czwartek, 15 września 2016

Szukając kopciuszka - Colleen Hoover

Zdjęcie pochodzi ze strony woblink.com
tytuł oryginału: Finding Cinderella
wydawnictwo: Otwarte
ilość stron: 133
polska premiera: 4 lutego 2015
cykl: Hopeless (tom 3)

"Wszyscy mamy jakieś słabe punkty, Danielu. Niektórzy z nas po prostu chcą na zawsze utrzymać je w tajemnicy."

Piąta lekcja. Schowek na szczotki. Kompletna ciemność. Tyle wystarczyło, by przeżyć najlepsze chwile w całym swoim dotychczasowym życiu. Chwile, które minęły i nie ma nadziei by powróciły. Daniel cały czas pamięta swojego Kopciuszka, ale czy kiedykolwiek go odnajdzie?

Zawsze wiedziałam, że prędzej czy później sięgnę po ten mały dodatek sprezentowany fanom Hopeless przez Colleen Hoover. Mimo że zawarta w nim historia, jest całkowicie odrębną od tej, która pokochałam - byłam jej niesamowicie ciekawa. Czułam, że ta autorka po raz kolejny mnie nie zawiedzie i pokaże mi jeszcze jedną niesamowitą historię. I tak się stało.

Chociaż Szukając Kopciuszka to stosunkowo krótka książka, nie zabrakło jej niczego. Znalazłam wszystko to, co tak uwielbiam w książkach Hoover i mogę tylko żałować, że nie była to dłuższa przygoda. Kończąc czułam lekki niedosyt, bo chciałam więcej. Czułam też lekki żal, bo to już koniec historii tych bohaterów.

Przez to, że Szukając Kopciuszka rozgrywa się na nawet nie dwustu stronach, całość jest dość intensywna. Fabuła rozwija się szybko, przez wątek romantyczny, wokół którego właściwie wszystko się kręci - rozwija się bardzo szybko. A jednak tutaj zupełnie mi to nie przeszkadzało. Zwykle nie mogę znieść, gdy romans nabiera takiego mocnego natężenia już od samego początku, ale tutaj, u Colleen Hoover, wszystko było po prostu... naturalne.

W poprzednich dwóch tomach miałam okazję poznać bliżej zupełnie innych bohaterów, przez co obawiałam się, że to już nie będzie to samo. A jednak pani Hoover znowu mnie zaskoczyła, tworząc tak wyraziste postacie, z którymi zżyłam się pomimo nie dużej ilości tekstu. Pokochałam ich niesamowity humor, sposób bycia i wrażliwość, którą skrywali.

Pomimo tego, że Szukając Kopciuszka jest tylko krótką historią, właściwie dodatkiem do Hopeless, moim zdaniem w żadnym calu nie odstaje od swoich poprzedniczek. Jest pełna emocji. Nie brak zaskoczeń. Ma wszystko, czego potrzeba dobrej historii.
Layken

19 komentarzy:

  1. Akurat tej książki autorki nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam poprzednie części. Tę również muszę przeczytam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli polubiłaś te poprzednie tak bardzo jak ja, to koniecznie! :D

      Usuń
  3. Czytałam, ale jednak "Hopeless" bardziej przypadło mi do gustu :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Kojarzę nazwisko, ale powieści, które pisze akurat nie są dla mnie. Nie czytam young adult ;)
    Pozdrawiam,
    http://www.sekretny-trop.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam żadnej książki tej autorki i jakoś mnie do jej twórczości nie ciągnie, ale... coś mnie w tej historii skusiło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc mam nadzieję, że będziesz chciała się przekonać co w niej takiego jest ;>

      Usuń
  6. Z Hoover miałam styczność tylko poprzez Ugly love i Maybe someday i szczerze mówiąc, na Hopeless jakoś ochoty nie mam :D
    Ale fajnie, że Szukając Kopciuszka Ci się spodobało ^_^ I że są emocje! Lubię, gdy są emocje :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejne must read :D

    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Tej książki jednak nie przeczytam, nie moje klimaty literackie ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam, ale samo "Hopeless" czeka na półce, więc w końcu się do niej zabiorę. ;) A czy potem sięgnę po drugi tom i ten dodatek - okaże się ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem zła, że nie wydali tego w wersji papierowej! Nie przepadam za ebookami. :/ Poprzednie tomy uwielbiam, a wstyd się przyznać, że z tym zwlekam...
    Pozdrawiam, Nat z osobliwe-delirium.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też strasznie żałowałam, że Szukając kopciuszka wydano tylko w formie ebooka :< Chciałabym mieć cały ten cykl na półce...

      Usuń
  11. Całkowicie się zgadzam z Twoją recenzją, jedyny minus "Szukając..." to jej długość. Zdecydowanie za krótka, oczywiście jak dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak... długość to chyba największy i jedyny minus...

      Usuń
  12. Ja z panią Hoover na pewno nigdy się nie zetknę (chyba, że na grupie, któraś dziewczyna puści do BT jakąś jej książkę, bo obiecałam sobie, że wezmę udział w każdym i mam nadzieję, że to się nie stanie :P), głównie - bo to nie mój gatunek, zupełnie :)
    Ale stworzyć wyraziste postaci na 133 stronach - no to autorka musi mieć talent :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zdecydowanie go ma! Szkoda, że to nie Twoja bajka :(

      Usuń