czytałam tę recenzję, ponieważ nie miałam jeszcze okazji czytać poprzednich tomów. Tak czy siak udało Ci się utwierdzić mnie w przekonaniu, że koniecznie muszę to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń