sobota, 30 lipca 2016

Zabawy z bronią - Faye Kellerman

tytuł oryginału: Gun Games
wydawnictwo: HarperCollins Polska
ilość stron: 432
polska premiera: 6 lipca 2016

Piętnastolatek popełnia samobójstwo. Zrozpaczona matka nie chce w to uwierzyć. Jest przekonana, że jej dziecko nie mogło targnąć się na własne życie. Dlatego prosi o pomoc policję. Porucznik Decker zgadza się bliżej przyjrzeć sprawie, która z pozoru wydaje się być oczywista. Jednak to tylko pozory. Im głębiej mężczyzna zagłębia się w życie chłopca, tym więcej znajduje aspektów każących sądzić, że coś tu się nie zgadza. Śledztwo trwa, a na jaw wychodzą nowe szczegóły.

Kończąc tę historię czułam się naprawdę zaskoczona. Bardzo pozytywnie zaskoczona. Zabierając się za tę książkę miałam jakieś swoje wyobrażenia, co do zarysu akcji i chociaż nie do końca się one sprawdziły, to muszę przyznać że to, co zaserwowała Faye Kellerman, okazało się lepsze. Bo tak skomplikowana zagadka nie mogła nie zrobić na mnie wrażenia.

Zabawy z bronią to po pierwsze świetnie skonstruowana i totalnie skomplikowana fabuła. Byłam pod totalnym wrażeniem wypadków, jakie serwowała autorka. Co chwilę rzucała coś innego, co nadawało całości jeszcze większej absurdalności. A po drugie - doskonale trzyma w napięciu. Może nie od samego początku, bo tam akcja się dopiero zawiązywała, ale od jakiegoś momentu wydarzenia zaczęły nabierać takiego rozpędu, że trudno było się oderwać.

 Ciekawie poprowadzona narracja dała całej historii fajne i solidne fundamenty. Nie zdradzę na czym to polegało, bo najlepiej się o tym przekonać na własnej skórze. Dodam tylko, że od samego początku zastanawiałam się przez to, co tu tak naprawdę się dzieje.

Jest też jedna rzecz, która mnie drażniła. Dialogi w pewnych momentach nabierały takiego dziwnego wyrazu. Wydawały mi się dość sztuczne. Jakby włożone w usta bohaterów na siłę. Jakby autorka usiłowała zmienić niektórych w ideały w kontekście relacji międzyludzkich. Myślę, że gdyby potraktowała to mniej poważnie i oparła to na naturalności, całość wypadłaby lepiej. To moje jedyne zastrzeżenie.

Mimo to bohaterowie okazali się całkiem interesującym punktem tej historii. Faye Kellerman udało ich się tutaj dopasować. Kilkoro z nich zostało bardzo fajnie nakreślonych i z ciekawością śledziłam ich wzloty i upadki

Zabawy z bronią  to naprawdę dobra książka. Ma przemyślaną fabułę, ciekawych bohaterów i przede wszystkim zawiłą zagadkę, której przebieg śledziłam z ogromnym zainteresowaniem. Było tam kilka ostrych i mocnych scen, więc na pewno nie jest to historia dla wszystkich, lecz jeżeli lubicie kryminały i szukacie czegoś, co potrafi wstrząsnąć, to Zabawy z bronią nadadzą się idealnie.

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.
Layken

wtorek, 26 lipca 2016

Dotyk ciemności - C. J. Roberts

tytuł oryginału: Captive in the Dark
wydawnictwo: Czwarta strona
ilość stron: 328
polska premiera: 2 lipca 2015
cykl: The Dark Duet (tom1)

Ta dwójka nigdy nie miała łatwego życia. Zawsze musieli zmagać się z cieniami, jakie pozostawiała za sobą ich własna egzystencja. Ból, cierpienie i strach. Chcieli o tym zapomnieć. Ale czy to takie łatwe? Teraz, gdy ich ścieżki się przecięły wszystko stanie się jeszcze gorsze. Nie będzie drogi wstecz.

Premiera tej książki w Polsce odbiła się wielkim echem niekończących się zaskoczeń i mocnych wrażeń. Wiele osób było pod wrażeniem Dotyku ciemności. Więc i ja chciałam się przekonać, o co tyle szumu. Miałam jednak pewne obawy, bo to w końcu ciemny odcień erotyki i nie byłam do końca przekonana, czy to historia akurat dla mnie. Finalnie jednak postanowiłam to sprawdzić. I czuje się totalnie zmiażdżona.

Nigdy wcześniej nie czytałam tak mocnej książki. Mocnej w każdym tego słowa znaczeniu. Było dużo niepokoju, niepewności, a nawet strachu. To było coś zupełnie innego. C.J. Roberts stworzyła pełną brutalności i lęku historię. Napięcie było wręcz namacalne - nie pozwalało nawet na chwilę przestać myśleć o dramacie rozgrywającym się na kartach tej powieści. Po kilkudziesięciu stronach stwierdziłam, że to za dużo jak na jeden raz i chciałam zrobić sobie przerwę. A przynajmniej próbowałam, bo od tego nie da się oderwać. Dotyk ciemności trzyma aż do końca.

To nie jest kolejna historia o przystojnym milionerze i naiwnej, zakochanej dziewczynie. Nie. Z początku to nic innego, jak wyjęta z koszmaru rzeczywistość pełna bólu. Z czasem jednak wszystko zaczyna się zmieniać. Autorka mistrzowsko manipuluje emocjami, zarówno czytelnika, jak i bohaterów. Wprowadza mnóstwo zawirowań i wątpliwości. Wahań i rozterek. Pojawia się syndrom sztokholmski, który w innym wypadku pewnie by mi przeszkadzał, no bo jak? Ale tutaj? Wszystko wydawało się być na swoim miejscu.

Bohaterowie są niezaprzeczalnym atutem tej historii. Idealnie nakreśleni. To gdzie się znajdowali zostało niejako ukształtowane przez ich przeszłość. Przez decyzje, które podjął za nich ktoś inny. Zranieni, skrzywdzeni. Relacja między Livvie, a Calebem zmienia się jak w kalejdoskopie. Obje do czegoś dążą. Ona do wolności, a on do zemsty. C.J. Roberts mistrzowsko zobrazowała to wszystko, czym oboje byli.

Dotyk ciemności porusza trudne tematy i nie jest to książka dla każdego. Na pewno jest ciężka i bywa brutalna. Ale nie ulega dla mnie wątpliwości, że została genialnie napisana. Przede wszystkim te emocje. Z każdą stroną nabierają coraz głębszego wyrazu. Zatapiają bohaterów. I czytelnika.
Layken

piątek, 22 lipca 2016

Liebster Blog Award #9


Za nominację do Liebster Blog Award dziękuję posiadaczce bloga Blondie in Wonderland - Lunatyczka.

1. Jaki ostatnio obejrzany przez Ciebie film mogłabyś polecić?
Z racji na to, że są wakacje, ostatnio oglądałam sporo filmów. Jeśli chodzi o coś na poprawę humoru, polecam komedię Nie zadzieraj z fryzjerem, natomiast jeżeli ktoś ma ochotę na chwilę grozy, mogę zachęcić do obejrzenia trzech części horroru Naznaczony lub Obecność.

2. W jaki sposób układasz książki w swojej biblioteczce?
Układam je po prostu w takiej kolejności w jakiej je kupuję oraz seriami od pierwszego tomu do ostatniego.

3. Jaka jest Twoja największa wada i zaleta?
Największą moją wadą jest moja wrażliwość, bardzo łatwo jest mnie zranić. Moja największa zaleta? Cóż, myślę, że nie ma ich zbyt wiele, więc niech będzie uprzejmość.

4. Jaką piosenkę dziś byś poleciła?
Rachel Platten - Stand by you

5. Jakie są Twoje pasje (oprócz książek)?
Muzyka, jazda na rowerze, który niestety obecnie jest w złym stanie. :(

6 . Co fajnego według Ciebie jest w blogowaniu?
Ja, jako osoba, która chodzi do klasy dziennikarskiej i zastanawiam się na dalszym pójściu w tym kierunku, myślę, że jest to świetne doświadczenie. Mogę zobaczyć co inni blogerzy, czytający moje pracę uznają za dobre oraz co muszę jeszcze poprawić, aby pisać lepiej. Poprzez częste pisanie, uczę się także języka, nowych słów, które chce użyć jako synonimy jakiegoś słowa. Uważam, że w prowadzeniu bloga można dostrzec same zalety.

7. Kim chciałaś zostać w dzieciństwie?
Jak to dziecko, zmieniałam swoją decyzję milion razy. Najpierw chciałam być piosenkarką, jak chyba większość małych dziewczynek. potem fryzjerką, następnie przez długi czas widziałam siebie w roli weterynarza, aż w końcu dorosłam i do tej pory, mimo tego, że mam już osiemnaście lat, nadal nie mam stuprocentowego pojęcia co chcę robić w przyszłości.

8. Przy jakiej książce ostatnio płakałaś?
Szczerze mówiąc to nie pamiętam, ale książka przy której płakałam najbardziej to Mechaniczna księżniczka. Ile ja łez wtedy wylałam... cudowna historia, polecam całą trylogię Diabelskie maszyny.

9. Moim zdaniem największą wartość w życiu ma miłość, ponieważ jakie znaczenie byśmy mieli gdyby nie nasi bliscy, którym na nas zależy.

10. Masz jakieś ulubione wspomnienie z dzieciństwa?
Niestety, nic wartego uwagi nie przychodzi mi do głowy.

11. Jaka jest Twoja ulubiona książka ulubionego autora?
Moją ulubioną autorką, do której mam ogromny sentyment jest Cassandra Clare, a ulubioną jej książką, którą przytaczałam już w ósmym pytaniu jest Mechaniczna księżniczka. 

Shadow






poniedziałek, 18 lipca 2016

Porwana pieśniarka - Danielle L. Jensen

tytuł oryginału: Stolen Sonbird
wydawnictwo: Galeria Książki
ilość stron: 432
polska premiera: 13 stycznia 2016
cykl: Klątwa (tom 1)

Wielka góra. Tajemny świat. Straszne potwory i stara klątwa.

Cecilé od zawsze wiedziała, że pewnego dnia opuści swoje małe miasteczko, by zabłysnąć w wielkim świecie. By śpiewać. I dzień ten był zaledwie o krok. Ale wtedy wszystko się zmieniło. Dziewczyna została porwana i sprzedana Trollom. Nie wiedziała dlaczego. Nie wiedziała czy kiedykolwiek uda jej się uciec. Nie wiedziała nawet, że one naprawdę istnieją. Ale dziewczyna nie ma pojęcia, że sprawy obiorą tak niespodziewany dla niej obrót. Tajemnice, spiski i groźba śmierci będą czekać na dziewczynę na każdym kroku, podczas gdy ona będzie obmyślać plan ucieczki. Czy uda jej się wydostać? A przy tym wyjść z tego cało?

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o tej książce, coś mnie w niej zainteresowało. Może to była ta niezwykła okładka, albo te niespotkane jeszcze przeze mnie w książkach Trolle. Jednak bez względu na ten czynnik, byłam pewna tego, że chcę poznać historię, jaką skrywa Porwana pieśniarka. Nie miałam większych oczekiwań względem tej książki. Tak naprawdę nie wiedziałam nawet czego się spodziewać. Ale teraz mogę powiedzieć, że jestem w pełni zachwycona!

Akcja rusza z kopyta tak naprawdę już od pierwszych stron. Od początku Danielle J. Jensen zaskoczyła mnie szybko rozwijającą się fabułą. I bardzo mi się to podobało. Ta chaotyczna podróż pod wielką górę z każdą stroną nabierała nowego wymiaru, aż w końcu otworzył się przede mną zupełnie nowy książkowy świat. I po raz kolejny byłam w szoku. W pewnych momentach aż trudno było mi sobie wyobrazić jego ogrom.

Sam pomysł na fabułę jest naprawdę genialny. Wszystko było idealnie poukładane. Fakty, jakimi co jakiś czas rzucała we mnie autorka, były składne i na temat. Tak na dobrą sprawę nie powielały schematów, które zdążyły na dobre zagościć w literaturze. Mam tu na myśli przede wszystkim Trolle. Nigdy nie miałam jeszcze z nimi do czynienia i byłam nieco zdumiona tym, w jakim świetle ukazała je autorka. Ale było to naprawdę fenomenalne.

Bohaterowie okazali się dobrym dopełnieniem całości, lecz nie mogę powiedzieć, że jestem nimi jakoś specjalnie zachwycona. No może jeden taki by się znalazł, ale ogólnie rzecz biorąc moje śladowe niezadowolenie wynika z niektórych zachowań Cecilé. Zasadniczo była ciekawą postacią i na pewno dość charakterną, jednak w pewnych momentach czułam względem niej cień irytacji. Natomiast właśnie Tristan skradł całą moją sympatię! Niesamowicie go polubiłam i czasami żałowałam, że tak mało pozostało rozdziałów z jego perspektywy.

Porwana pieśniarka to książka wnosząca powiew świeżości na rynku. Oryginalność to niejako jej znak firmowy, tak jak warta akcja. Idealnie wyważone elementy dały naprawdę dobry wynik w postaci tak zachwycającej historii. Trudno było mi się od niej oderwać, a kiedy już spoglądałam na zegarek, zaskoczona byłam upływem czasu. I to jest właśnie jeden z dowodów na to, że książka ta jest zdecydowanie warta przeczytania, dla każdego miłośnika oryginalności.
Layken

czwartek, 14 lipca 2016

TOP5 [ulubione pary literackie]

Dawno już na blogu ta seria postów została zapomniana, więc dzisiaj postanowiłam ją przypomnieć. Miłość jest często nieodłącznym kawałkiem książek, dlatego chciałam dzisiaj rozwinąć ten temat. Przed wami 5 moich ulubionych wątków miłosnych.
-kolejność przypadkowa-

Daemon Black i Katy Swartz [Lux]
Te dwójkę pokochałam już od pierwszych stron Obsydianu. Czy to razem, czy osobno wiedziałam, że już zawsze będę ciepło i z uśmiechem na twarzy wspominać chwile w ich towarzystwie. Nawet jeśli uczucie, które się w nich zrodziło było przewidywalne i typowe dla Young Adult, to ja byłam pod jego kompletnym wrażeniem. Z każdym tomem wzmacniało się ono coraz bardziej i chwile zapisane w sercach bohaterów i moim były nim dogłębnie przesączone. Nie raz potrafiło ono wywołać u mnie całą gamę emocji od śmiechu do wzruszenia, a karty tej powieści są dla tej miłości idealnym miejscem.
Peeta Mellark i Katniss Everdeen [Igrzyska śmierci]
Chyba nie ma tu osoby, która nie słyszałaby o tej dwójce, prawda? Ich uczucie oczarowało mnie w filmie, a potem kompletnie pochłonęło w książkach. Mam do tych bohaterów wielki sentyment, bo to od ich historii zaczęła się moja przygoda z czytaniem i już zawsze będę stawiać Igrzyska o kilka stopni wyżej przed innymi historiami. Miłość, która się między nimi stopniowo rodziła była delikatna i na początku nierozpoznawalna, ale z każdym rozdziałem i każdym tomem stawała się silniejsza i bardziej nierozerwalna. Powoli, ale skutecznie zatapiała w bohaterach (a szczególnie w Katniss) swoje macki, by już na zawsze zostać w ich sercach.

Ridge i Sydney [Maybe someday]
Wszystkie inne pary, które umieściłam w tym zestawieniu pochodzą z serii, w ciągu których miałam okazję zakochać się w bohaterach, jak i w tej niepowtarzalnej miłości, która się między nimi zrodziła. Ale historia, którą stworzyła Colleen Hoover jest tak samo genialna jak pozostałe. W ciągu tych kilkuset stron miałam okazję śledzić zupełnie szczerą, silną i gwałtowną miłość, która swe źródła w przepięknej muzyce. Śledzenie historii Sydney i Ridge'a było genialnym i wzruszającym procesem, który przypuszczam nie tylko umie wywołał całą skalę emocji.


Harry Potter i Ginny Weasley [Harry Potter]
Tak jak w filmie zupełnie nie rozumiałam jak to możliwe, tak dzięki książce zupełnie pokochałam tę miłość. I miliony, wraz z samą autorką na czele mogą mówić, że to błąd, że w tym uczuciu pozmienialiby dosłownie wszystko, to ja będę tego bronić, bo w mojej ulubionej serii ta para jest absolutnym strzałem w dziesiątkę. Genialnym dla mnie jest to, jak na przestrzeni tych kilku lat to uczucie mogło się rozwijać. Na początku pewnie nie było dla niego miejsca. Pewnie nawet nikt nie przypuszczał, że dziecięce zauroczenie dziewięciolatki przemieni się w coś szczęśliwego i na całe życie. Kiedy w Księciu Półkrwi w końcu znalazło się dla tej miłości miejsce, nawet nie wiecie jaka byłam z tego powodu szczęśliwa! Teraz mogę tylko składać J.K. Rowling ukłony, że tak to poprowadziła.

Jace Lightwood i Clary Fray [Dary Anioła]
Serię Dary Anioła rozpoczęłam na początku mojej czytelniczej kariery i absolutnie zakochałam się w całym świecie Nocnych Łowców. Fenomenalnym dodatkiem do całości był wątek romantyczny pomiędzy dwójką głównych bohaterów. Uwielbiam tą niepewność, te emocje, które otaczały bohaterów pomimo tego, że to uczucie było jak zakazany owoc. Przez całe sześć tomów śledziłam z przyspieszonym biciem serca jak ich miłość zmienia swoje kierunki i w pewnym momencie staje na krawędzi ogromnego klifu grożąc upadkiem i całkowitym końcem, by za chwilę wzbić się w górę i mieć pewność, że wszystko przetrwa.

Layken