piątek, 1 lipca 2016

[Book Tour] Bez słów - Mia Sheridan

tytuł oryginału: Archer's Voice
wydawnictwo: Otwarte
ilość stron: 400
polska premiera: 30 marca 2016


Są takie książki, których premiera odbija się głośnym echem w książkowym świecie. Głos o nich długo nie ginie. Coraz to nowe zachwyty wypływają na światło dzienne, a wyobrażenia tych, którzy nie zostali jeszcze trafieni genialnością tego dzieła - rosną w zastraszającym tempie. I jeśliby wziąć na tapetę Bez słów, to ze mną tak właśnie było. Nie mogłam się doczekać, aż poznam w końcu tę historię, która przez niektórych uznana została książką roku. Byłam niemal pewna, że i ja będę mogła uznać ją za geniusz. Jak wielkie było moje rozczarowanie, gdy zaczytując się w Bez słów wszelkie złudzenia mnie opuściły.

Bree w swoim nie długim życiu doznała już potężnych strat i krzywd. Dlatego postanawia wyrwać się z Ohaio, gdzie wszystko przypomina jej o tym, czego już nie ma i udaje się do małego Pelion. Ma nadzieję, że tam uda jej się wrócić do normalności. Jednak w miasteczku trafia na zagadkę, której rozwiązania nikt nie potrafi odgadnąć. Prócz samego zainteresowanego. Gdy dziewczyna poznaje trzymającego się na uboczu Archera, czuje, że coś ją do niego ciągnie. Wkrótce oboje się przekonają, że miłość może pojawić się znienacka. 

Po tym, czego naczytałam się o tej książce, naprawdę nie przypuszczałam, że koniec końców okaże się dla mnie jedną z najsłabszych książek, jakie czytałam. Od samego początku, czułam, że coś tu jest nie tak. Słowa tworzące większą całość nie wydawały mi się logiczne, a fabuła jawiła mi się brakiem oryginalności. Miałam wielkie nadzieje, że to tylko kiepski początek, który przerodzi się w prawdziwą bombę, która na koniec zwali mnie z nóg. I chociaż trwałam w niej do samego końca - moje pragnienia nie zostały zaspokojone.

Im dalej zagłębiałam się w książkę, tym większym rozczarowaniem się dla mnie okazywała. Liczyłam na bardzo oryginalną historię, a w rzeczywistości miałam wrażenie, że czytam kolejną oklepaną historyjkę, prawiącą o tym samym. I której wykonanie mnie nie zadowalało. W pewnych momentach dialogi były dla mnie niesamowicie sztuczne, a zbieżność przypadków fabularnych nienaturalnie poprowadzona. Bardzo chciałam dojrzeć w Bez słów coś, co ostatecznie sprawiłoby, że dobrze zapamiętam tę historię. I gdy już zdawało mi się, że zaczynam to dostrzegać - wszystko się waliło, a ja zostawałam z niczym.

Przez długi czas oczekiwałam tego, że Mia Sheridan w końcu znacznie przyspieszy akcję. I gdy w końcu zaczynało się co dziać, autorka jakby natychmiast przerywała rozpędzające się wydarzenia i wszystko zaczynało się od początku. Ten aspekt również nie pomógł mi w pozytywnym odbiorze Bez słów.

Bohaterowie też nie okazali się dla mnie niczym niezwykłym. Najgorszą z nich była Bree. Ta dziewczyna niemiłosiernie mnie irytowała. Sam jej sposób bycia był dla mnie nie do zniesienia, a rozdziały z jej perspektywy były niemal torturą. Dlatego wyczekiwałam tych z perspektywy Archera, których według mnie było niewspółmiernie mało. A jeśli już o nim mowa to... polubiłam go, ale mimo to myślę, że nie zapadnie mi długo w pamięci.

Nie wiem, czy moje złe mniemanie o Bez słów wynika ze zbyt wysokich wymagań, jakie przed tą książką postawiłam, czy faktycznie nie ma w niej nic wartego uwagi. Przypuszczam jednak, że to pierwsze, bo dobre słowa innych blogerów nie zostały wyssane z palca. Być może w moim przypadku nastąpił przesyt historii New Adult. Naprawdę chciałam, żeby Bez słów zrobiło na mnie piorunujące wrażenie, ale mimo mych chęci nic z tego nie wyszło. 

Bez słów przeczytałam dzięki Czarnobiałej Em, która zorganizowała Book Tour.
Layken

30 komentarzy:

  1. Miałam podobne uczucia po lekturze Ugly love. Też mi się wydaję, że po prostu nie jestem już targetem New Adult i dlatego nie poczułam zachwytu. Co do Bez słów to niekoniecznie jest na mojej liście do przeczytania;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ugly love mnie się akurat bardzo podobało, chociaż nie było tak fenomenalne, jak zapowiadano...

      Usuń
  2. Ja już w sumie nie wiem czy chcę to przeczytać. Przy premierze byłam mega zajarana na tę książkę, ale teraz coraz bardziej nie mam ochoty... i chyba nie jest aż taka idealna jak wszyscy wzdychali na początku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie rozumiem co czułaś, bo również byłam strasznie ciekawa Bez słów i bardzo chciałam je poznać... Jak się okazało, w moim przypadku to spotkanie nie okazało się zbyt udane...

      Usuń
  3. Moim zdaniem książka jest naprawdę dobra, ale racja przez wiele pozytywnych opinii stawiamy książce wysoką poprzeczkę, a potem się zawodzimy. Ja mam tak teraz z Angelfall i nie wiem czy będę w stanie dokończyć tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez ogólne zachwyty nad tą ksiażką spodziewałam się po niej naprawdę wiele i chyba to w ostateczności zaważyło na tym, że Mia Sheridan nie zdołała się przez nie przebić...

      Usuń
  4. Jak wiesz książka przypadła mi do gustu:) Szkoda, że się zawiodłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję, bo liczyłam, że Bez słów okaże się genialne...

      Usuń
  5. Dla mnie niestety żadne dziwy, bo to się zdarza często - niesamowicie reklamowana youngadultówka to zwykle jedna wielka klapa... Głupie przeświadczenie, ale niestety tak często prawdziwe.

    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie rzadko zdarza się, by popularna książka nie trafiła w mój gust, więc byłam niemal pewna, że bardzo polubię Bez słów... A tu takie rozczarowanie...

      Usuń
  6. Mi bardzo się podobała i według mnie była bardzo oryginalna w porównaniu do innych powieści New Adult, ale jak wiadomo ile ludzi, tyle opinii ;)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od gustu :)
      Również pozdrawiam

      Usuń
  7. Ja jeszcze nie czytałam, ale rzadko sięgam po książki z tego gatunku...
    Pozdrawiam
    Jadwiga z Zajęczej Nory

    OdpowiedzUsuń

  8. Nie czytałam, ale zamierzam. Tuż po tym jak przeczytam Potop, Wesele i Dziady, haha.
    Serdecznie zapraszam na mój post o Zanim się pojawiłeś. Dopiero zaczynam i proszę o rady. https://want-cant-must.blogspot.com/2016/07/zanim-sie-pojawies.html?showComment=1467450658448#c7869430426512416545

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę powodzenia z lekturami :>

      Usuń
  9. Bez słów ciężko było mi ocenić. Bo ta pozycja w pewien sposób spodobała mi się, ale nie zżyłam się z bohaterami. Niektóre rozdziały z perspektywy Bree bywały nieco irytujące, a co za tym idzie, nie polubiłam jej tak bardzo, jak na to liczyłam. Najbardziej spodobała mi się końcówka, i ten moment, kiedy autorka chciała z nas zażartować, a ja naprawdę myślałam, że Archer.. no wiesz. A tu bum, niespodzianka, to nie koniec. Wtedy to były emocje (przynajmniej u mnie)!
    Pozdrawiam, Natalia z natalie-and-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ta końcówka nie była aż taka zła, tylko szkoda, że autorka nie potrzymała czytelnika dłużej w niepewności...

      Usuń
  10. Ta pozycja była po prostu dobra, nie jakaś genialna, ale była dość ok, zdecydowanie bardziej podoba mi się Calder :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam jeszcze innych pozycji spod pióra Sheridan, ale nie jestem pewna czy nadal chcę je przeczytać...

      Usuń
  11. Twoja recenzja jest chyba drugą mało pozytywną, jaką czytam o tej książce :D Ja i tak mam ochotę na Bez słów ;) Chociaż ja też mam wobec niej wymagania i mam nadzieję, że się nie zawiodę :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też napotkałam strasznie mało negatywnych recenzji i byłam naprawdę zdziwiona, że ja właśnie taką będę musiała napisać :o

      Usuń
  12. Nie czytałam, ale mimo niepochlebnych opinii wciąż mam na nią ochotę :)
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja byłam książką zachwycona ;) I w sumie chyba czytałam pierwszą recenzję negatywną.

    Pozdrawiam,
    Czytaninka

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja z koeli jestem wielką fanką twórczości autorki i uwielbiam Bez słów. To chyba pierwsza tak negatywna recenzja, jaką miałam okazję czytać i chyba po raz pierwszy nasze opinie różnią się od siebie tak bardzo. Wiem jednak z doświadczenia, że czasem i mnie nie podchodzą książki wychwalane przez wszystkich innych, dlatego rozumiem Twoją opinię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, chyba we wszystkich innych przypadkach nasze opinie bardzo się pokrywały :)

      Usuń
  15. Od czasu do czasu lubię czytać Young i New Adult, ale ostatnio chyba trochę się takimi książkami "przejadłam". Chociaż zaraz po premierze miałam ogromną ochotę biec w podskokach do księgarni i zachwycać się nową książką Mii, to jednak teraz chyba mi się już trochę odechciało :(
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po Bez słów też mam takie wrażenie przesytu książkami New Adult, ale nie jestem pewna czy chodzi tu tylko o Bez słów, czy jednak o cały gatunek...

      Usuń
  16. Słyszałam różne opinie na temat książki jednak raczej po nią nie sięgnę. Wiem, że również nie powinno się oceniać po okładce, jednak ten nagi męski tors na tle tego pięknego pejzażu wydaje się być nadwyraz zbędny :D

    Pozdrawiam
    ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń