niedziela, 28 lutego 2016

PRZEDPREMIEROWO - Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender - Leslye Walton

tytuł oryginału: The Strange and Beautiful Sorrows of Ava Lavender
wydawnictwo: Sine Qua Non 
ilość stron: 304
polska premiera: 2 marca 2016

Ava Lavender urodziła się ze skrzydłami. Samo jej istnienie wydaje się być osobliwyn i cudownym przypadkiem. Nikt nie ma pojęcia dlaczego. Dziewczyna starając się poznać prawdę, analizowała losy pokoleń swojej rodziny, przy okazji i nam uchylając krok po kroku tajemnice minionych lat. Jedni uważali ją za anioła, drudzy sądzili, że jest czymś na podobę ptaka, a jeszcze inni widzieli w niej zwykłą dziewczynę. A kim tak naprawdę była Ava? I do czego doprowadziła jej dziwna przypadłość?

Osobliwie cudowna. Te dwa słowa nie bez przyczyny znalazły się w tytule, ponieważ moim zdaniem idealnie opisują historię, którą spisała Ava Lavender. Dzieje jej rodziny, z których składa się cała książka były niezwykle absorbujące i od samego początku poczułam się nimi oczarowana. I może nie zawsze były piękne i idealne, ale były prawdziwe. Wyzierała z nich autentyczność. Pani Walton opisując poszczególne wydarzenia sprawiła, że poczułam klimat tamtych lat i panujące wówczas przekonania, zasady czy przesądy. Rodzina Avy nie miała w życiu łatwo, ale ich historia pokazuje, że mimo kłód jakie rzuca los pod nogi, jesteśmy w stanie na końcu odnaleźć szczęście.

Jednakże najlepsze, co w tej książce jest, to wprost nieziemski pomysł i jego perfekcyjne wykonanie. Leslye Walton zrobiła coś po prostu odbierającego mowę, bo dosłownie wszystko, co w swojej powieści zawarła miało jakieś znaczenie, nie znalazło się tam bez powodu. Powiodła mnie szlakiem od XX wiecznej Francji do Ameryki, gdzie dokończyła swego dzieła. Jej niezwykłe umiejętności pozwoliły płynnie przechodzić z wątku w wątek, co sprawiło, że wprost przepłynęłam przez tę powieść, a subtelnie wprowadzone elementy fantastyczne tylko dodały całej historii wyjątkowości.

Na przepięknie stworzonym tle, pani Walton wymalowała osobliwych i cudownych bohaterów, którzy dopełnili całości. Każdy z nich był inny oraz wyjątkowy. Podąrzał sobie tylko znanymi ścieżkami, przyjmując konsekwencje, które ze sobą niosły, a przy tym nie tracił swojej unikalności. Autorka każdą swoją postać obdarowała inną cechą, która wyróżniała ją na tle pozostałych towarzyszy. Byli ci źli, i ci dobrzy, ale nie ulega wątpliwości, że wykreowani zostali z przemyśleniem, bez pochopnych decyzji, które mogłyby zaszkodzić ich końcowemu wizerunkowi.

Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender to nietypowa powieść, ukazująca różne twarze miłości. Coś takiego czytałam po raz pierwszy i już teraz mogę powiedzieć, że z chęcią przeczytam kolejne twory Leslye Walton, bo tą książką dosłownie mnie oczarowała. Znalazłam tam chwile i te słodkie, przyprawiające mnie o uśmiech i te budzące grozę, przyprawiające o szybsze bicie serca. Całość była pełna niespodzianek i tajemnic, które potrafiły wywrócić wykreowany świat do góry nogami.

I tym, którzy w jakiś sposób czują się zaintrygowani tą książką i zastanawiają się nad jej przeczytaniem, mogę szczerze powiedzieć, że nie ma się nad czym zastanawiać, ponieważ książka Leslye Walton jest wyjątkowa w każdym tego słowa znaczeniu i aby się o tym przekonać, trzeba ją tylko poznać.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.
Layken

czwartek, 25 lutego 2016

Bajki uzdrawiajki - Justyna Piecyk

tytuł oryginału: Bajki uzdrawiajki
wydawnictwo: Wymownia
ilość stron: 28

"Tak bardzo się o Ciebie martwiliśmy. Baliśmy się, że już do nas nigdy nie wrócisz. Obiecaj, że już nigdy nie będziesz uciekać."
Kiedy myślę o takiej chorobie, jaką jest nowotwór, aż ciarki mnie przechodzą. Nigdy nie miałam z nią do czynienia w moim bliskim otoczeniu, ale mimo to wiem, że sprawia cierpienie. Myślę, że dla niejednego diagnoza jest jak wyrok. Bo pomimo tego, że w wielu przypadkach jest to choroba uleczalna, to droga do zdrowia okraszona jest bólem i udręką. I tak, ten trud jest dla każdego taki sam, ale wydaje mi się, że inaczej odbiera go dorosły, a inaczej dziecko, najczęściej nieświadome. Ale właśnie wtedy do gry wkracza Justyna Piecyk!

Bajki uzdrawiajki to zbiór kilku krótkich bajek, skierowanych do dzieci z chorobą nowotworową. Powstały w celu pomocy. A pomagają w sposób najprostszy z możliwych. Po prostu podnoszą na duchu i pokazują, że ciężka droga, jaką muszą przejść najzwyczajniej w świecie się opłaca. Pani Piecyk stworzyła niepozrone historie niosące ze sobą przesłanie, które dla najmłodszych i najbardziej potrzebujących może być czymś co w najgorszym momencie ich choroby da im nadzieję na normalne i szczęśliwe życie.

Bajki uzdrawiajki, urozmaicone zostały przepięknymi ilustracjami, które własnoręcznie stworzyła autorka. Jestem naprawdę pod wrażeniem, zarówno talentu, jak i pomysłu, ponieważ całość jest niezwykle budująca i dodająca otuchy. Sądzę, że Bajki uzdrawiajki powinny być obowiązkowym wyposażeniem każdego oddziału onkologicznego, by każde smutne i tracące pewność dziecko mogło na nowo uwierzyć, że i dla niego istnieje szansa którą musi wykorzystać, bo poza murami szpitala, czeka wspaniałe i długie życie.

Za egzemplarz Bajek uzdrawiajek dziękuję Wydawnictwu Wymownia!
Layken

poniedziałek, 22 lutego 2016

PRZEDPREMIEROWO - W ramionach gwiazd - Amie Kaufman i Meagan Spooner


tytuł oryginału: These Broken Stars
wydawnictwo: Otwarte
ilość stron: 488
polska premiera: 2 marca 2016
cykl: Starbound (tom1)
 "Przez moment obraz nieruchomieje: nasz świat, nasze życie, zredukowane do garści rozbitych gwiazd rozsypanych w niezbadanej przestrzeni." 
Wyobraź sobie siebie na ogromnym i niezniszczalnym statku kosmicznym, który oprócz Ciebie ma na pokładzie jeszcze pięć tysięcy pasażerów. Niezwykła wizja, prawda? Wyobraź sobie, że przechadzasz się jego długimi korytarzami, podziwiając przez wielkie okna cudowną kosmiczną przestrzeń. Widoki godne zapamiętania, czyż nie? A co, jeśli w tym momencie statkiem zaczęłyby targać niepokojące wstrząsy? Co, jeśli z głośników popłynąłby głos nakazujący natychmiastową ewakuację? Panika owładnęłaby tłum, a Ty napędzany adrenaliną szukałbyś drogi do kapsuły ratunkowej. Przetrwałabyś?

Lilac LaRoux i Tarver Merendsen przetrwali katastrofę Ikara i w kapsule ratunkowej wylądowali na najbliższej planecie. Nie wiedzieli nic. Czy przeżył ktoś jeszcze. Czy ktoś im pomoże. Co to za miejsce. Czy przetrwają. Byli zdani tylko i wyłącznie na siebie. W poszukiwaniu ratunku udają się w głąb planety, ale to, co tam napotkają przekroczy ich dotychczasowe pojęcie o tym co dobre, i co złe. Odkryją nową stronę cierpienia, a przy tym będą musieli uważać, aby nie zatracić siebie nawzajem..

Pomysł na fabułę jest wprost obłędny. Uwielbiam historie osadzone w przestrzeni kosmicznej, a autorki akurat tej doskonale wiedziały co robią, umieszczając bieg wydarzeń akurat tam. Wszystko było idealnie przemyślane. Nie doszukałam się niczego wyrwanego z kontekstu, co utrudniałoby odbiór całości. Panie Kaufman i Spooner stworzyły historię bogatą w szczegóły, które składając się w jedno stworzyły obraz dzikiej i pierwotnej planety, która nadała książce niezwykle tajemniczego i niepokojącego klimatu.

Niezwykle wyraźny jest w tej książce brak schematów. Autorki poszły w totalną oryginalność. Już na początku zrozumiałam, że po biegu zdarzeń nie można się niczego spodziewać. Akcja była nieprzewidywalna i wyjątkowo wciągająca. Niezwykle zauroczyła mnie skrupulatność z jaką zostały poprowadzone wszystkie wątki. Autorki z początku dały mi tylko namiastkę tajemnicy, a potem coraz bardziej drażniły mnie rzucanymi ostrożnie faktami, by na koniec dać mi eksplozję najprawdziwszych emocji, które nie zniknęły z przeczytaniem ostatniego słowa. Byłam i nadal jestem pod ogromnym wrażeniem.

Wędrując przez obcą planetę z Lilac i Tarverem zrozumiałam, że lepszych towarzyszy do tej wędrówki nie mogłabym sobie wymarzyć. Panna z wyżyn społecznych i chłopak z nie wysoko postawionego domu. Brzmi banalnie? Otóż wcale takie nie było. Oboje zachwycili mnie swoją nieustępliwością, troską i wzajemnym wsparciem. Ich poświęcenie w krytycznych chwilach przyprawiało mnie o wzruszenie, a początkowe przekomarzanki wywoływały na mojej twarzy uśmiech. Z przyjemnością obserwowałam subtelnie rozwijającą się między nimi relację, która stopniowo i powoli przeradzała się w coś więcej, co finalnie spowodowało ogromną zmianę zarówno w Tarverze, jak i w Lilac.

Po lekturze W ramionach gwiazd wiem, że nigdy wcześniej nie czytałam takiej książki. Wszystko, poczynając od pomysłu, a kończąc na idealnym wykonaniu, dało mi niezapomniane kilka godzin pełnych wzruszeń, zaskoczeń i przejęcia. Te niecałe pięćset stron okazało się tak naprawdę bardzo krótkie, bo ja po prostu przepłynęłam przez nie wszystkie niezwykle szybko, gnana wiatrem, który dmuchały mi w żagle Amie Kaufman i Meagen Spooner pisząc tę powieść. Ta historia jest dla mnie idealna w każdym calu i długo jej nie zapomnę.

Za egzemplarz do recenzji bardzo dziękuję Wydawnictwu Otwarte! 
Layken

piątek, 19 lutego 2016

Książkowe nowości [marzec]

Mimo że to dopiero marzec, a przysłowie mówi 'W marcu jak w garncu' to właśnie ten miesiąc zapowiada się iście gorąco w świecie wydawniczym! Zapraszam!

polska premiera: 2 marca 2016
wydawnictwo: Otwarte
Nawet nie macie pojęcia, jaka szczęśliwa byłam w momencie, w którym ujrzałam tę książkę z datą premiery na marzec! AAAA!!! Uśmiech nie schodził mi z twarzy, a kilka screenów dodatkowo zapełniło pamięć mojego telefonu, abym przypadkiem nie zapomniała. Chociaż to i tak nie możliwe!! Jestem tak podekscytowana, że nawet nie potrafię tego wyrazić! I tak bardzo się cieszę, że Wydawnictwo Otwarte zdecydowało się na oryginalną okładkę, bo jest wprost prześliczna! Dziękuję!!


polska premiera: 16 marca 2016
wydawnictwo: HarperCollins
Jest to już czwarty tom Kronik białego królika, a ja nie znam jeszcze nawet pierwszego. W moich bardzo odległych planach jest ta seria, jednakże jakoś specjalnie mnie do niej nie ciągnie. Mam nadzieję, że gdy już po nią sięgnę spodoba mi się na tyle, że dotrwam aż do czwartego tomu.





polska premiera:30 marca 2016
wydawnictwo: HarperCollins
Słyszałam o tej książce sporą ilość czasu temu, jeszcze zanim się dowiedziałam, że zostanie wydana w Polsce. Tytuł powiedział mi bardzo dużo i chociaż z pozoru wydaje się to być przeciętne i schematyczne New Adult to ja akurat mam słabość do tego gatunku, więc z chęcią sięgnę po tę historię, jeśli nadarzy się taka okazja.




polska premiera: 16 marca 2016
wydawnictwo: HarperCollins
Rzadko można spotkać książki, w których wątkiem przewodnim jest przyjaźń bez podtekstów seksualnych i chyba to tak bardzo mnie do tej książki przekonuje. Mimo moich słabości do NA, mam ochotę na coś oryginalnego, bo nie ukrywajmy, że czytanie w kółko tego samego może się po jakimś czasie znudzić. Ktoś taki jak ty wydaje się być dobrą książką na odpoczynek od tego co w dużej mierze oferują nam inni autorzy.



polska premiera: 9 marca 2016
wydawnictwo: Filia
Kolejna książka, na którą czekałam od kiedy tylko o niej usłyszałam. Jennifer L. Armentrout to autorka jednej z moich ulubionych serii i wszystko spod jej pióra biorę w ciemno. Być może Dark Elements nie będzie tak dobre jak seria Lux, ale do pani Jennifer mam wielki sentyment i nawet jeśli wszyscy będą mieszać Ognisty pocałunek z błotem to ja i tak będę chciała przeczytać tę książkę.



 polska premiera: 30 marca 2016
wydawnictwo: Galeria Książki
Jest to drugi tom znanej Wam zapewne Królowej Tearlingu. Ja jeszcze nie miałam okazji jej czytać, ale ostatnio coraz poważniej się nad tym zastanawiam.Uwielbiam fantastykę, a te książki są ponoć jednymi z lepszych w swoim gatunku i dlatego już wkrótce chcę się zapoznać z pierwszym tomem, który mam nadzieję mnie nie zwiedzie.




polska premiera: 16 marca 2016
wydawnictwo: Feeria Young
Tak nie mogę się doczekać, gdy ta książka w końcu znajdzie się w moich dłoniach! Po zakończeniu Pojedynku jestem okropnie sfrustrowana czekaniem na kontynuację! Dobrze, że marzec coraz bliżej, bo chyba nie dałabym rady czekać dłużej, jeśli wiecie o co mi chodzi. Myślę, że nie jestem sama w tym oczekiwaniu, także łączmy się w bólu!




polska premiera: 14 marca 2016
wydawnictwo: Między Słowami
Przeczytałam dwa tomy Aftera i jak na razie nie planuję zabierać się za kolejne, bo zakończenie drugiej części nie było jakoś totalnie szokujące, chociaż przyznaję, że w mojej głowie zrodziły się pewne pytania, na które chciałabym poznać odpowiedzi. I gdy kiedyś postanowię je poznać to może sięgnę również po Before, bo podczas czytania nieraz zastanawiałam się co myśli o tym wszystkim Hardin, a to z jego perspektywy pani Todd napisała te książkę.


polska premiera: 2 marca 2016
wydawnictwo: Sine Qua Non
Fragment tej historii znalazłam w lutowym wydaniu epikboxa i powiem szczerze, że po tych dwudziestu stronach żałowałam, że od razu nie mogę przeczytać całości. Oprócz naprawdę osobliwego pomysłu powalił mnie styl autorki. Dawno nie miałam do czynienia z tak osobliwym piórem i mam nadzieję, że w całości wypadnie ono jeszcze lepiej niż we fragmencie!



Layken

poniedziałek, 15 lutego 2016

Zima koloru turkusu - Carina Bartsch


tytuł oryginału: Türkisgrüner Winter
wydawnictwo: Media Rodzina
ilość stron: 456
polska premiera: 9 października 2015
cykl: Lato koloru wiśni (tom2)
"-Czy to znaczy, że my mamy... historię? - zapytał.
-Elyas - powiedziałam z uśmiechem. - Myślę, że materiału starczyłoby na całą książkę, i to tak grubą, że dałoby radę zrobić z niej dwa tomy!"
 Od pamiętnego wyjazdu pod namioty minęły dwa tygodnie, w ciągu, których Emely przeżywa nie małe rozczarowanie. Chwile spędzone z Elyasem były cudowne, a teraz on jakby nigdy nic nie odzywa się do niej, co jest do niego zupełnie niepodobne. Żadnych irytujących sms-ów, telefonów, niezapowiedzianych wizyt i wtrącania się w jej rozmowy z Alex. Czy to aby normalne? A w dodatku Luca chyba też postanowił ją opuścić... Ale Emely nawet nie podejrzewa, że to tylko cisza przed burzą. Burzą tak ogromną, że jeszcze nigdy takowa nie miała w jej życiu miejsca. No może raz miała - jakieś siedem lat temu... A czy jest w stanie  przetrwać ją ponownie? Czy na końcu znajdzie to, czego tak bardzo pragnie?
"Cała nadzieja w tym, że kiedy spojrzymy wstecz, zobaczymy, że wykorzystaliśmy nasz czas sensownie dla nas samych i dla innych ludzi."
Lato koloru wiśni, czyli pierwszy tom perypetii Elyasa i Emely czytałam już dość dawno, bo w wakacje. Ale to wcale nie oznacza, że zapomniałam jak niesamowita i pełna humoru jest ta książka. I poniekąd z tego powodu zwlekałam z sięgnięciem po kontynuację, bo obawiałam się, że Zima koloru turkusu nie dorówna swojej poprzedniczce. Jednak gdy ostatnio pojawiła się okazja przeczytania drugiego tomu, postanowiłam nie zwlekać dłużej i w końcu dowiedzieć się jaki finał będzie miała historia Emely i Elyasa. I czy moje początkowe obawy okazały się słuszne?

Poniekąd tak. Ale tylko poniekąd, ponieważ pierwszy tom pokochałam za sarkastyczne uwagi i ciągłe kłótnie bohaterów, a w kontynuacji nie było tego w takim stopniu, jak w pierwszym tomie. Ale to nie oznacza, że jest on zły i godny zmieszania z błotem. Absolutnie nie. Tutaj historia obiera inny kierunek i bohaterowie zmagają się z trudnościami, jakie niesie ze sobą miłość i konsekwencje dawnych decyzji. Bardzo podobało mi się rozłożenie na czynniki pierwsze relacji Emely i Elyasa oraz zanalizowanie jej od samych korzeni. Dzięki temu mogłam dogłębnie poznać i zrozumieć ich jakże głębokie uczucie.
"...jeśli chcesz sięgać gwiazd,  nie ma innej możliwości, jak tylko wzbić się i mieć nadzieję, że ktoś cię złapie."
Po około pięćdziesięciu stronach spodziewałam się tak naprawdę tylko jednego. Wyłącznie romansu. Ale Carina Bartsch skutecznie zbiła mnie tym z tropu i zaserwowała coś zupełnie innego. Ciesze się, że nie zdecydowała się uprościć do granic możliwości związku Emely i Elyasa, a wręcz przeciwnie - skomplikowała go tak, że w pewnym momencie miałam wrażenie, że ci dwoje już się nie odnajdą, bo za dużo było między nimi wszystkiego, co nie pożądane. Ten zabieg sprawił, że te zdarzenia stały się autentyczne i jakby z życia wyjęte. Mnóstwo trudności, niekorzystnych zbiegów okoliczności i w końcu prawdy, która okazywała się druzgocząca.

Niezmiernie ucieszyło mnie to, że bohaterowie pozostali tacy sami. Zaszły w nich pewne zmiany i w mojej ocenie stali się jakby dojrzalsi, ale w ciągu tego procesu nie stracili tego, co tak bardzo w nich pokochałam. Emely nadal nie stroni od sarkastycznych uwag i cynizmu w pewnych sytuacjach, a choć Elyas nie jest już aż tak bezpruderyjny to stał się bardziej czarujący, przez co w wielu sytuacjach uśmiech pojawiał się na mojej twarzy. Ta dwójka to idealnie współgrający ze sobą duet. I chociaż na samym początku tego nie dostrzegali, to teraz nie mogli mieć co do tego najmniejszych wątpliwości. I ja również.
"Noszę cię ze sobą wszędzie, bez względu na to, gdzie jestem. Nawet jeśli zmienię planetę, ty pozostaniesz ze mną."
Na przestrzeni tych dwóch tomów mamy okazję śledzić historię dwójki młodych, szukających stałości w życiu ludzi. Z tym że w pierwszym tomie ich poszukiwania dopiero się rozpoczęły, a teraz nabrały one bardziej skonkretyzowany kierunek, w którym oboje podążają. I jest to podróż pełna cierpienia i tysięcy nieporozumień, ale to, przez co oboje przeszli w ostatecznym rozrachunku nie ma znaczenia, bo nagroda, która czeka na nich na końcu jest tego warta.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.
Layken

czwartek, 11 lutego 2016

Oscarowy TAG książkowy

Witajcie kochani! Dzisiaj przychodzę do was z tagiem, do którego nominowała nas Magda z bloga Przystanek Bookstock, za co serdecznie dziękujemy. :)
Przejdę zatem do realizacji tagu.

1. Nagroda Akademii Filmowej, czyli Oscar dla najlepszej książki wydanej w 2015 roku.
Przyznam się bez bicia, że w tym roku, a zwłaszcza jak zaczął się rok szkolny, czytałam bardzo mało książek. Natomiast jest taka książka, która została wydana w zeszłym roku tj. 2015, a dokładniej w czerwcu i jest to dzieło autorstwa Joelle Charbonneau pt. "Testy".

2. Oscar dla najlepszego aktora pierwszoplanowego, czyli Twój ulubiony główny bohater.
Zdecydowanie nagroda w tej konkurencji trafia do Jace'a - przystojnego, inteligentnego, odważnego, a przede wszystkim ironicznego bohatera przecudownego cyklu książek pt. "Dary anioła".

3. Oscar dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej, czyli Twoja ulubiona główna bohaterka.
To naprawdę trudny wybór, ale myślę, że do tej kategorii wybiorę bohaterkę trylogii "Diabelskie maszyny" fantastycznej autorki - Cassandry Clare, czyli dziewczynę o imieniu Tessa. Uwielbiam tę bohaterkę, gdyż tak samo jak ja kocha książki, jest mądra, odważna, zabawna i pełna miłości. Bardzo się z nią utożsamiam (chyba już kiedyś pisałam, że imię, które wybrałam przy bierzmowaniu brzmi Teresa, z myślą o Tessie Gray :D).

4. Oscar dla najlepszego aktora drugoplanowego, czyli Twój ulubiony bohater drugoplanowy.
Chyba wybiorę Starszego z książki "W otchłani'. To pierwsze co wpadło mi do głowy.

5. Oscar dla najlepszej aktorki drugoplanowej, czyli Twoja ulubiona bohaterka drugoplanowa.
Dee z "Obsydianu".

6. Oscar dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego, czyli książka, na której tłumaczenie czekacie z niecierpliwością.
"Lady Midnight"!

7. Oscar za najlepszy pełnometrażowy film animowany, czyli Wasza ulubiona powieść dla dzieci.
Żadna inna, tylko "Mały Książę". 

8. Oscar za najlepszy krótkometrażowy film animowany, czyli Was ulubiony zbiór bajek dla dzieci.
Właściwie to chyba nie znam ich zbyt wiele, więc mam nadzieję, że bajki braci Grimm się zaliczają.

9. Oskar za najlepszy montaż, czyli najlepiej wydana (pod względem graficznym) książka.
Ten Oscar ląduje w "rękach" powieści pt. "W otchłani", gdyż jej okładka jest prześliczna.

10. Oscar za najlepszą muzykę filmową, czyli książka z muzyką w tle.
Hmm, może "Rywalki"? Odbywały się tam różnego rodzaju bale, na których była muzyka do tańca.

11. Oscar za najlepsze kostiumy, czyli najlepsza powieść historyczna.
O niee, nienawidzę historii, dlatego też nie czytuję takich powieści. Jedyna książka jaką mogę dopasować do te kategorii to lektura "Quo vadis", lecz czy jest ona najlepsza? Nie mam pojęcia.

12. Oscar za najlepszą reżyserię, czyli Twój ulubiony autor/ulubiona autorka.
Jak już każdy się pewnie domyśla, Cassandra Clare!

13. Oscar za najlepszy scenariusz adaptowany, czyli Twoja ulubiona ekranizacja filmowa.
Jeszcze nie spotkałam się z taką ekranizacją książek, które czytałam, że mnie zachwyciła. Takich, które nie czytałam - owszem, np. "Władca pierścieni" czy "Lśnienie" i były fantastyczne, lecz myślę, że książki są o niebo lepsze i kiedyś postaram się o tym przekonać. Zatem wybiorę ekranizację, która najmniej różniła się od swojego pierwowzoru, czyli adaptację "Gwiazd naszych wina".

14. Oscar za najlepszy scenariusz, czyli książka, którą chętnie zobaczysz na dużym ekranie.
Jak się decydować na jedną?! Hmmmm.. skoro muszę, to chciałabym zobaczyć "Mechanicznego anioła" i jego kontynuacje oczywiście, lecz nie nakręcone przez tego samego reżysera co kompletnie zniszczył "Dary anioła".

15. Oscar za najlepsze zdjęcia, czyli książka, w której pojawiają się zdjęcia i ilustrację.
Niestety nie mam pojęcia, nie spotkałam się jeszcze z taką książką.

16. Oscary honorowe i specjalne, czyli Twoja ulubiona książka uhonorowana nagrodą literacką.
Chyba niestety takiej nie posiadam, lub zwyczajnie tego nie wiem, ale myślę, że nie.

Dziękuję raz jeszcze za nominację, a od siebie nominuję;
Arystea Książkoholiczka
oraz
Ada Puszkarska

poniedziałek, 8 lutego 2016

After. Płomień pod moją skórą - Anna Todd

tytuł oryginału: After
wydawnictwo: Znak
ilość stron: 632
polska premiera: 26 stycznia 2015
cykl: After (tom1)
 "Kocham go, każdą jego część. Wszystkie jego wersje. Przede wszystkim lubię to, kim się przy mnie staje, oboje zmieniliśmy się na lepsze dzięki sobie. Ja go otworzyłam i dałam mu szczęście, a on nauczył mnie, jak żyć i nie martwić się o każdy szczegół."
 Tessa wiedzie poukładane życie. Dobrze się uczy, ma kochającego chłopaka i właśnie wyjeżdża na swoje wymarzone studia. Wydaje jej się, że nic nie ma prawa jej zaskoczyć, ponieważ każdy szczegół skrzętnie sobie zaplanowała. Jednak, gdy w jej życie wkracza niepokorny Hardin, świat osiemnastolatki staje się inny. Wyraźniejszy, pełniejszy i bardziej ekscytujący. Dopiero teraz w pełni rozumie, co to znaczy kochać. Lecz czy ta miłość jest w stanie przetrwać wszystko?

O tej książce słyszałam wszędzie. I chyba nie tylko ja. Kto by się spodziewał, że niepozorne fanfiction okaże się takim fenomenem na skalę światową? Pewnie nikt. Osobiście nigdy nie czułam potrzeby czytania fanfików, a już szczególnie historii sięgających korzeniami amerykańskich boysbandów, za którymi szaleją rzesze fanek. Jednak tym razem było inaczej. Od kiedy usłyszałam, że od Aftera nie można się dosłownie oderwać, natychmiast chciałam poznać tę historię, bo uwielbiam to uczucie, gdy wszystko inne schodzi na drugi plan z powodu książki, która trzyma w ciasnym uścisku. Jednakże słyszałam też, że After albo się kocha, albo nienawidzi. W której grupie czytelników znalazłam się ja?

Na początek powiem Wam jedno. To absolutna prawda, że od Aftera nie sposób się oderwać. Nie jest to może jakaś górnolotna literatura, ale trzeba przyznać Annie Todd, iż doskonale poradziła sobie z utrzymywaniem czytelnika przy sobie. Bo tak naprawdę dzięki swoim umiejętnościom zawdzięcza taki sukces. Styl jakim poprowadzona jest cała książka, jest przystępny i łatwo stracić przy nim poczucie czasu, bo sprawia, przynajmniej było tak w moim przypadku, że minuty mijające na zegarze przestają mieć znaczenie, przy tak zawiłej i niekiedy tajemniczej historii.
Największym minusem tej książki są bohaterowie. Nie wyróżniali się absolutnie niczym. Grzeczna dziewczyna i niegrzeczny chłopiec, których połączyła miłość, pod której wpływem w obojgu zachodzą zmiany. Przyznacie, że to dość oklepany schemat? Tessa była jak niczego nieświadome dziecko, a Hardin niczym przewodnik wprowadzał ją w 'dorosłe życie'. Niekiedy nawet rzekłabym brutalnie. Przy czym Tessa to chyba najbardziej niezdecydowana bohaterka z jaką miałam do czynienia.

Koniec końców stwierdzam, że jeśli miałabym wybierać, między przynależnością do osób, które After kochają lub nienawidzą, wybrałabym tą pierwszą grupę. Jednak mogę powiedzieć, abym pałała do tworu pani Todd jakimś szaleńczym uwielbieniem. After ma dużo wad, to jasne, ale wiecie co sprawiło, że polecam tę książkę? To, że niesamowicie wciąga. Siedziałam do czwartej nad ranem w nieskończoność powtarzając sobie obsesyjnie "jeszcze tylko jeden rozdział!". After to przede wszystkim romans, więc jeśli takie Wam nie straszne, a tak jak ja uwielbiacie przepaść na kilka godzin nie mogąc oderwać się od książki, to ta książka powinna przypaść Wam do gustu. A jeśli czujecie się przerażeni ilością stron, to zapewniam Was, że tutaj absolutnie się tego nie zauważa.
Layken

czwartek, 4 lutego 2016

Gwiezdny pył - Neil Gaiman

tytuł oryginału: Stardust
wydawnictwo: Mag
ilość stron: 245
polska premiera: 21 września 2007

Witam Cię wędrowcze w Krainie Czarów. Dotarłeś tu przez Mur, prawda? Tak myślałam. Twe cele na pewno są szlachetne. Jednakże pamiętaj, znalazłeś się w osobliwej krainie. Napotkasz na swej drodze rzeczy, o których nawet nie śniłeś. I może to i lepiej? Bądź ostrożny! Wystrzegaj się zła i zawsze kieruj się sercem...

Kiedy Tristran Thorn obiecuje przynieść swej ukochanej gwiazdę, jako dowód miłości, w jej poszukiwaniu zawędrowuje do Krainy Czarów. Chłopak nie spodziewał się, że podczas wyprawy czeka go tak wiele niespodziewanych i niebezpiecznych  przygód, których skutki zaważą na przyszłości jego samego, ale i nie tylko. 

Przechadzając się między bibliotecznymi półkami w poszukiwaniu ciekawych tytułów, ujrzałam grzbiety opatrzone nazwiskiem Gaiman. I już wiedziałam, że jedna z nich powędruje ze mną do domu, ponieważ od bardzo dawna chciałam poznać twórczość tego autora. Wtedy mój wzrok padł na Gwiezdny pył, a że czytałam już pozytywne recenzje na temat tej książki, nie było o czym mówić. Natychmiast zabrałam go z półki i teraz już mogę powiedzieć, że to była jedna z najlepszych decyzji jakie w życiu podjęłam!

Z kart tej powieści wyziera magia. W postaci słów, bohaterów, fabuły i dosłownie wszystkiego co w Gwiezdnym pyle odkryłam. Neil Gaiman stworzył powieść przepełnioną baśniową atmosferą, która sączyła się do mojej głowy niczym narkotyk i trzymała przy tej wyjątkowej historii. Każde słowo, każde zdanie było ziarnkiem piasku, które połączone w całość uwięziły czytelnika na bezkresnej pustyni, z której nijak nie potrafił się wydostać owiany wspaniałością tego dzieła. Gwiezdny pył to skuteczna pułapka  dla miłośników fantastyki i baśni, w której nie brak nierzeczywistych wypadków.

Neil Gaiman nie zapomniał też o nietuzinkowych bohaterach. Na niezwykłe spotkanie wyszli mi bracia z Cytadeli Burz, z których jedni byli szlachetni, a inni wręcz przeciwnie. Natknęłam się też na złe czarownice, które w swych niecnych planach nie cofały się przed okrucieństwem. Poznałam również wyjątkowo odważnego młodzieńca, który nie bał się wyruszyć w nieznane, aby zdobyć miłość, której tak pragnął.

Gwiezdny pył to klasa sama w sobie. Jestem pod ogromnym wrażeniem całej historii i wszystkiego co w niej zawarte. Na te kilka godzin przeniosłam się do magicznej krainy i poczułam się jak Alicja w krainie czarów. Tylko, że tym razem obyło się bez zająca, bo mnie do Krainy Czarów wprowadził przewodnik w osobie Neila Gaimana, który drobiazgowo opowiedział mi wszystko o tym nieszablonowym świecie. Jeżeli chcecie, aby i Wam wyłożył tę niesamowitą historię, to sięgnijcie po tę książkę, bo naprawdę warto! Obok takiej historii nie wypada przejść obojętnie!
Layken

poniedziałek, 1 lutego 2016

Wirusy - Kathy Reichs

tytuł oryginału: Virals
wydawnictwo: Dolnośląskie
ilość stron: 384
polska premiera: 7 maja 2014 (wydanie II)
cykl: Tory Brennan (tom1)

"Może nie jesteśmy zbyt dobrymi włamywaczami, ale w spierniczaniu nie mamy sobie równych."
 Tory Brennan jest nastolatką z wyjątkową pasją do nauki. Zamiast rozmawiać o ciuchach i kosmetykach woli spędzać czas na rozpoznawaniu muszli. Wraz z ojcem, naukowcem, mieszka na małej wyspie, gdzie zjednała sobie prawdziwych przyjaciół. Razem są zgraną paczką szukającą przygód na pobliskich terenach.

Pewnego dnia, gdy Tory znajduje stary nieśmiertelnik, ich życie zmienia się na zawsze. Tajne laboratoria z zapieczętowanym wejściem, pościgi, tajemnice, zagadki i niebezpieczeństwo staną się dla nich chlebem powszednim. Razem będą musieli rozwiązać zagadkę sprzed czterdziestu lat, inaczej może się to dla nich źle skończyć.

Za Wirusy zabierałam się już dobry rok. Zawsze znalazła się książka, która miała być tą ważniejszą i lepszą. No i nie byłam też do końca przekonana o jej genialności, mimo zapewnień Shadow. Ale teraz, gdy w końcu mam już tę historię za sobą, mogę powiedzieć z czystym serce, że jest genialna! Chyba nie znajdę w słowniku słów, za pomocą których mogłabym określić jej niesamowitość! Jest to absolutnie wyjątkowa i niesztampowa historia, która porywa dosłownie od pierwszej strony.

Po niesamowicie emocjonującym prologu, byłam już pewna, że długo tej książki nie zapomnę. I nie myliłam się. Dalsze rozdziały tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że przygoda Tory i jej przyjaciół wbije mi się do głowy i już jej nie opuści. Kathy Reichs stworzyła unikalny, zagadkowy klimat owiany nutką mroku i grozy czyhających na naszych bohaterów. Jednakże to niesamowita mądrość i pomysł płynące z Wirusów dały im to ''coś'' co czyni tę historię wyjątkową. Ta książka jest skomplikowanie złożoną ideą, dodatkową okraszoną doświadczeniem.

Nawet nie wiecie jak się cieszę, że akurat tutaj nie było wyraźnie wyrytego wątku romantycznego.! Główna bohaterka nie chodziła z głową w chmurach, zastanawiając się przy tym, który z jej przyjaciół jest przystojniejszy. Nie! Oczywiście, jak każda nastolatka dostrzegała pewne cechy rysujące się w przedstawicielach płci przeciwnej, ale Kathy Reichs przedstawiła to bardziej naturalnie. Nie było tu sztuczności i na siłę wciskanego wątku romantycznego.

Tym co dawało mi bardzo dużą radość, to idealna kreacja bohaterów! Żadem z nich nie był szablonowy, czy irytujący. Każdy miał swoją historię i wyłączne cechy, dzięki czemu, mogłam ich dogłębnie poznać, by na koniec się z nimi zżyć i ich pokochać. Z pewnością na długo pozostaną w mojej pamięci.

Kathy Reichs stworzyła książkę pełną niebezpieczeństw, zwrotów akcji i tajemnic, które na długo nie pozwolą Wam się oderwać od pędzącej fabuły, niezatrzymującej się ani na sekundę. Tutaj niczego nie można być pewnym. Jeśli sądzicie, że przejrzeliście książkę na wylot, to nie łudźcie się. Na pewno się mylicie. Akcja zaserwuje Wam coś czego niewątpliwie się nie spodziewaliście. Jesteście gotowi na kaca książkowego, niezapomnianą przygodę i ryzyko? Jesteście gotowi na Wirusy?
Layken