wtorek, 31 maja 2016

Następczyni - Kiera Cass

tytuł oryginału: The Heir
wydawnictwo: Jaguar
ilość stron: 360
polska premiera: 13 maja 2015
cykl: Selekcja

"Jestem Eadlyn Schreave i nikt na świecie nie jest potężniejszy ode mnie."


   Eadlyn to córka Americi oraz Maxona, którzy przed laty poznali się na Eliminacjach i pogrążeni w swojej miłości - pobrali się. Jest ona następczynią tronu. Dziewczyna różni się od swoich rodziców, lecz ci oczekują od niej, że przeprowadzi własną Selekcję i wybierze mężczyznę, który w raz z nią będzie rządzić krajem. Eadlyn uważa, że nie zdoła oddać serca komukolwiek, lecz kandydaci nie raz ją zaskakują, co sprawia, że zaczyna wątpić w swoje przekonanie.

   Od razu na wstępie muszą napisać, że zawiodłam się bardzo na autorce. Tak jak poprzednie trzy tomy uważam za niesamowite dzieło, tak Następczyni okazała się totalną porażką. Właściwie to nie planowałam czytać tej powieści, przynajmniej nie teraz, lecz chciałam przeczytać coś lekkiego, coś co umili mi czas i tak trafiło na książkę pani Cass. Niestety niemal natychmiast pożałowałam tej decyzji. Rozumiem, że poprzednie tomy cieszyły się dość dużą popularnością wśród czytelników i wcale się temu nie dziwię, gdyż historia Americi i Maxona mnie również urzekła, lecz uważam, że pisanie kolejnych powieści tej serii na siłę, jest zupełnie niepotrzebne, gdyż takie naciąganie psuje opinie o całym cyklu oraz niestety także o jego autorce.

   Rzecz jasna, większość książek na samym początku nie jest zbyt porywająca, więc myślałam, że, kiedy przebrnę przez pierwsze strony, zatracę się w historii Eadlyn. Tak się jednak nie stało, natomiast nie przerywałam lektury z nadzieją, że zaraz nastąpi wielkie bum! i zacznie się coś dziać. Jak już pewnie się domyśleliście, moje nadzieje były złudne. Otrzymałam jedynie jeszcze więcej i więcej narzekania, marudzenia i wiecznego niezadowolenia rozpieszczonej księżniczki. Naprawdę nie wierze jak można napisać 360 stron książki, w której nie dzieje się kompletnie NIC. Zero. Monotonia oraz schematyczność tej książki jest po prostu porażająca. Cała akcja, a raczej jej brak toczy się bezustannie wokół jednego wątku, który ponadto nie wnosi nic ciekawego. Na samym końcu, bodajże w przedostatnim rozdziale autorka chyba sama zauważyła, że jej książka jest nudna jak przysłowiowe flaki z olejem i postanowiła wprowadzić "nieoczekiwany" i jakże "interesujący" zwrot akcji, co było jeszcze bardziej żenujące, ponieważ był kompletnie nie na miejscu.

   Nie może się obejść bez kilku słów o głównej bohaterce. Ta dziewczyna jest strasznie denerwująca, co sprawia, że tę książkę czyta się jeszcze trudniej. Jest ona po prostu zakochaną w sobie nastolatką, która nie potrafi przyjąć krytyki. Jest rozpieszczona i samolubna. Interesuje ją tylko własna osoba. Nawet przeniki jej milszej osobowości, na co wpływ mają chłopcy kandydujący na jej małżonka, nie sprawiły, że ją polubiłam. Zniechęciła mnie do siebie od samego początku i irytowała do ostatniej strony.

   Chociaż bardzo bym chciała, nie jestem w stanie napisać nic dobrego o tej pozycji. Mogę jedynie pochwalić za kolejną prześliczną okładkę książki. Zamiast spędzić nad nią przyjemnie czas, ja dosłownie męczyłam się czytając kolejne strony. Dotrwałam do końca tylko dlatego, że nie lubię przerywać lektury w połowie. Myślę, że nie będę zagłębiać się w kolejne tomy Selekcji, ponieważ nie sądzę, żeby wywarły na mnie jakiekolwiek pozytywne wrażenia. Jeśli więc jesteś choć trochę wymagającym czytelnikiem, odradzam podjęcia się sięgnięcia po Następczynie.


Shadow

12 komentarzy:

  1. Ja nie znam jeszcze stylu autorki, ale jakoś nie specjalnie mnie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie znam jeszcze stylu autorki, ale jakoś nie specjalnie mnie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. O tej serii tyle słyszałam, ale choćby nie wiadomo, jakie pochwały pod jej adresem leciały, mało prawdopodobne bym po nią sięgnęła - a tym bardziej, że wcale tych pochwał nie ma wiele. Jako wymagający czytelnik, z całą pewnością nic w niej dla siebie nie znajdę. Ale to trzeba przyznać - okładki przykuwają wzrok! ;)
    medycy nie gęsi, też książki czytają!

    OdpowiedzUsuń
  4. O tej serii słyszę różne opinie - zarówno bardzo na plus, jak i na minus. Tym samym chyba sama musiałabym się przekonać, jak byłoby naprawdę... Ale chyba sobie póki co daruję.
    Pozdrawiam,
    Chaotyczna A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja córka uwielbia tę serię, a moje odczucia po lekturze pewnie byłby podobne do Twoich

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście, "Następczyni" odbiega poziomem od pozostałych tomów, ale nie oceniłabym jej aż tak negatywnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Od tej autorki czytałam jedynie [Syrene], a za tę serię nie mam zamiaru chwytać. Od razu wyczuwam, że mi nie przypadnie do gustu.
    Pozdrawiam! :)
    #Ivy z Bluszczowych Recenzji

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie jestem przekonana czy jest sens sięgać po tę część, bo w końcu śliczna okładka to nie wszystko, a jest mnóstwo innych książek, które mogą mnie zachwycić

    OdpowiedzUsuń
  9. Rywalki miały w sobie pewien urok, wszystkie trzy tomy były całkiem przyjemne (no ok, może oprócz 2), myślę że mimo Twojej negatywnej opinii sięgnę po tę powieść, głównie po to, by wyrobić własne zdanie. :>
    Miłego dnia!:)
    http://natalie-and-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi mimo wszystko książka przypadła do gustu, chociaż przyznaję, że główna bohaterka ciągle irytowała swoim egoistycznym zachowaniem. "Korona" zdecydowanie bardziej mi się spodobała, ale to pierwsze trzy części "Selekcji" są według mnie najbardziej wyjątkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hah :P Eadlyn tak średnio polubiłam, ale za jej kreację należą się autorce ukłony ;) Wyszła realistycznie. Mnie się tam przyjemnie czytało i chociaż też uważam, że Następczyni została napisana na siłę, to przez zrządzenie losu ją przeczytałam i cóż, jak dla mnie to działo się całkiem sporo :D

    OdpowiedzUsuń