wtorek, 30 sierpnia 2016

Liebster Blog Award #12


m Ostatnio często macie okazję przeczytać u nas odpowiedzi na pytania z LBA. Przygotowałam dla Was kolejny takowy wpis. Tym razem za nominację dziękuję Aleksadrze M z bloga Pomiędzy książkami. 


1. Ile masz lat?
W styczniu osiągnęłam wiek pełnoletności, czyli 18. 

2. Dlaczego czytasz książki?
Moja przygoda z książkami zaczęła się zupełnie przypadkiem.  W tamtym momencie przeżywałam dość "trudne chwile" (mówimy tu o piętnastolatce) i były dla mnie oderwaniem od rzeczywistości. Nadal są, lubię przenieść się do innego, nie tak szarego świata. :)

3. Twoja ulubiona lektura szkolna?
Mimo tego, że uwielbiam czytać, nie znoszę lektur szkolny. Są dla mnie niemożliwe do przeczytania. Przyznam się szczerze, że przez dwie klasy liceum nie przeczytałam ani jednej lektury, jechałam na samych streszczeniach. Natomiast są dwie lektury z gimnazjum, które bardzo mi się podobały, a mianowicie "Mały książę" oraz "Oskar i Pani Róża".

4. Ukochana okładka?
Już nie raz pisałam, że okładka "W otchłani". Jest cudna!


5. Jak często chodzisz do biblioteki?
Właściwie nie chodzę zbyt często. Mam kartę w bibliotece osiedlowej i swego czasu wypożyczałam dosyć dużo książek, lecz ostatnio nie mam zbytnio czasu. Jedną z przyczyn jest także to, że w bibliotece nie ma wielu pozycji, które chciałabym przeczytać oraz mam dużo zaległości w tych, które mam na półce. 

6. Po czym oceniasz książkę przed przeczytaniem jej?
Kiedy przeglądam książki w sklepie najpierw zwracam uwagę na okładkę, to przyciąga najbardziej, lecz także czytam opis umieszczony z tyłu, natomiast, jeśli szukam pozycji na Internecie lub usłyszę o jakiejś, czytam opinie innych na jej temat.

7. Jaką książkę teraz czytasz?
Obecnie powoli zabieram się za "Kod" autorstwa Kathy Reich.

8. Twoje wymarzone wakacje?
Moje wymarzone wakacje były w tym roku, kiedy mogłam spędzić tydzień tylko z moją drugą połówką. :)

9. Pierwsza książka, którą przeczytałaś? 
"Miasto Popiołów" Cassandry Clare. Leżała u mnie na półce od piątej klasy podstawówki, a przeczytałam ją dopiero w trzeciej gimnazjum, kiedy wyłączyli mi prąd w domu... szczęście w nieszczęściu. :D

10. Ulubiony gatunek?
Fantastyka, ogólnie takie młodzieżówki.

11. Ekranizacja lepsza od książki? 
Chyba nie znam takiej, ale bardzo podobała mi się ekranizacja "Gwiazd naszych wina", była bardzo dobrze wyreżyserowana i tak samo dobra jak książka.

Shadow

środa, 24 sierpnia 2016

Szklany miecz - Victoria Aveyard

tytuł oryginału: Glass Sword
wydawnictwo: Otwarte
ilość stron: 560
polska premiera: 7 lutego 2016
cykl: Czerwona Królowa


   "Gdy przesuwa dłonią po mojej skórze, czuję inny rodzaj bólu. Gorszy niż ten, który zadało mi urządzenie Mavena, sięgający głębiej niż nerwy. Czuję rozsadzającą pustkę, rwącą próżnię. Jestem mieczem wykutym przez błyskawicę i ogień - Cala i Mavena. Jeden już mnie zdradził, drugi może odejść w każdej chwili. Ja jednak nie boję się tego, że będę miała złamane serce, Nie boję się bólu."


   Po ucieczce Mare oraz Cala z objęć śmierci ze strony okrutnego króla, dziewczyna musi zmierzyć się z nowym zadaniem. Kiedy dowiedziała się, że nie ona jedyna posiada czerwoną krew, a umiejętności srebrnych, postanowiła ich zwerbować, wyszkolić i utworzyć armię, która ma stawić czoła obecnej władzy. Niestety po drodze napotka niejedną przeszkodę. Wielu Nowych straci życie, a słowa nauczyciela z dworu - Juliana, że każdy może zdradzić każdego, sprawdzą się nie w jednym przypadku. Czy wybory i czyny Mare sprawią, że straci najbliższych, a sama stanie się kimś, kogo chce zwalczyć?

   Po przeczytaniu pierwszego temu cyklu, Czerwonej królowej, byłam zachwycona. Postać oraz cała historia Mare dogłębnie mnie pochłonęła. Natomiast dość długo zwlekałam. jeśli chodzi o jej kontynuację. Miałam obawy co do tej książki. Bałam się, że nie będzie tak świetna jak jej poprzedniczka, co zrazi mnie do całej serii. Poniekąd nie myliłam się.

   Czerwona królowa, zaciekawiła mnie bardzo szybko. Może nie od pierwszej strony, ale nie musiałam długo czekać na wciągnięcie mnie do fikcyjnego świata nastolatki. Tym razem niestety tak nie było. Po dotarciu do bodajże setnej strony straciłam wszelkie nadzieje, że ta książka się rozkręci. Mówiąc szczerze trochę się zawiodłam, ponieważ oczekiwałam czegoś lepszego. Od mniej więcej połowy książki, naprawdę zaczęło się robić ciekawie. Szkoda, że tak późno, bo dopiero wtedy poczułam faktyczną przyjemność z lektury, ale lepiej później niż wcale, prawda? Na szczęście autorka zrehabilitowała się w dalszej części powieści, która podsumowując podobała mi się nie dużo mniej niż pierwszy tom.

   Oczywiście nie jest to w pełni negatywna recenzja i jest sporo pozytywów, o których również mam zamiar napisać. Pani Victoria Aveyard pisze w bardzo przyjemny sposób. Widać, że ma lekkie pióro, a książkę przez to czyta się lepiej. Język jest prosty i zrozumiały, co ułatwia lekturę.Wyimaginowany klimat, który stworzyła, również jest interesujący oraz fascynujący, Podoba mi się pomysł na takie przestawienie świata. Jak już pisałam w recenzji poprzedniczki Szklanego miecza, mimo tego, że jest rzeczywistością fantastyczną, można w niej także wyszukać przesłanie realne, jak np. wyższość bogatszych nad biedniejszymi. Oczywiście nie mówię tu o wszystkich, ale jest bardzo dużo takich przypadków. Nie zabrakło też nieoczekiwanych zwrotów akcji, które budowały napięcie książki. Niektóre były naprawdę zaskakujące, tak jak i zakończenie drugiego tomu, dzięki, któremu niecierpliwie czeka się na kontynuację.

   Tym razem poznałam jeszcze więcej nowych bohaterów, tyle, że nie jestem w stanie wymienić nawet 1/3 imion, które się pojawiły. Były obecne zarówno postacie postacie, jak i te negatywne. Mare nie raz zawiedzie się na kimś, komu zaufała, ale także niektórzy mile ją zaskoczą.
   Jeśli chodzi o naszą główną bohaterkę, momentami troszkę mnie irytowała, jej decyzje, ale rozumiem, że taki był zamiar pisarki, chciała ona pokazać zmianę jaka nastąpiła między Mare a Mareeną oraz Nową, którą stała się w ostatniej odsłonie.

   Jak już pisałam wyżej, zakończenie powieści totalnie mnie zaskoczyło. Spodziewałam się czegoś innego, co nie oznacza, że nie podobało mi się ono. Wręcz przeciwnie, dzięki temu chcę więcej i więcej, Nie mogę się doczekać, kiedy dorwę w swoje ręce kolejny tom i dowiem się jak potoczyły się dalsze losy Mare Barrow.


Shadow

czwartek, 18 sierpnia 2016

Liebster Blog Award #11


Za nominację do kolejnego LBA dziękuję Wiktorii z blogu WiktoriaCzytaRazemZWami.

1. Byłaś tą osobą, która zawsze wyczekiwała listu z Hogwardu?
Pewnie wiele osób zaskoczę, ale nie. Nie przepadam za serią o Harrym Potterze, nigdy nie przypadł mi do gustu film ani nie ciągnęło mnie do przeczytania książek.

2. Otrzymujesz Jedyny Pierścień, co z nim robisz? Zanosisz go do Mordoru? Czy może zostawiasz sobie albo oddajesz komuś innemu?
Jak wiadomo działanie Pierścienia jest silne, ale myślę, że mimo pokusy starałabym się go zanieść do Mordoru.

3. Jeśli zauważyłabyś dziwne osoby ubrane na czarno z dziwnymi tatuażami, komu najpierw byś o tym powiedziała, by nie wziął cię za wariatkę?
Oczywiście powiedziałabym Layken. :D

4. Do jakiego domu w Hogwarcie chciałabyś należeć?
Jak już pisałam, to nie moja bajka. :)

5. Znajdujesz się w zamkniętym pokoju, a na stole leżą dwie fiolki z napisami "Pomniejszacz" i "Powiększacz" co wybierasz?
Wybrałabym tą która zmniejsza, łatwiej będzie przecisnąć się przez jakąś szczelinę. 

6. Na tydzień zostajesz posadzona na tronie i możesz wprowadzić zmiany w królestwie na jakie masz ochotę. Co byś zmieniła?
Obowiązkowa godzina albo nawet dwie czytania książek! :D

7. Świat zostaje opanowany przez zombie, masz dwie możliwości. Zamykasz się w pokoju i z niego nie wychodzisz, by się w niego nie zmienić albo dajesz się ugryźć, by sprawdzić jak to jest być zombie? Co wybierasz? 
Zamknęłabym się w pokoju, wolałabym umrzeć z głodu niż stać się zombie.

8. Okazuje się, że Twój dotyk zabija. Uciekasz o rodziny, by ich nie zranić? 
Jasne, że tak.

9. Najbardziej przerażająca postać z książki?
Niestety, nie przychodzi mi żadna do głowy.

10. Dostajesz jedyną szansę, by uratować swojego śmiertelnie chorego brata. Musisz wziąć udział w wyścigu śmierci. To jedyna szansa na uzyskanie lekarstwa. Decydujesz się na wzięcie udziału?
Myślę, że tak. Czego się nie robi dla rodziny. Lecz to trudna decyzja. :)

11. Okazuje się, że widzisz zmarłych. Czy przywołałabyś kogoś ze swoich bliskich, by z nim porozmawiać? Nawet gdyby mogło to mieć straszne konsekwencje?
Nienawidzę takich historii o duchach, wszelkich widzeniach czegoś paranormalnego, ani nic takiego, więc nie.

Shadow



sobota, 13 sierpnia 2016

Angelfall - Susan Ee


 tytuł oryginału: Angelfall
wydawnictwo: Filia
ilość stron: 316
polska premiera: 17 kwietnia 2013
cykl: Opowieść Penryn o końcu świata (tom 1)
  

 Ludzkość przeżywa koszmar. Najazd Aniołów na świat to ostatnia rzecz, jaką można by sobie wyobrazić. A jednak. Chaos pochłania umysł niejednego człowieka, a obłęd czeka na skraju, by zająć wszystkich. W tych mrocznych czasach żyje Penryn, na którą spadł obowiązek opieki nad matką i niepełnosprawną siostrą. Mieszkają to tu to tam, prowadząc koczowniczy tryb życia. Tak jak każdy. Jednakże wszystko się zmienia, gdy dziewczyna ratuje niemal martwego Anioła. Od tego momentu rozpoczyna się walka z czasem. Czy Penryn ocali to, co dla niej najważniejsze?

Po wielu pozytywach zasłyszanych na temat Angelfall pozwalałam sobie przypuszczać, że ta książka przypadnie mi do gustu. Tak się jednak nie stało. Z każdą stroną mój entuzjazm słabł, a ja zaczęłam spisywać tę historię na straty. Bo mimo kilku wydarzeń, które okazały się nie najgorsze, generalnie Angelfall nie był dla mnie udanym spotkaniem z twórczością Susan Ee.

Z początku jakoś to szło. Autorka powoli wprowadzała mnie w ten szalony świat i ukazywała aspekty nowego życia, jakie nastało na Ziemi. Nie widziałam w tym nic złego. Ogólny zarys świata na skraju szaleństwa był według mnie dobry. Ten obłęd ukazany na kartach powieści wydawał się autentyczny w takiej sytuacji. Jednakże moim zdaniem całość nie wyglądała już tak dobrze

Odniosłam wrażenie, że akcja niesamowicie się ciągnie. Strasznie męczyłam się przy lekturze, chociaż książka fizycznie nie jest wcale pokaźnych gabarytów. Tak naprawdę niewiele było wydarzeń, które w jakiś sposób potrafiłyby mnie zaskoczyć. Szczególnie na początku, który był ciągłą wędrówką. To nadawało fabule takiej monotonii, która niekoniecznie była w tym miejscu mile widziana.

Bohaterowie też specjalnie się nie wyróżniali. Oboje przypominali mi postacie z innych książek, które znalazły się w takiej, a nie innej sytuacji. Nie było to jednak aż tak rażące, bo byli dobrze dopasowani akurat do tej powieści. Odważni i zdeterminowani. Nie darzę ich jakąś większą sympatią, ale  cóż... Mogło być gorzej.

Podobał mi się natomiast wątek Peryn i Raffe'a. Uczucie między nimi było bardzo dobrze poprowadzone. Naprawdę nie lubię, jak bohaterzy są w sobie zakochani od pierwszego wejrzenia bez opamiętania. Tu tego nie było. Całość była spokojna i subtelna, z finałem który przypadł mi do gustu.

Myślałam, że Angelfall będzie książką, o której nie będę mogła zapomnieć. Która zachwyci pod każdym względem. Będzie trzymać w napięciu i nie pozwoli się oderwać. A rzeczywistość okazała się inna. Angelfall okropnie mnie wymęczyło i mimo że zakończenie pozostawiło wiele niewiadomych, to raczej nie sięgnę po kolejne tomy.

wtorek, 9 sierpnia 2016

Liebster Blog Award #10



Kolejna nominacja od Laury z  bloga Śnię z książkami.

1. Potrafisz odłożyć książkę w trakcie czytania czy musisz ją przeczytać do końca nawet jeśli jest bardzo nudna?
Chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło się bym usiadła z książką i bez przerwy dobrnęła do jej końca. Mimo tego jak bardzo lubię czytać, tyle godzin na jednym i tym samym jest dość męczące i przerwy się przydają :>

2. Miewasz okresy, w których w ogóle nie masz ochoty na czytanie?
Tak. Ostatnio mnie nawet taki dopadł. To chyba wynika z tego, że w ostatnich miesiącach pochłaniałam książki jedna za drugą...

3. Książka elektroniczna czy papierowa?
Papierowa aczkolwiek te elektroniczne również lubię :)

4. Jaka książka bądź seria jest Twoim zdaniem klasykiem literatury?
Gdybym miała wybierać swój własny klasyk, to bez wahania padłoby na Harry'ego Pottera :>

5. Czytasz lektury szkolne czy wolisz sobie je odpuścić?
Zależy jakie. Jeżeli są to lektury z gwiazdką, obowiązkowe na maturze to chcąc nie chcąc i tak muszę je przeczytać. A jeżeli lektura jest bez gwiazdki, to racze wolę przeczytać coś dla rozrywki :)

6. Książka, której nie rozumiesz?
Nie mogę powiedzieć ci prawdy - Lauren Barnhold. Totalnie nie jestem w stanie zrozumieć jej sensu.

7. Jaka jest Twoim zdaniem obowiązkowa książkowa bez względu na wiek?
Harry Potter? :>

8. Dlaczego prowadzisz bloga?
Samo czytanie książek przestało mi wystarczać, więc stwierdziłam, że ich recenzje zamieszczane na blogu mogą być ciekawym pomysłem :)

9. Czy członkowie Twojej rodziny również czytają?
Konkretnie jedna osoba, czyli współzałożycielka bloga - Shadow :) Jesteśmy wyjątkami...

10. Wypożyczasz czy kupujesz książki?
I wypożyczam i kupuję, jednak o wiele częściej zdarza się to drugie...

11. Czy ludzie w Twoim otoczeniu wiedzą o blogu?
Tak, kilka osób wie :)
Layken

sobota, 6 sierpnia 2016

Mara Dyer. Zemsta - Michelle Hodkin

tytuł oryginału: The Retribution of Mara Dyer
wydawnictwo: YA!
ilość stron: 464
polska premiera: 17 czerwca 2015
cykl: Mara Dyer (tom3)

"To nasze wybory nas definiują, a nie zdolności." 

 Mara nie czuje się już sobą. Jałowa, obojętna i niezdolna do czegokolwiek. Nie wie gdzie jest i ma sporą wyrwę w pamięci. Pewna jest jednak, że Horyzonty nie są tym, czym zdawały się być na początku. Wkrótce dziewczynie zostaje podarowana możliwość ucieczki. Mara, odzyskując pamięć, wie kogo musi zabrać ze sobą. Ale czy jej się uda? I czy wyjdzie z tego cało?


Dość długo zabierałam się za finał tej trylogii. Wiecie, zawsze znalazła się inna książka, którą musiałam przeczytać najpierw. A właściwie ich stosy. No, ale w końcu przyszedł czas na trzeci tom Mary Dyer. I teraz, gdy jestem już po lekturze, sama się sobie dziwię, jak mogłam nie sięgnąć po niego wcześniej.

Przez spory odstęp czasu, jaki minął dla mnie pomiędzy drugim, a trzecim tomem, zdążyłam już zapomnieć ten niezwykle oryginalny i tajemniczy klimat. Ale już od pierwszych stron Michelle Hodkin przypomniała mi go z nawiązką. Groza, zawoalona rzeczywistość i napięcie sączące się z kart powieści. To wszystko wyszło tak genialnie, że niemal nie mogłam oderwać się od lektury. 

Michelle Hodkin zaaranżowała wszystko tak, że praktycznie cały czas coś się działo. Widać było, że całość została przemyślana w każdym szczególe. Nie pozostało miejsca na przypadki, czy jakieś wpadki. Krok po kroku fabuła parła do przodu serwując zaskoczenia za prawie każdym rogiem. Autorka już w poprzednich tomach pokazała, że wie jak wywołać u czytelnika efektu 'wow', ale tutaj przeszła samą siebie. Nieoczekiwane zwroty akcji - to zdanie mogłoby widnieć na okładce.

Postacie, które zdążyłam już bardzo dobrze poznać, przeszły od naszego pierwszego spotkania sporą zmianę. Mara to już nie ta sama dziewczyna cierpiąca na zespół stresu pourazowego. A Noah to już nie ten sam chłopak, który potrafił zauroczyć i rozkochać w sobie każdą dziewczynę. Całą ta historia wywarła na nich niesamowity wpływ. Stali się twardzi.

Finał tej historii okazał się dla mnie o wiele lepszy niż sobie wyobrażałam. Niepowtarzalny klimat, jaki stworzyła autorka ponownie mnie porwał, sprawiając, że dalszy ciąg przygody u boku Mary stał się naprawdę ekscytujący. I groźny. Michelle Hodkin ukazała wiele prawd, które niejako definiują całą tę historię. Tak naprawdę przewijają się od początku do samego końca, w którym zostaną wreszcie zrozumiane.
Layken

środa, 3 sierpnia 2016

TOP5 #6 [nieidealni bohaterzy]



Nie oszukujmy się. Dobrze wykreowany bohater to niejako podstawa dobrej powieści. Gdy zaczynam jakąkolwiek książkę, oczekuję kilku pewników. A jednym z nich jest bohater, któremu nie będę miała absolutnie nic do zarzucenia. Często jednak zdarza się, że kreacja została potraktowana niezbyt poważnie. W ten sposób powstają głupiutkie i nieporadne dziewczynki zastanawiające się, którego wybrać i niezależni bad boy'e, zaliczający każdą po kolei, aż w końcu zmieni ich ta jedyna. Kojarzycie ten schemat, co nie?


Elena Gilbert - Pamiętniki Wampirów
To jest chyba najbardziej irytująca postać jaką spotkałam w całej mojej czytelniczej karierze. Od początku była tylko typową damulką i myślała wyłącznie o tym, aby zostać 'królową szkoły'. Ale gdy pojawił się Stefano natychmiast o tym zapomniała i postanowiła podbić jego serce. Nie jestem w stanie przelać na ekran komputera całej mojej irytacji, która się pojawia, gdy myślę o tej bohaterce. Odnoszę wrażenie, że gdyby nie ona, to cały cykl byłby naprawdę o wiele lepszy.

Zoey - Dom Nocy
Na początku naprawdę lubiłam Zoey, ale z każdym kolejny tomem coraz bardziej zaczynała mnie denerwować. To, jak skakała od chłopaka do chłopaka i jak szybko się zakochiwała, było nieprawdopodobne. I jej głupota w niektórych sytuacjach była trochę przytłaczająca.





Park - Eleonora & Park
Nie żebym pałała do Parka jakąś szczególnie wielką nienawiścią, ale nie wydawał mi się ciekawą postacią. Był po prostu nijaki. Miałam wrażenie, że autorka trochę zbyt frywolnie potraktowała jego... oryginalność i tak naprawdę cała jego osoba wyszła dość nieciekawie.






Kelsey - Nie mogę powiedzieć ci prawdy
Widziałam w niej tylko pustą dziewczynę. Zazdrosną o chłopaka. Niszczącą mu samochód. Potem użalającą się nad sobą. No a potem zakochującą się w kolejnym 'przystojniaku'. I nie mówiącą mu totalnie banalnej 'prawdy'. Kelsey podejmowała tak głupie i tak infantylne decyzje... A później potrafiła tylko użalać się nad swoim marnym losem, do którego tak naprawdę sama doprowadziła.





Mageli - Spojrzenie elfa
Od pierwszych stron nie polubiłam tej dziewczyny. Jej naiwność i dziecinność były nie do zniesienia. Nadal nie mogę pojąć jak można być tak niedojrzałym. Nawet w wieku szesnastu lat. Czytanie całej tej historii z jej perspektywy, było strasznie męczące i w pewnym momencie już nie mogłam znieść jej 'przemyśleń", więc pozostałam tylko przy dialogach.


 A jakie jest Wasze TOP5?
Layken