sobota, 21 maja 2016

Niezrównani - Alyson Noël

tytuł oryginału: Unrivaled
wydawnictwo: HarperCollins Polska
ilość stron: 336
polska premiera: 18 maja 2016
cykl: Beautiful idols (tom1)

Od momentu, w którym ujrzałam tę pozycję w zapowiedziach byłam niesamowicie podekscytowana. Czytając opis, wyobrażałam sobie wyrachowany i bezlitosny świat okraszony blaskiem fleszy i gorącym słońcem Los Angeles z milionami intryg, które będą spędzać mi sen z powiek. Jednak gdy już dorwałam się do książki to wszystko, co zdążyło zagnieździć się w mojej wyobraźni zastałam uformowane w kształt, który nie do końca do mnie przemówił.

W gorącym Hollywood dla miejscowych nastolatków nastał gorący okres. Pewien biznesmen ogłasza konkurs na promotorów swoich klubów, by przyciągnąć do nich jeszcze więcej żądnych przygód młodych ludzi. Na uczestników konkursu czeka spora nagroda, ale czy ich niemałe wysiłki i pozornie dobra zabawa są warte konsekwencji, jakie to wszystko ze sobą niesie? Aster, Tommy i Layla wkrótce będą mieli szansę poznać tę nową, mroczną odsłonę sławnego Hollywood.

Zaczynając czytać tę książkę, już od początku spodziewałam się mocnego akcentu. I chociaż go nie dostałam, to obdarzyłam Alyson Noël pewną dozą zaufania, licząc na to, że wkrótce zrekompensuje mi to zawrotną akcją, która nie pozwoli mi się oderwać. Jednak z każdą kolejną stroną i z każdym kolejnym rozdziałem, powoli zaczynało do mnie docierać, że w tym temacie nie czeka na mnie już wiele emocji. W efekcie tego Niezrównani okazali się dla mnie sporym rozczarowaniem.

Wszystko w tej książce wydawało mi się puste. Cała ta otoczka z celebrytami i panującym na nich szałem była dla mnie totalnie bez sensu. Może autorce zależało na tym, żeby wyodrębnić ten nie mający żadnego oparcia w logice obłęd na punkcie sławy. Jednak moim zdaniem zobrazowała to zbyt dosadnie. Mimo że w rzeczywistości tak jest, to czytanie o tym bynajmniej nie zakrawało na przyjemność. Liczyłam ze strony autorki na jakiś element, który skutecznie by to ubarwił, aby całość była bardziej przystępna dla czytelnika. I nie doczekałam się.

Postacie, z którymi miałam okazję spotkać się w tej książce, były jedną z najgorszych rzeczy, jaką w niej zastałam. Nie wydaje mi się, żeby autorka przywiązała do nich większą wagę, zamiast tego skupiając się na coraz to mocniejszym komplikowaniu fabuły. Aster okazała się rozpuszczoną, bogatą panienką żądną sukcesu i sławy. I nie miało dla niej znaczenia jak osiągnie swój cel, nawet jeśli miałaby iść po trupach. Tommy początkowo zyskał moją sympatię, ale później stopniowo zaczął ją tracić, stając się coraz bardziej niezdecydowanym bohaterem. A Layla była tą irytującą bohaterką, która miała dość udane życie, a na własne życzenie zaczynała je niszczyć.

Niezrównani są dla mnie książką z niewykorzystanym potencjałem. Zarys fabuły przemówił do mnie, a z całą historią mogłoby stać się to samo, gdyby nie wykonanie. Docierając do końca zaczynałam odnosić wrażenie, że Alyson Noël przesadziła z tymi tajemnicami okalającymi fabułę. Zwykle bardzo lubię zawiłości w książkach, ale taki przesyt zaczynał mnie męczyć. Powodowało to, że chciałam tę książkę skończyć jak najszybciej, ale nie tylko po to, aby poznać odpowiedzi (chociaż i tak ich nie uzyskałam), ale również po to, by mieć to już za sobą.

I chociaż spotkanie z Alyson Noël zaliczam do nieudanych, to niezaprzeczalnie zdobyła moją uwagę jedną rzeczą. Mianowicie tytuły rozdziałów były tytułami piosenek. Przeróżnych utworów. I to bez wątpienia było jednym z nielicznych plusów tej książki. Ale czy dla tej śladowej ilości pozytywów warto sięgnąć po tę książkę? Raczej nie. Chyba że macie ochotę na coś szczególnie mało wymagającego.

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.
Layken

20 komentarzy:

  1. Ojj wielka szkoda tego rozczarowania. Tak samo miałam z książką "Ever" tej autorki. Zniechęciłam się i raczej już po innej jej książki nie sięgnę.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też już raczej ni sięgnę po serię Ever, chociaż kiedyś bardzo mnie interesowała...
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Łap nominację http://wiktoriaczytarazemzwami.blogspot.com/2016/05/liebster-blog-award-9-10.html :D

      Usuń
  2. Raczej się nie skuszę. Rzadko już sięgam po typowe młodzieżówki, a już zwłaszcza, gdy nie mają pozytywnych recenzji. :)
    Pozdrawiam,
    Geek of books&tvseries&films

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam bardzo dużą słabość do młodzieżówek :> Ale jednak negatywne recenzje często chłodzą mój entuzjazm :)
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Tak właśnie się zastanawiałam ostatnio, o co chodzi z tą książką, bo całkiem sporo jej widziałam, ale dzięki tobie chyba mogę sobie odpuścić zastanawianie się nad tym. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie jesteś zagorzałą fanką młodzieżówek, to raczej sobie odpuść :)

      Usuń
  4. Nie wiem skąd, ale kojarzę autorkę... co do samej książki, to mimo wszystko jestem jej ciekawa :) A nazwami rozdziałów będącymi tytułami piosenek spotkałam się już kilka razy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie po raz pierwszy spotkałam się z czymś takim i dlatego był to tak wielki plus :)

      Usuń
  5. Na pierwszy rzut oka wygląda naprawdę ciekawie,ale chyba musiałabym się bardziej zastanowić przed przeczytaniem tej pozycji
    Pozdrawiam serdecznie:)
    http://themessofbookie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że potencjał nie został wykorzystany maksymalnie, w najbliższym czasie nie planuję tej lektury. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokładnie szkoda zmarnowanego potencjału. Są plusy oraz minusy tej powieści, po Twojej recenzji sama nie wiem...Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że gdyby autorka dłużej posiedziała nad tym wszystkim, to mogłoby wyjść z tego coś całkiem fajnego :)

      Usuń
  8. Wiele opinii jak Twoja jest podobnych. Nie będę marnować czasu, więc na tę pozycję. Choć okładka jest piękna ;)

    Pozdrawiam,
    Czytaninka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka zdecydowanie przyciąga wzrok :)
      Również pozdrawiam

      Usuń
  9. Do tej książki raczej mnie nie ciągnie, ale okladka jest naprawdę śliczna.
    Pozdrawiam :)
    http://zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. A okładka jest taka śliczna :D Cóż, szkoda, że treść jej nie dorównuje :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja znam inną serię tej autorki i - przyznam szczerze - też nie urywa tej części ciała, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę. Dlatego też nawet nie myślałam o tym tytule, bo nie chciałam kolejnego czytelniczego rozczarowania i zmarnowanego czasu.
    Pozdrawiam. :)
    #Ivy z Bluszczowych Recenzji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, więc dobrze zrobiłam odpuszczając sobie inne serie tej autorki :D
      Również pozdrawiam

      Usuń